Cytaty
Ludzie, którzy chcą dla siebie zachować swoje tajemnice, powiększają uczucie samotności.
Będziemy krzyczeć – to jedno nam zostało. Gdy wszędzie jest pusto i ciemno, człowiek musi krzyczeć, żeby drugi człowiek go usłyszał.
Nie potrafi tak naprawdę nikogo kochać. Tacy ludzie jak on w końcu zostają sami, bez względu na to, jak bardzo byli kochani przez innych.
Zawsze czułam się inna, odkąd pamiętam, żyłam w izolacji; tak naprawdę nie należałam do mojej rodziny, mojego środowiska czy jakiejkolwiek grupy. Przypuszczam, że z tego poczucia samotności rodzą się pytania.
Nieskończona samotność śmierci napełnia mnie lękiem.
Poczucie osamotnienia, które wlokłam za sobą od dzieciństwa, stało się jeszcze bardziej dokuczliwe, ale pocieszała mnie słaba nadzieja, że przeznaczony mi jest jakiś specjalny los, który pewnego dnia mi się objawi.
Ten kraj daje duże, otwarte przestrzenie, żeby mieć dokąd uciec, pochować przeszłość, porzucić wszystko i zaczynać od nowa, ilekroć jest to konieczne, nie obciążając się winą ani tęsknotą; zawsze można odciąć korzenie i zaczynać od początku, dzień jutrzejszy to jak niezapisana stronica. Taka przecież był jego własna historia: wciąż niespokojny, wieczny wędrowiec, ale ostatecznym efektem takiego życia okazywała się samotność.
Nie wiedział, jak określić ten koszmar, na który składa się niepewność, niepokój, poczucie winy, opuszczenia i głębokiego osamotnienia, nazwał go więc po prostu zmorą. Starał się kpić z niej przez czterdzieści lat, aż w końcu zrozumiał, że nigdy się od niej nie uwolni, chyba że pokona ją z otwartym sercem. Zacisnąć zęby i nie dać się, jak tamtej nocy w górach – wydawało mu się, że to jedyna strategia możliwa wobec nieprzejednanego wroga, przez którego czuł ucisk w piersiach, walenie młotem w skroniach, silne pieczenie w żołądku, chęć ucieczki aż za linię horyzontu i pragnienie zgubienia się gdzieś na zawsze, gdzie nikt i nic go nie dopadnie, a zwłaszcza własne wspomnienia. Czasami świt zastawał go skulonego niczym osaczone zwierzę, czasami zasypiał pokonany po wielu godzinach głuchej walki i budził się zlany potem pod wpływem koszmarów, których nie mógł sobie przypomnieć. Wielokrotnie miał uczucie, że w piersi wybuchł mu granat, że traci oddech, ale te objawy już znał, czekał więc po prostu, aż miną same, starając się nie poddawać bezsilności i rozpaczy, bo wtedy naprawdę by umarł. Spędził całe życie, oszukując się magicznymi sztuczkami, ale przyszła pora, kiedy musiał znosić cierpienie bez środków przeciwbólowych, mając nadzieję przekroczyć próg i pewnego dnia rano zmartwychwstać. Z tego przekonania czerpał siły na dalszą drogę; widział wyjście w tunelu i wszystko było tylko kwestią wytrzymania forsownego tempa podróży na drugą stronę.
Rozdarty nieustannie między sentymentalnym zewem własnej krwi a tą gorączką walki, dziką energią, jaka doprowadzała go wrzenia krwi i szaleństwa. Jedna jego natura kazała mu ulegać współczuciu, druga popychała do gwałtu. Żył usidlony na zawsze przez te dwie zmagające się, przeciwne sobie siły, które dzieliły go na dwie nienadające się pogodzić połowy, szarpany jakimś wewnętrznym szponem, przez co czuł się odsunięty od innych. Uważał, że jest skazany na samotność. Pogódź się z tym wreszcie i przestań o tym myśleć, Greg, rodzimy się, żyjemy i umieramy samotnie, uspokajał go Cyrus, w życiu zaznasz cierpienia i nieładu, ale przede wszystkim samotności.
Miłość ocaliłaby ich przed samotnością, najgorszą rzeczą, jaka może spotkać człowieka na starość.
Samotność nikomu nie służy.
Prześladowało go uporczywe pragnienie, żeby poczuć bliskość innej osoby, poczuć czyjś dotyk.











