Cytaty
Serc związkom blask pochodni nie przymnaża ceny.
s. 56
I oto pode mną, poza polem mojego widzenia zaimprowizowany został zjadliwy duet na altówkę i kontrabas. Oboje mieli tak wspaniałe głosy. Ona była altówką, on kontrabasem. A może to była komedia? Może to zabawne, gdy atrakcyjne fizycznie, bogate małpy człekokształtne w wytwornych dekoracjach tak strasznie się nienawidzą?
No i na co się to zdało, don, na co tyle obrotności i sprytu, żeby złowić białego mężczyznę. Zyskała nazwisko i znalazła się o szczebel wyżej, ale za to została samiuteńka, bez jednej przyjaznej duszy, i nawet bez matki.
I jakiego rodzaju rewolucję głosi pan Cabet, który uważa rodzinę za świętą i zachowuje instytucję małżeństwa, tę zawoalowaną transakcję kupna i sprzedaży kobiet ich mężom?
– Jak to się stało, że nigdy nie wyszłaś za mąż, moja droga? – Lucindita patrzy na nią przenikliwie (…) – Naprawdę nie wiem, jak to się stało. – Urania wzrusza ramionami. – Może z braku czasu, kuzynku. Zawsze byłam bardzo zajęta, najpierw studiowałam, potem pracowałam. Przyzwyczaiłam się żyć sama i nie potrafiłabym dzielić życia z mężczyzną. Wsłuchuje się we własne słowa i nie wierzy w to, co mówi. Natomiast Lucinda nie wątpi w prawdziwość jej słów.
– Świetnie wyglądasz, moja droga. Jesteśmy w tym samym wieku, prawda? A ty sprawiasz wrażenie młodszej o dziesięć lat. To niesprawiedliwe! Może dlatego, że nie wyszłaś za mąż i nie miałaś dzieci. Nic tak nie rujnuje jak mąż i potomstwo. Co za sylwetka, jaka cera. Wyglądasz jak młoda dziewczyno, Uranio!
Jesteś dobrym człowiekiem, masz jednak okropną wadę: brak ambicji. Jesteś zadowolony z tego, co osiągnąłeś, nieprawdaż? Ale ty nic nie osiągnąłeś, grzeczny chłopczyku. Dlatego nigdy nie będę mogła zostać twoją żoną. Bo ja nigdy nie będę zadowolona z tego, co mam. Zawsze będę chciała więcej.
s. 80
Potrafił uchronić babcię przed wieloma troskami i znacząco ulżyć jej w tych, którym nie mógł zapobiec. Takiemu celowi podporządkował swoje życie i babcia Carmen o tym wiedziała, no i dlatego w swoim związku małżeńskim byli najszczęśliwszą parą ludzi, jaką można spotkać w naszym życiu, w którym tak często słowo szczęście wydaje się nieprzyzwoite.
Gdy mężczyzna bierze kochankę, nie żąda zaraz rozwodu od żony.
Byłoby z nich dobre małżeństwo, bo on bogaty, a ona ładna.
To takie szczęście, jeżeli dobrzy ludzie na się dobiorą, a przeważnie tak bywa.
s. 179
Pani Allen należała do tego licznego grona kobiet, których towarzystwo nie budzi żadnych innych uczuć prócz zdumienia, że znaleźli się na tym świecie mężczyźni zdolni do tego stopnia je polubić, by się z nimi ożenić.




















