Cytaty
Bieda nie uszlachetnia, nie prostuje ścieżek do życia wiecznego. Przeciwnie: zatruwa nas zawiścią, zazdrością, goryczą wobec świata i ludzi, że już nie potrafimy dostrzec w nich niczego dobrego.
Po prostu śmieszna jest ta zazdrość o wszystko i nic. Do czego byśmy doszli, musielibyśmy szczeznąć bez projektów i utopii!
Zazdrość jest przejawem czysto biologicznej natury. W zawiści zaś jest coś, co poniża piękność duszy, wciąga ją w grę pasji małych i głupich.
s. 9
Jestem dobra, jak baranek,
Jestem słodka, jak cukierek,
Kiej mnie nie zdradza kochanek,
Kiej nie chodzi do fryjerek.
Ale kiejbym tego dociekła,
Ze mnie Stasio osukuje,
Ze zdrajca inną całuje,
Stałabym się jędzą z piekła.
Jejbym warkoce wyrwała,
A samego wałkiem sprała,
Jakbym tłukła, tak bym biła,
Azbym zdradzać oducyła.
Tak, niestety, to właśnie jest zazdrość. Bo ja nie kochałem się dotąd w nikim oprócz pani.
Zazdrość jest ze wszystkich lęków najprzykrzejszym.
Zazdrośnik nie umie ani nie chce wyobrażać sobie przeciwieństwa tego, czego się boi, a jedynym jego szczęściem jest potęgowanie swego bólu i udręka płynąca ze spotęgowanego szczęścia, które – wie o tym – jest poza jego zasięgiem.
Zazdrość pojawia się bez żadnego związku z sytuacją, która jest albo której nie ma, a nawet z taką, której nigdy nie będzie (…) chodzi o rodzaj przeniesienia, co z wyimaginowanej choroby wydobywa rzeczywiste cierpienia; (…) zazdrośnik to jakby hipochondryk – chory gdyż boi się choroby.
Nieumiarkowana zazdrość rozpala miłość, ta zaś od nowa wierność.
W swojej najbardziej rozpowszechnionej formie antysemityzm to choroba biednych, chcących uczynić trudnym życie ludzi, dla których, jak się uważa jest ono zbyt łatwe.
s. 76
Poza tym zawsze istniała szansa, że w pewnym momencie może znaleźć się w pokoju sama z Lacrimosą. Wtedy nie potrzebowałaby czosnku ani kołka, ani topora. Wystarczyłaby chwila rozmowy o ludziach, którzy są zbyt niesympatyczni, zbyt złośliwi, zbyt szczupli... Tylko pięć minut, sam na sam.
I może jeszcze szpilka, dodała Perdita.
Każdy wędrowiec, choć wybrał swój los i nie zamieniłby do na inny, ma taką chwilę, kiedy przechodząc przez wieś o zmierzchu i widząc przez okno izbę, gdzie rodzina zasiada do stołu w kręgu lampy, odczuwa strach przed przyszłością żal za przeszłością i niepewność, czy wybrał właściwie. Wtedy chciałby rzucić w szybę kamieniem. Na pozór po to, by zniszczyć obraz, który uważa za głupi i niedorzeczny. A naprawdę po to, żeby dodać sobie odwagi. Nie wie, że jednocześnie ktoś obserwuje go z głębi domu. Ktoś, kto widząc włóczęgę, zazdrości mu wędrówki, bo sam siedzi przez całe życie w tej samej izbie, ciepłej i przytulnej, ale za to w bezruchu i nudzie. I ten ktoś ma ochotę wyjść przed dom i rzucić w wędrowca kamieniem. Pozornie z oburzenia na niemoralne, bo bezpłodne życie włóczęgi, a naprawdę z zawiści i zemsty za swoją nudę. Dwa mijające się w locie kamienie – więc po co nimi rzucać? Lepiej niech każdy schowa swój kamień do swojej kieszeni. Po co wymieniać jeden kamień na inny? Dwa takie same kamienie.
















