Stanisław Ignacy Witkiewicz
Cytaty
(…) umiała mówić rzeczy zdolne przewrócić mózg do góry nogami, czyniąc z niego tylko jakiś nędzny nowotwór na organach płciowych (…)
Ichnie dziwki nie śmierdziały tak jak nasze, sturba ich suka malowana, dziamdzia ich szać zaprzała! O Jezu!
Pomyje mrożone piję przez rurkę jak mazagran. Potworne cierpienie! Flaki mam takie odparzone, jakby mi kto lewatywę ze stężonego kwasu solnego dał.
Dziwka w majonezie! Czego też taki biedak nie wymyśli! Muszę spróbować!
Jak można tak mówić: „chłopaki cudne” — brrr... otrząsa się ze wstrętu i martwieje (...) Otrząsam się ze wstrętu i martwieję. Wykonywa to.
A życie mogłoby być takie pikne, takie straśnie fajne: z Kaśką po całym dniu nieludzkiej pracy wyrżnęlibyśmy sobie po dużym piwie!
Niech śmierdzi wszystko, niech się na śmierć ten świat zaśmierdzi i niech się het do cna wyśmierdzi, to może potem zapachnie wreszcie; bo w nim takim, jakim jest, wytrzymać wprost nie można.
Tfu, do czorta! Pękła mi aorta!
Milcz, sflądrysynie, milcz, skurczyflaku.
W tej chwili z przyjemnością zbiłby ją batem do krwi. „Anielskie bydlątko, czysty duszek. Boże! — za co ja kocham tak okropnie ten kawałek anemicznego mięsa z zielonemi oczkami“ — jęknął prawie i w tej samej chwili ujrzał tuż przed sobą błękitne, ukośne oczy Heli i krwawe, nagle napęczniałe, szerokie jej usta.
Tera bede gadał. Dobrze, żeście mnie zakatrupili, niczego się już nie boję.
Nuda. Powoli zapada kurtyna, podnosi się i znowu spada. Nuda coraz gorsza.



