Zielone Cytaty

Ostatnio dodane

Najnowsze cytaty z książek w kolekcji Zielone Cytaty — fragmenty dodane przez czytelników, każdy z autorem, książką i stroną, z której pochodzi.

  1. – Nic mi nie jest. Wróciłem do gry.

    – Co jest tą grą? (…) – Bieganie? Nadmiar pracy?

    – Życie – odparł, może nieco zbyt głośno. – Życie jest moją grą.

  2. Nie mógłby kupić Eleonorze pióra. Albo zakładki. Nie żywił wobec niej uczuć zakładkowych.

  3. Włożył długopis do kieszeni, a potem wziął jej dłoń i przyłożył sobie na chwilę do serca.

    To była najprzyjemniejsza rzecz, jaką Eleonora mogła sobie wyobrazić. Od razu zapragnęła rodzić mu dzieci i oddać obie nerki.

  4. – Nie sądzę, żebym się do tego nadawała. Do relacji chłopak-dziewczyna, osoba-osoba. Ja po prostu nikomu nie ufam. Nikomu. A im bardziej mi na kimś zależy, tym bardziej narasta we mnie pewność, że ta osoba się mną szybko zmęczy i będzie chciała się wycofać.

  5. – Musimy poznawać nowych ludzi. (…)

    – Nie potrzebuję nowych ludzi.

    – To właśnie dowodzi, jak bardzo ich potrzebujesz.

  6. W każdej nowej sytuacji wychodzi na jaw, że nikt człowiekowi nie wyjaśnia akurat tych najbardziej podchwytliwych zasad (a z reguły dotyczą one czegoś, czego nie da się wyguglać). Na przykład: gdzie jest początek kolejki? Co można zjeść? Gdzie należy stać, a gdzie siedzieć? Dokąd należy pójść po skończeniu posiłku i dlaczego wszyscy tak na ciebie patrzą? „Kurczę, no”.

  7. Chciała się w nim zatracić. Chciała się wokół niego owinąć jak opaska uciskowa. Gdyby mu pokazała, jak bardzo go potrzebuje, pewnie uciekłby daleko.

  8. Za mego życia zdarzyły się prawie wszystkie głośne dziś ludobójstwa (prócz tego dokonanego przez Turków na Ormianach i tego dokonanego przez Sowietów na Ukraińcach): od Shoah i Wołynia, po Kambodżę i Rwandę. Nie mam żadnych wątpliwości, iż kiedy moje życie dobiegnie kresu – nie dobiegnie kresu zjawisko ludobójstwa, natura człowiecza bowiem jest reformowalna kiepsko, a niektóre grupy, narody społeczeństwa, plemiona marzą wprost o rzezi cudzoziemców bądź innowierców, jak chociażby muzułmanie, którzy prędzej czy później zdziesiątkują/zmasakrują Europejczyków „zachodniej cywilizacji”, przeżeranej trądem samobójczego tolerancjonizmu, vulgo: mięknięciem, ustępowaniem, wszechstronnym i bezwarunkowym „dawaniem ciała”. To już nie tak dalego jak myślicie.

    s. 204

  9. Książka może być rozczarowująca, ale o wiele łatwiej jest się jej pozbyć.

  10. (...) nie ma terminu ważności na potrzebę pomocy czy potrzebę bliskości innych ludzi. To nie jest tak, że osiągamy pewien wiek i ona ustaje.

  11. Związki nigdy nie dostarczają nam wszystkiego. Dostarczają niektórych rzeczy. Masz pełną listę rzeczy, których oczekujesz od drugiej osoby – zgrania seksualnego, powiedzmy, albo dobrej rozmowy, albo wsparcia finansowego, albo odpowiedniego poziomu intelektualnego, albo miłego usposobienia, albo lojalności – i wolno ci wybrać trzy z tych rzeczy. Trzy i koniec. Może cztery, jeżeli masz szczęście. Tylko w kinie znajduje się partnera, który oferuje pełny zestaw. W realnym świecie musisz się zdecydować, z którymi trzema wartościami chcesz spędzić resztę życia, a potem poszukać tych wartości w drugiej osobie. Na tym polega życie. Nie widzisz, że to pułapka? Jeżeli będziesz się upierała znaleźć wszystko, skończysz z niczym.

  12. Pan [Grzegorz] Braun jest generalnie za pełną wolnością, tak indywidualną (osobistą), jak i systemową (ustrojową) tudzież terytorialną (państwową), lecz szczegółowo: prorosyjską (zwłaszcza historiograficznie), co stanowi w sobie rażącą sprzeczność. Przypadki tego rodzaju, wynikające rzadziej z niedostatku wiedzy, częściej z mylenia reguł i pryncypiów, skutkiem czego jest stosowanie różnych standardów do oceny figur bądź zjawisk, mnożą się w dzisiejszym politpoprawnym świecie, gdy zaś motorem nie jest ani kiepska erudycja, ani pomyłka, tylko wredna ideologia i zła wola (grzeszna propaganda), mówimy o relatywizmie Salonu. Trudno dać lepszy przykład niż piekielnie dzisiaj modny w mediach salonowych problem pedofilii wśród kleru katolickiego (...).

    s. 236