Okładka książki: Księżyc w nowiu

Okładka książki

time4ya

Prawa autorskie do okładki należą do wydawnictwa time4ya. Okładka jest wyświetlana w celach informacyjnych, w ramach promocji książki.

Okładka książki

Księżyc w nowiu

Stephenie Meyer

Cytaty

  1. – Co? Przecież ja mam 18 lat!

    – A ja prawie 110. Czas się ustatkować.

  2. – Boże! – Wykrzyknęłam.

    – Co?

    – Och… Nic. Wszystko.

    – Co dokładnie? – spytał, spięty.

    – Ty mnie kochasz!

  3. – Mogę się tym zająć – odpowiedział na moje nieme pytanie. żałowałam, że

    nie widzę wyrazu jego twarzy. – Możesz być pewna, że nie stracę nad sobą

    kontroli.

    – Szwetnie – wymamrotałam, mając nadzieję, że mówię dostatecznie

    wyraźnie. Nie było to łatwe w kleszczach palców Edwarda.

    – Nie tak szybko – wycedził. – To nie musi stać się dziś.

  4. – Chcę, żebyś trzymała się od niego z daleka, Bello. Nie ufam mu. To kawał drania. Nie pozwolę, żeby znowu cię skrzywdził.

    – Okej – odparłam, wzruszając ramionami.

    – Och. – Ojciec zaniemówił na chwilę. Podrapał się po głowie. – Sądziłem, że będziesz się stawiać.

    – Ależ będę – oznajmiłam, patrząc mu prosto w oczy. – Okej, czyli „Okej, to się wyprowadzę”.

  5. Wystarczyło, że ktoś taki jak on był gotów być ze mną – za samą tę gotowość nie miałam mu się jak odwdzięczyć.

  6. Będzie tak, jakbyśmy nigdy się nie poznali.

  7. Za każdym razem, kiedy patrzyłam na idealne rysy mojego towarzysza, serce zaczynało mi bić mocniej, upewniając mnie, że jest na swoim miejscu.

  8. Ściągnąwszy łopatki, wyszłam naprzeciw przeznaczeniu, z przeznaczonym sobie mężczyzną u boku.

  9. – Jeśli mamy być razem, niebo mi niepotrzebne. – Edward wstał powoli, podszedł do mnie i ujął moją twarz obiema dłońmi. Wciąż był nieco oszołomiony moim wywodem.

    – Na zawsze razem. – przyrzekł uroczyście.

    – O nic więcej nie proszę.

  10. Przykro mi, że nie jestem tym potworem, którego ci trzeba, Bello.

  11. – Czasami szczerość wchodzi w drogę lojalności. Czasami ten sekret nie jest do końca nasz i zdradzając go, można zaszkodzić innym.

  12. Emmett zaśmiał się i wyciągnął ku bratu dłoń.

    – Superplan.

    Przybili piątkę.

    – Wcale nie – syknęła Rosalie.

    – Wcale nie – powtórzyłam.

    – A mi się podoba – wyznał Jasper.

    – Co za idioci – mruknęła Alice.

  13. Trafiłam do nieba – w samym środku piekła.

  14. Skuliłam się w kącie, tuląc się do Edwarda.

  15. Tak, to byłoby do mnie podobne – własną niezdarnością doprowadzić do katastrofy. Niestety nie mogłam niczego obiecywać.

  16. Koniec miłości. Koniec mojego życia.

  17. Byłam niczym osamotniony księżyc – satelita, którego planeta wyparowała w wyniku jakiegoś kosmicznego kataklizmu. Mimo jej braku, ignorując prawo grawitacji, uparcie krążyłam wokół pustki po swojej dawnej orbicie.

  18. – Odniosłem wrażenie, że jesteś dla nich czymś w rodzaju maskotki.

  19. – Chorela jasna! – jęknęłam ochryple. (…)

    – Coś cię boli, kochanie? (…)

    – Nie żyję, prawda? Utonęłam pod tym pieruńskim klifem. A niech to szlag! Biedny Charlie! Jak on się po tym pozbiera?!

    Edward zacisnął usta.

    – Uratowałaś się. Żyjesz.

    – Tak? To czemu nie mogę się obudzić?

    – Właśnie się obudziłaś, Bello. (…)

    – Jasne. A ty tu sobie siedzisz, jak gdyby nigdy nic. Ech… Zaraz się obudzę i znów mnie będzie bolało… Nie, nie obudzę się. Przecież nie żyję. Kurczę, to straszne. Biedny Charlie. I Renee, i Jake… Co ja narobiłam! (…)

    – Rozumiem, że możesz mylić mnie z kolejnym koszmarem (…) ale nie pojmuję dlaczego uważasz, że zasługiwałabyś na to, żeby trafić do piekła. Czyżbyś od mojego wyjazdu zabiła paru ludzi?

    – Skąd. Zresztą wcale nie twierdzę, że trafiłam do piekła. W piekle nie nagrodziliby mnie twoją obecnością.

  20. Byłam taka zajęta udając zajętą.

  21. Ktoś się przedstawił i chłopaka zmroziło. Wyprostował się nagle, opuścił drugą rękę, a z jego twarzy odpłynęły wszelkie emocje.

  22. – Ale z nas para popaprańców – stwierdził. – Oboje od czasu do czasu się rozpadamy i nie możemy nic na to poradzić.

    – Tak, jesteśmy żałośni.

    – Ale przynajmniej mamy siebie.

  23. – Mam nadzieję, ze Paulowi udało się capnąć Jacoba raz czy dwa – wyznał Jared. – Będzie miał chłopak nauczkę.

    – Akurat – żachnął się Embry – Nie widziałeś, jak szybko Jake się zmienił? Ułamek sekundy. Ma prawdziwy talent. Sam nawet nie zdążył zareagować.

    – Paul siedzi w tym dłużej. Stawiam dziesięć dolców, że zostawił przynajmniej jeden ślad.

    – Zakład stoi. Jake to as. Paul nie miał szans.

  24. Czas przemija nawet wtedy, kiedy wydaje się to niemożliwe. Nawet wtedy, kiedy rytmiczne drganie wskazówki sekundowej zegara wywołuje pulsujący ból.

  25. Nie był to koniec świata. Świat skończył się już dawno – teraz zniknęło z powierzchni ziemi to, co udało się po katastrofie odbudować.

  26. Całując go, skupiałam się tylko na tym, żeby nie zapomnieć oddychać.

  27. Samotność mi nie służyła. Tyle myśli nie dawało mi spokoju!

  28. Tak właśnie się czułam – jakby ktoś umarł. Ba, jakbym to ja umarła.

  29. Moje ciało zareagowało na jej słowa szybciej niż umysł. Przez kilka sekund nie mogłam pojąć, dlaczego przedpokój wiruje ani skąd dochodzi basowy charkot.

  30. Chociaż nie uściskali się na powitanie, tak jak inne pary w hali przylotów, popatrzyli na siebie z taką czułością, że musiałam odwrócić wzrok.

  31. – Niedźwiedzie nie jadają ludzi. Nie jesteśmy dostatecznie smaczni. – Jacob uśmiechnął się łobuzersko. – Oczywiście ty możesz stanowić wyjątek, założę się, że jesteś bardzo smaczna.

    – Piękne dzięki – mruknęłam, odwracając wzrok. Ktoś mi to już mówił.

  32. Co, jeśli Parys był przyjacielem Julii? Jej najlepszym przyjacielem? Jedyną osobą, której mogła zwierzyć się, jak bardzo cierpi po odejściu Romea? Co, jeśli nikt inny tak dobrze jej nie rozumiał, z nikim innym tak dobrze się nie czuła? Jeśli był współczujący i cierpliwy? Jeśli się nią zaopiekował? Co, jeśli Julia nie umiała wyobrazić bez niego dalszego życia? Jeśli w dodatku naprawdę ją kochał i zależało mu na jej szczęściu? Co, jeśli… i ona kochała Parysa? Nie tak jak Romea, to oczywiste, ale dość mocno, by także pragnąć go uszczęśliwić?

  33. Dotrzymałam tylu obietnic…

    Dotrzymałam i czy dobrze na tym wyszłam? Nadeszła pora, żeby zacząć je łamać. Jedną po drugiej. Jak szaleć, to szaleć.

  34. I jeszcze te halucynacje! Rewelacja! Mogłam je teraz wywoływać na życzenie – a przynajmniej taką miałam nadzieję.

  35. – Przypuszczałem, że nie zgodzisz się, żebym kupił ci fortepian i grał do snu – wyjaśnił.

  36. Jessica odpadała. Jeśli o mnie chodziło, dziewczyna przeszła na ciemną stronę mocy.

  37. Zastanawiałam się, jak długo jeszcze będę tak cierpieć. Może pewnego dnia, za kilkadziesiąt lat – jeśli ból miał zelżeć kiedyś na tyle, żebym mogła lepiej go znosić – uda mi się ze spokojem wspominać te kilka krótkich miesięcy składających się na najszczęśliwszy okres w moim życiu. Wspominać, wdzięczna za to, że poświęcono mi choć trochę czasu. Że dano mi więcej, niż prosiłam, i więcej, niż na to zasługiwałam. Cóż, może pewnego dnia miało być mi dane tak to oceniać.

  38. – Pamiętam tego gościa – odezwał się, przyglądając się, jak Mike parkuje po drugiej stronie ulicy. – Wtedy na plaży był taki zazdrosny, jakbyś była jego dziewczyną. Czy wciąż ma problemy z odróżnianiem życia od marzeń?

    Uniosłam jedną brew.

    – Niektórych trudno zniechęcić.

    – Czasami wytrwałość zostaje nagrodzona.

    – Ale w większości przypadków tylko irytuje drugą stronę.

    Cóż, zebrało nam się na aluzje.

  39. – Możesz żyć dalej, nie obawiając się, że niespodziewanie się pojawię. Będzie tak, jakbyśmy się nigdy nie poznali.

  40. Jakie to dziwne, pomyślałam. Tonie się w dół, a nie w górę.

  41. – Czy po wyjeździe wampirów nie mogłaś dla odmiany zaprzyjaźnić się z paroma ludźmi?

  42. Po raz pierwszy od czterech miesięcy nie wiedziałam, co może mi się przytrafić nazajutrz.

  43. Żyłam bez celu, a więc tak, jakby mnie nie było.

  44. – Życie jest skomplikowane – westchnęłam.

    – Tak – mruknął. – A dziewczyny okrutne.

  45. – Nie wiem, czy zauważyłaś, babciu, ale mój chłopak trochę iskrzy się w słońcu. Proszę, nie zwracaj na to uwagi. To nic takiego, on tak już ma…

  46. – Musisz wiedzieć, że nie jesteś pępkiem świata. – (Dla innych. Dla mnie tak – dodałam w myślach).

  47. Jedyna ludzka istota z którą kiedykolwiek szczerze się zaprzyjaźniłam…

    Okazała się nie być ludzką istotą.

  48. Byłam jak opuszczony dom – skażony dom – w którym przez cztery długie miesiące nie dało się zupełnie mieszkać. Teraz sytuacja nieco się polepszyła – w najbardziej reprezentacyjnym pokoju przeprowadzono remont – ale to był tylko jeden pokój.

  49. Tak, ból w końcu się pojawił. (…) Wydawało mi się, że wyrwano mi z ciała wszystkie najważniejsze organy, że mój tułów to jedna wielka rana o poszarpanych brzegach, pulsująca, niegojąca się mimo upływu czasu.

  50. Byłam bezsilna, bezbronna. Nie miałam gdzie się schować. Nie miał mi kto pomóc.

  51. – Usiłuję… – zmienił pozycję, żeby nie stracić równowagi. – Usiłuję dotrzymać swojej obietnicy.

    Potrząsnęłam głową, żeby otrzeźwieć. To musiał być sen.

    – Kiedy to mi obiecałeś, że popełnisz samobójstwo, rzucając się z naszego świerka?

  52. Za bardzo go kochałam, a miłość nie rządziła się zasadami logiki.

  53. Zapomniane, przykurzone sprzęty – porzucone. Tak jak ja.

  54. Uświadomiwszy sobie, że to nasz ostatnie chwile razem, przywarłam do niego tak ściśle, jak tylko pozwalało na to energiczne tempo marszu.

  55. Czas przemija nierówno – raz rwie przed siebie, to znów niemiłosiernie się dłuży – ale mimo to przemija. Nawet mnie to dotyczy.

  56. Nie potrafiłabym przecież ukryć, że staczam się w otchłań bez dna, że rozpadam się na tysiące kawałków.

  57. Próbujesz usilnie zadośćuczynić światu za to, że istniejesz, choć to nie twoja wina.

  58. – Zanim cię poznałem, Bello, moje życie przypominało bezksiężycową noc. Mrok rozpraszały jedynie nieliczne gwiazdy przyjaźni i rozsądku. A potem pojawiłaś się ty. Przecięłaś to ciemne niebo niczym meteor. Nagle wszystko nabrało barw i sensu. Kiedy znikłaś, kiedy meteor skrył się za horyzontem, znów zapanowały ciemności. Otoczyła mnie czerń. Nic się nie zmieniło, poza tym, że twoje światło mnie poraziło. Nie widziałem już gwiazd. Wszystko straciło sens.

    Chciałam mu wierzyć. Tyle że opisał, jak wyglądał mój świat bez niego, a nie na odwrót.

    – Kiedyś twoje oczy przyzwyczają się do ciemności – wymamrotałam.

    – W tym cały problem – jakoś im to nie wychodzi.

  59. Z odejściem Edwarda nie straciłam jedynie ukochanej osoby (…). Straciłam tych osób wiele – całą rodzinę – a co za tym idzie całą swoją przyszłość, przyszłość, którą spodziewałam się wśród nich spędzić.

  60. To, że oprócz nas nikt się nie śpieszy, doprowadzało mnie do szału.

  61. Żegnaj, kocham cię – gdybym mogła mówić, tak brzmiałyby moje ostatnie słowa.

  62. Zafascynowana, długo jej się przyglądałam. Kiedy w końcu znieruchomiała, przypominała kamienny posąg – gdybym nie była wtajemniczona, myślałabym, że śpi.

  63. – Założę się, że jest twardsza, niż ci się zdaje. Trzymała z wampirami.

    – Pięć dolców?

    – Stoi, chociaż taka łatwa wygrana to żadna przyjemność. Coś dzisiaj szafujesz forsą, chłopie?

  64. Twój romans stulecia dobiegł końca. Królewicz nie wróci. Nikt nie wyrwie cię pocałunkiem ze złego snu.

  65. Miłość jest ślepa. Im mocniej się kogoś kocha, tym bardziej irracjonalnie się postępuje.

  66. – Dlaczego uwierzyłaś w kłamstwa, a nie wierzysz w prawdę?

  67. – Tamci czy Victoria mogą mnie co najwyżej zabić. Ty możesz mnie zostawić. To gorsze niż śmierć.

  68. – Nie jestem już kimś, kto może być dla ciebie przyjacielem czy czymkolwiek innym. Nie jestem już tym, kim byłem kilka tygodni temu. Jestem… prawdziwym potworem.

  69. Edward skinął głową, dając mi swoje przyzwolenie. Nie miałam pewności, czy robi tak, ponieważ wie, że nic mi się nie stanie, czy też dlatego, że stawianie oporu nie miało sensu.

  70. Chciałam być wampirem.

    To pragnienie widniało na mojej prywatnej liście marzeń zakazanych, a w dodatku było najbardziej bolesne.

  71. Obie wskazówki zegara sterczały już pionowo ku górze, a ja nie pokonałam choćby połowy dystansu. Widziałam, że się spóźniłam. Byłam beznadziejną ofermą. Byłam jedynie słabym, żałosnym człowiekiem, a swoją niezdarność miałam przepłacić rychłą śmiercią.

  72. – Pachniesz dokładnie tak samo tak jak za życia – ciągnął Edward – więc może rzeczywiście trafiłem do piekła. Wszystko mi jedno. Niech będzie i tak.

    – Jeszcze żyję! – przerwałam mu, szamocząc się w jego ramionach. – I ty również! Błagam, cofnij się! Zaraz cię któryś zauważy!

    Edward zmarszczył czoło zdezorientowany.

    – Czy możesz powtórzyć to co powiedziałaś? – odezwał się uprzejmie.

    – To nie piekło! Żyjemy, przynajmniej na razie! Ale musimy się stąd wynieś, zanim Volturi…

  73. – Wcześniej odbyliśmy poważną rozmowę i musisz wiedzieć, że łamię właśnie jedną z ustanowionych przez niego reguł. No, może nie do końca, bo zakazał mi przekraczać próg swojego domu, nie parapet, ale mimo wszystko… Jego intencje były jasne.

  74. Tylko nastoletni chłopak przystałby na taki układ: naprawianie niebezpiecznych w obsłudze pojazdów w tajemnicy przed rodzicami, w dodatku za pieniądze przeznaczone na studia.

  75. A więc Victoria na mnie polowała… Miałam szczęście, że jeszcze mnie nie znalazła – szczęście i pięciu czworonożnych ochroniarzy.

  76. – Za bycie odpowiedzialnym – oświadczył uroczyście – dwa razy w tygodniu.

    – Za bycie nieodpowiedzialnym w pozostałe dni – dodałam.

  77. Zakaz pamiętania, przy jednoczesnym lęku przed zapomnieniem – wybrałam dla siebie zdradliwą ścieżkę.

  78. Smutno było zdać sobie sprawę, że nie gra się już głównej roli kobiecej. Romans stulecia dobiegł końca.

  79. – Zobaczyłem w twoich oczach, że przyjmujesz moje straszne wyzwanie bez zastrzeżeń. A poinformowałem cię przecież, że cię nie chcę! Czy mogłem powiedzieć coś bardziej nieprawdopodobnego, coś bardziej absurdalnego! Potrzebowała cię każda komórka mojego ciała!

    To co mówił teraz, brzmiało nieprawdopodobnie. Tak nieprawdopodobnie, że nadal niewiele do mnie docierało.

    Edward, położył mi, dłonie na ramionach. Nawet nie drgnęłam.

    – Bello, powiedz mi, proszę, jak to się stało?

    Miałam dosyć. Łzy wezbrały we mnie nagłą falą, by niespodziewanie trysnąć na moje policzki.

    – Wiedziałam – wyszlochałam. – Od początku wiedziałam, że śnię.

    – Ach! Jesteś niemożliwa! – Edward zaśmiał się krótko, sfrustrowany. – Jak mam ci to przekazać, żebyś i tym razem mi uwierzyła? Nie śpisz i nie umarłaś. Jestem przy tobie. Kocham cię. Słyszysz? Kocham cię! Zawsze cię kochałem i zawszę będę cię kochał. Odkąd cię porzuciłem, nie było sekundy, żebym o tobie nie myślał. To, co powiedziałem w lesie, było świętokradztwem.

  80. To dobrze, pomyślałam, że alternatywą jest śmierć. Naprawdę nie dbałam o to, że jesteśmy otoczeni przez spragnionych naszej krwi wrogów. Świadomość, że nie wykonałam mojego zadania, odebrała mi wszelką chęć do życia.

To już wszystkie cytaty.

80 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne