Roman Bratny

Cytaty

  1. Szmer zapalanej zapałki jest głośniejszy niż dalekie detonacje.

  2. Z pogardliwą litością patrzy na przygiętego pod krzyżem Chrystusa: „Biedaku, mądrzysz się, że umarłeś za ludzkość, my potrafimy umierać za jednego kumpla.”

  3. Gdzie ten czas, gdzie? Głupi może, na pewno szalony i wielki czas, kiedy bez mała granat podzieliliby dla siebie…

  4. powstanie warszawskie

  5. Dramat ludzi takich jak ja, jak Jerzy, którzy gardzili państwem w imię wolności człowieka, a teraz „w imię tego samego” stawiają je (państwo), jego siłę, ponad człowieka.

  6. O, jak trudno, o ile trudniej jest umierać we dwoje. Może dlatego wojna jest czasem przyjaźni, nie miłości.

  7. To tylko my jesteśmy już tacy, że bardziej prawdopodobna stała się dla nas śmierć niż życie.

  8. Odnalazł tam zdanie mówiące o ryzyku pracy tajnej łączności. „Niejednokrotnie – pisał colonel – musieliśmy przekraczać dozwolony czas nadawania bez względu na rosnące z każdą minutą niebezpieczeństwo goniometrycznego namiaru.” Obok znalazł wiadomość, że ów czas, dozwolony dla stacji francuskiej Résistance, wynosił pięć minut. „U nas pół godziny – zaśmiało się w nim coś gorzko. – Jednym słowem, nasza śmierć wypada sześć razy taniej…”

  9. Przeszły już do legendy dni i noce powstańczego żołnierza, śmierci i zwycięstwa. Teraz chcemy coś z tego czasu zrozumieć. Trzeba coś sobie wyjaśnić…

  10. – Nie lubię mówić o przeszłości. Opowiem ci, jak będzie potem… no, później, jak to wszystko się skończy – krótkim gestem ogarnęła jasną noc za oknem. – Będziesz… Kim ty będziesz? – zatroskała się nagle.

    – Poległym – odpowiedział z humorem i pochylił się nad nią.

  11. Zygmunt widzi w zielonym świetle swoich ludzi, wtopionych w tamtych, w resztę nie znanych mu żołnierzy, i rozumie, skąd bierze pewność swojej śmierci: przestał dowodzić. Życie jego ludzi nie wymaga już jego życia.

  12. Więc kryję się przed przyjaciółmi, przed braćmi, którzy nie uwierzą nigdy w moją zdradę, ale którzy może za kwadrans wykonają na mnie wyrok, bo taki dostaną rozkaz? A ja sam… Meldowałem Junoszy o Poznańskiej, gdzie skonfiskowaliśmy – bo władza. Jesteśmy wierni. Ale komu? Już nie sobie, skoro gotowi jesteśmy iść wbrew własnemu sumieniu. Wbrew. Przecież własne sumienie oddaliśmy w administrację im, „górze”. Nie dość, że za nas myślą, że nami politykują… Czy można komuś oddać sumienie?