Zielone CytatyOstatnio dodane
Najnowsze cytaty z książek w kolekcji Zielone Cytaty — fragmenty dodane przez czytelników, każdy z autorem, książką i stroną, z której pochodzi.
Jeśli ktoś odczuwa potrzebę posiadania przewodnika, niech poszuka kogoś, kto umie słuchać i nie prawi kazań, kogoś, kto zachęci do podjęcia wędrówki do wewnątrz i odnalezienia własnych, unikalnych przekonań i poglądów, a nie będzie zmuszał do bezrefleksyjnej akceptacji pewnych dogmatów guru. Jeśli ktoś marzy o radości, której dostarcza współpraca z innymi ludźmi działającymi na rzecz wspólnego celu, powinien przyłączyć się do organizacji pomagających uchodźcom, biednym, chorym i skrzywdzonym przez los. Takim organizacjom nie przewodzą guru, a ich członkowie nie muszą mieć żadnych powiązań o charakterze religijnym. Potrzeba niesienia pomocy bliźnim nie jest ograniczona do osób wierzących.
s. 312
Bardzo lubię drobne, a gorące pasyjki u osób skądinąd poważnych i trzeźwych. Upewniają mnie one bowiem w przekonaniu, że mam do czynienia z żywymi ludźmi.
s. 143
(…) jeżeli aby rozumieć nową muzykę, trzeba być pod względem muzycznym niezapisaną kartą, to co się w ostatecznym rachunku bardziej odbiorcy opłaca: nie znać Bacha i rozumieć Cage’a czy odwrotnie?
s. 89
Najlepsza polityka to milczeć i umieć pływać. (…) Na przykład potop, który był, rzec można, wzorem konsekwentnej polityki. Ludzie zginęli, bo bluźnili. Ale przy tym zginęły wszystkie (prócz jednej pary) zwierzęta i ptaki, chociaż bynajmniej nie bluźniły. Wystarczyło, że świstały, beczały, miauczały, kwakały, szczekały, skrzeczały. I tego było za wiele – musiały utonąć. A milczące ryby nie wiedziały nawet o katastrofie. Czy ryba w ogóle może utonąć?
s. 6
Osobiście bardzo lubię ludzi dobrze znających Prusa – nie natrafiłem wśród nich na ani jednego chuligana.
s. 65
Kobiecie wystarczy znać jednego mężczyznę, aby zrozumieć wszystkich, mężczyzna musiałby poznać wszystkie, aby móc zrozumieć jedną.
s. 290
(…) kosiarka do trawy jest tu rodzajem świętości narodowej i nawet posiadacze trawnika wielkości dywanu zużywają wszelki wolny czas na koszenie tą hałaśliwą machiną. Chodzenie za nią jest dla nich jedyną formą zaprawy fizycznej. Regułą jest przy tym, że im mniejszy gazon, tym potężniejsza maszyna. Strzyże to jednak jak elektryczna maszynka do golenia: jeździsz tam i na powrót, a zarost ciągle jest.
s. 34
Wydaje się, że okrucieństwo wpisane jest w twórczą wyobraźnię Polańskiego, a może także w jego widzenie świata i ludzi, co znajduje swój wyraz na ekranie kinowym.
s. 123
Doprawdy, trudno zdecydować, kiedy doktor Lecter jest bardziej przerażający: czy wtedy, kiedy zabija z wyrafinowanym okrucieństwem i widoczną przyjemnością, czy wówczas, gdy tkwi w kaftanie bezpieczeństwa przywiązany grubymi pasami do metalowego wózka z drucianym kagańcem na twarzy, jak wściekłe zwierzę, czy też kiedy zaczyna mówić, łapiąc słuchaczy na lep swego uroku miłego starszego pana i przenikliwego lekarza psychiatry, który nagle prowokuje ponurym żartem, obraża inwektywą, to znów przeraża siłą osobowości i umiejętnością dominowania. Równocześnie jednak Hannibal ma perwersyjny wdzięk, któremu trudno się oprzeć. Jest to oczywiście zasługa Anthony’ego Hopkinsa, który uczłowieczył i „upotworzył” człowieka, czyniąc z Lectera niezapomnianą postać kinową. Kontrowersyjnemu urokowi Hannibala-kanibala ulega i Clarice, i kinowi widzowie.
s. 168
U Polańskiego pojawia się bogata galeria osób niezrównoważonych, neurotycznych lub chorych psychicznie. Reżyser zdaje się rozumieć ich problemy, ale nigdy im nie współczuje. Szaleństwo i wszelkie psychozy traktuje jako główną, niezwykle atrakcyjną osnowę widowiska, służącą wzbudzaniu napięcia i lęku u widzów kinowych.
s. 156
Jest to opowieść o człowieku nieharmonijnym. Kane chce być kochany, ale sam nie kocha. Chce dawać, lecz przedtem odbiera. Pragnie być szczęśliwy, ale łamie sobie i innym życie. Żyje w dużym skupisku ludzi, a w gruncie rzeczy pozostaje samotnikiem. Jest to także film o losie, o fortunie, która kryje w sobie coś przerażającego, potwornego.
s. 21
Marynarze noszą szerokie spodnie, górale zaś – wąskie. Czy można twierdzić, że jedni albo drudzy czynią słuszniej? Sokrates zaś w ogóle nie nosił spodni, choć był mędrcem, gdyż uważał je za strój barbarzyński.
s. 9






