Jacek Dukaj

Cytaty

  1. Banał, w odpowiedniej chwili powtórzony, potrafi odzyskać zatarte piękno starożytnej mądrości.

  2. Cała kultura opiera się na udawaniu. Że jesteśmy kulturalni.

  3. Wystarczy trochę „pobywać” po salonach i posłuchać, wedle jakiego klucza układają się dziś znajomości i kariery i strategie personalne. Nie ten sam najnowszy model iPhone’a, nie najdroższe zegarki, nie limitowane sneakery i nie najmodniejsza rzeźba ciała ustanawiają tę łączność duchową – lecz odkrycie między dygresjami i pozami, że piliśmy wino w tej samej tawernie na Sycylii, spaliśmy na Islandii u tego samego gospodarza i medytowaliśmy w tej samej kalifornijskiej pustelni mindfullness. Takie przeżycia wymagają jeszcze osobistego, fizycznego zaangażowania. Stąd też ich wymuszona ekskluzywność. Lecz ze wszech sił dążymy do ich pełnego zapisu i transferu, do powielalności i powszechności. Do monetyzacji. Bo jak się obwąchuje i parzy duchowo plebs? Tak samo – tylko że po taniości. Oglądaliśmy te same seriale. Chodziliśmy na te same koncerty. Żyjemy tych samych celebów. Gramy w te same gry.

  4. W kulturze oralnej wszelkie nowatorstwo jawi się zagrożeniem. Oznacza ryzyko zniszczenia wiedzy zachowanej w formułach, rytuałach, wzorcach. Nie ma tam bowiem pewnego sposobu, by po zmianie wrócić do oryginału – oryginał nie istnieje poza tymi formułami, rytuałami, wzorcami. To tak jakby każdy czytelnik jednego z egzemplarzy książki przez wyrwanie z niej kartki zaburzał treść we wszystkich innych jej egzemplarzach.

    (…)

    Wbudowana w kulturę oralną była agonistyczność: walka, spór. Głos był narzędziem przemocy.

    Pismo w kontraście oznacza wiedzę „chłodną”, oderwaną od cielesności, od życia; dotyczącą zobiektywizowanych prawd. Zobiektywizowanych – to znaczy nie mających związku z konkretnym człowiekiem.

  5. Jak to było z pismem? Najpierw pojawia się technologia – ona zmienia pole i zasady gry. Dopiero potem orientujemy się, że pozostając nadal na szczycie starych hierarchii, przegrywamy w realnym świecie. Tak się musieli czuć mędrcy świata oralnego w konkurencji z bezczelnymi dziećmi pisma.

    I tak czują się dziś, w okresie przejściowym do pełnej kultury transferu przeżyć, rekordziści IQ myślunku pisma – przegrywający z ledwo piśmiennymi młodziakami urodzonymi w świecie rozbuchanych technologii audio i wideo; niepiszącymi, bo przeżywającymi.

  6. Tak śnimy i tak żyjemy – samotnie.

    s. 60

  7. Empatyzować można tylko z już żyjącymi. Empatia wobec bytów hipotetycznych, przyszłych – to nie empatia, to inne zupełnie ćwiczenie umysłu. Toteż w postpiśmienności łatwo i coraz łatwiej przychodzi nam podejmować decyzje z kosztem przesuniętym w przyszłość: na przyszłych nas, na nasze dzieci, wnuki, bezimiennych i pozbawionych twarzy potomków. Stąd rekordowe długi publiczne i życie na kredyt całych społeczeństw: ci, którzy będą musieli zapłacić za naszą nadmiarową konsumpcję, nie są do przeżycia. Podobnie – przyszłe ofiary dzisiejszej ruiny ekologicznej.

  8. Polityka postpiśmienna jest formą osobistej ekspresji. Nie jest społecznym mechanizmem służącym do wspólnego zmieniania rzeczywistości ku ustalonym celom ani do regulowania hierarchii władzy. Jest bezpośrednią pochodną definiującej mnie kombinacji przeżyć i służy przede wszystkim do sygnalizowania przeżycia „bycia mną”. Sygnalizowania, narzucania, epatowania; do transferu tego przeżycia na poziomie politycznych prezentacji.

  9. Nie istnieje i nie może istnieć żaden taki system etyczny, żaden uniwersalny, spójny wzorzec za­chowania, mniej lub bardziej rozwinięty zbiór przykazań… których stosowanie gwarantowałoby człowiekowi pewność słusznego wyboru.

  10. Dzieciństwo to czas białych plam na mapach świata.

    s. 14

  11. Ist­nieją tylko rzeczy logicznie sprzeczne i niesprzeczne. Pierw­sze są niemożliwe, drugie – konieczne.

  12. Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki.