Cytaty
Skoro miłować to zrozumieć, że dwie dusze po to są stworzone, by połączyły się ze sobą, to gdy jednak widzi, iż druga nie kocha, musi umrzeć.
Zazdrość pojawia się bez żadnego związku z sytuacją, która jest albo której nie ma, a nawet z taką, której nigdy nie będzie (…) chodzi o rodzaj przeniesienia, co z wyimaginowanej choroby wydobywa rzeczywiste cierpienia; (…) zazdrośnik to jakby hipochondryk – chory gdyż boi się choroby.
Rozkosze miłosne to cierpienia, których się pożąda, to zespolenie słodyczy i męczeństwa, a miłość to dobrowolne szaleństwo, piekielny raj i rajskie piekło, to zgodność upragnionych przeciwieństw, bolesny śmiech i kruchy diament.
Cierpienia nigdy się nie skończą?
Wszyscy na tym świecie cierpią, chcieliby bowiem wrócić tam, skąd przybyli, a zapomnieli już, jak to osiągnąć.
Czym jest miłość? Nie masz niczego na świecie, ni człeka, ni diabła, ni żadnej rzeczy, którą miałbym za równie podejrzaną jak miłość. Z tej przyczyny jeśli dusza nie ma oręża, które nią kieruje, wali się przez miłość w ogromną ruinę.
Tak więc, panie Niketasie – powiedział Baudolino – kiedy nie byłem wydany na pastwę namiętności tego świata, spędzałem noce na wyobrażaniu sobie innych światów. (…) Nie ma nic lepszego niż wyobrażać sobie inne światy, kiedy chcemy zapomnieć, ile cierpień przysparza ten, na którym przyszło nam żyć. Tak w każdym razie myślałem w tamtych czasach. Nie pojąłem jeszcze, że kiedy zaczynamy wyobrażać sobie inne światy, w końcu bierzemy się do zmieniania tego.
s. 103
Każda rzecz cierpi, gdyż jest marną imitacją Boga, ale niczego bardziej nie pragnie, jak połączyć się z nim na nowo.
Wiedział, jak wyglądają ludzie wracający z wycieczek w stanie odłączenia, gdy na powrót uaktywniają swe uczucia… można było przez wiele dni czy tygodni żyć bez uczuć i było to ponoć wspaniałe doznanie czysto intelektualnej siły, zdolnej rozwiązywać problemy dotąd maskowane przez mozaikę uczuć. Jedynym problemem były odbite wspomnienia i zablokowane uczucia, gdy się je włączyło. Wtedy dobrze było mieć koło siebie kogoś, kto rozwinąłby kłębek nieszczęścia, w jakie zmieniał się ów odłączony (można by używać łomu), i położył go do łóżka (najlepiej z kulą w głowie).
Droga człowieka prawdomównego przypomina wyścig kolarski z bielizną z papieru ściernego.
Wszechświat tańczył w stronę życia. Życie było cechą zadziwiająco powszechną. Zyskiwało ją chyba wszystko, co było dostatecznie złożone – w ten sam sposób, jak coś dostatecznie masywnego otrzymuje szczodrą dawkę grawitacji. Wszechświat zdradzał wyraźną tendencję do świadomości. To z kolei sugerowało pewne subtelne okrucieństwo wplecione w samą osnowę czasoprzestrzeni.
Kiedy widzę, co życie robi z ludźmi, to Śmierć wcale nie jest taki najgorszy.













