Cytaty o posłuszeństwie
80 cytatów · 53 autorzy
Cytaty
Któż zdobędzie się na to, żeby z własnej woli irytować swoich chlebodawców?
Zdawało się, że nie istnieje zależność, żadna niewola, że doktor jest na swobodzie, tylko nie umie z niej korzystać. Jego uzależnienie, niewola nie różniły się niczym od innych rodzajów przymusu w życiu, tak samo niedostrzegalnych i nieodczuwalnych, które także wydają się czymś nieistniejącym, chimerą, wymysłem. Mimo braku kajdan, łańcuchów i straży, doktor zmuszony był podporządkować się swej niewoli, pozornie jakby zmyślonej.
(…) wolno czasem ulegać służalczo możnym i zdradzać dla nich własnych przyjaciół – ale tylko wtedy, gdy wiemy na pewno i bez niejasności, że jest to jedyny sposób ocalenia całej ludzkości. Jak dotąd, Noe był jedynym, który stanął wobec takiego dylematu.
Cały czas polegacie albo na władzy, albo na przeszłości. Nigdy na sobie. - Jego dłonie zacisnęły się kurczowo w pięści. - To niezdrowa postawa: odruch warunkowy, który zawsze gdy wynika problem przeciwstawienia się autorytetowi, paraliżuje wasze umysły i odbiera wam zdolność myślenia. Wydaje mi się, że nigdy nie dopuściliście do siebie wątpliwości, czy rzeczywiście imperator jest potężniejszy, a Hari Seldon mądrzejszy niż wy. A to źle, rozumiecie?
s. 62
Wierzba poddaje się wiatrom i wiedzie jej się dobrze, aż pewnego dnia zmienia się w ścianę wierzb odporną na wiatry. To jest przeznaczenie wierzby.
Kto się poddaje, ten panuje.
Ideologia Hitlerowska – jej duch ślepego posłuszeństwa „wodzowi” i nienawiści do rasowych i politycznych mniejszości, jej żądza podboju i panowania, jej wywyższanie narodu niemieckiego i „rasy nordyckiej” – oddziałała z niezwykłą siłą na ich emocje, pociągnęła ich i zrobiła z nich żarliwych wyznawców i bojowników hitleryzmu. (…). Faktem jest, że pewne rysy były już dla tej części klas średnich charakterystyczne w ciągu całych jej dziejów: umiłowanie siły i nienawiść wobec słabych, małostkowość i wrogość, wyrachowanie zarówno w uczuciach, jak i w sprawach pieniężnych, a ponad wszystko asceza. Odznaczali się ciasnym światopoglądem, podejrzewali i nienawidzili obcych, w stosunku do znajomych przejawiali ciekawość i zawiść racjonalizowaną jako oburzenie moralne; całe ich życie opierało się na skąpstwie tak w sferze ekonomicznej, jak psychologicznej.
– Ci ludzie są waszymi gośćmi! (...) Przebyli przeszło trzy tysiące mil, aby dostarczyć wam rozrywki. Jak się będą czuli, jeżeli nikt nie przyjdzie ich oglądać? Jak to wpłynie na ich morale? Słuchajcie, panowie, ja nie mam w tym żadnego interesu, ale ta dziewczyna, która chce dziś dla was zagrać na akordeonie, jest w tym wieku, że mogłaby być matką. Jak byście się czuli, gdyby tak wasza matka przebyła przeszło trzy tysiące mil, żeby zagrać na akordeonie żołnierzom, a oni nie chcieliby jej słuchać? Co będzie czuło to dziecko, którego matką mogłaby już być ta akordeonistka, kiedy dorośnie i dowie się o tym? Odpowiedź na to pytanie może być tylko jedna. Panowie, nie chciałbym zostać źle zrozumiany. Wszystko to jest oczywiście dobrowolne. Jestem ostatnim pułkownikiem na świecie, który by kazał wam iść i bawić się pod przymusem, ale życzę sobie, aby każdy, kto nie jest taki chory, że musi leżeć w szpitalu, poszedł natychmiast na ten występ i bawił się. Proszę to uważać za rozkaz!
– Co musiałbym, robić?
– Co tylko byś chciał, byle to nie odbiegało od tego, co każemy ci mówić i robić dla wspierania naszej polityki, obojętnie czy się z nią zgadzasz, czy nie. Będziesz miał pełną swobodę.
Golda ogarnęły mieszane uczucia.
– minie nie można kupić, Ralph – powiedział ostrożnie.
– Gdyby było można, nie bralibyśmy cię pod uwagę Bruce – odparł Ralph. – Prezydent nie chce się otaczać potakiwaczami. Szukamy prawych, niezależnych ludzi, którzy poprą wszystkie decyzje, jakie podejmiemy. Będziesz miał całkowicie wolną rękę.
– Chybabym się nadał – uznał Gold.
Ludzie słabi są psami silniejszych.
W świecie (…) każdy ma swego psa. Minister jest psem króla, szef kancelarii psem ministra, żona psem męża albo mąż psem żony; bez końca.
Pojęcia obowiązku rzeczywiście nie znam, już nie znam. Dawniej miałem urzędowo wiele z nim do czynienia, byłem profesorem teologii. Poza tym byłem żołnierzem i brałem udział w wojnie. To, co wydawało mi się obowiązkiem i co nakazywały mi autorytety i zwierzchnicy, wcale nie było dobre, stale miałem ochotę uczynić coś przeciwnego. Ale jeśli nawet nie znam już pojęcia obowiązku, to przecież znam pojęcie winy…Zresztą kto wie, może obydwa oznaczają to samo. Już z chwilą, kiedy matka mnie urodziła, stałem się winny, skazany na życie, zobowiązany do służby wojskowej, zabijania, płacenia podatków na zbrojenia.


















