Zielone Cytaty

Ostatnio dodane

Najnowsze cytaty z książek w kolekcji Zielone Cytaty — fragmenty dodane przez czytelników, każdy z autorem, książką i stroną, z której pochodzi.

  1. Jeszcze przed upadkiem Warszawy hydra antysemityzmu zaczęła podnosić głowę. Zdarzało się niejednokrotnie, że do schronów w domach czysto polskich nie przyjmowano Żydów, nawet w chwilach bombardowania (…) Gdy oficyna naszego domu została trafiona bombą, mieszkańcy szukali azylu w schronie przy ul. Leszno 13. Z motywów antysemickich odmówiono nam, pomimo iż w naszym domu nie było w ogóle schronu. (…) Antysemityzm ujawnił się w długich ogonkach przy Wiśle, przy których wydawano mieszkańcom wodę. Na żądanie antysemickiej łobuzerii utworzono oddzielne ogonki żydowskie i oddzielne aryjskie. Na 50 aryjczyków dopuszczono 5 Żydów do wody. Żydów, wracających z wodą, przewracano, wylewano im wodę, bito, katowano. W rezultacie, po całodziennym wyczekiwaniu w ogonku, Żyd wracał do domu posiniaczony, pobity, bez wody.

    s. 45

  2. Ostatnio daje się zauważyć straszny zanik uczucia litości. Ludzie przechodzą ulicami, widzą dzieci wychudłe jak szkielety, bose i nagie, które wyciągają swe sine, zmarznięte nóżki, i nikt się tym nie wzrusza. Ludzie zamienili się w głazy.

    s. 327

  3. Na to się ma wrogów, żeby z nimi wygrywać – nie tracić! Na to się ma nieprzyjaciół, żeby naszym celom służyli…

    s. 227

  4. Ostatnio władze [okupacyjne] podjęły ostrą walkę przeciw żydowskim żebrakom. Policja gromadzi ich, bije i przepędza na stronę żydowską. Policja polska nie ma żadnej litości ani dla kobiet ani dla dzieci. Policja polska jest w ogóle smutną kartą w dziejach [okupacji].

    s. 300

  5. Wojna zdemoralizowała ludzi, którzy przez całe życie byli uczciwymi i porządnymi, a teraz bez skrupułów przywłaszczali sobie mienie Żydów, nie chcąc się w większości wypadków dzielić chociażby częścią tych rzeczy. Żydów uważa się za „nieboszczyków na urlopie”, którzy prędzej czy później zginą.

    s. 65

  6. Barcz uważał, że w danym wypadku, jak we wszystkich innych, nie zawadzi długie czekanie… Ono lepiej niż wszystko inne umie sprawić, że prośby płowieją, gniew zastyga, niecierpliwość opada, a wyrzut głuchnie…

    s. 358

  7. Gminę Żydowską w Warszawie cechuje, poza wieloma innymi „zaletami”, to, iż jest gniazdem wstrętnej asymilacji. 95% urzędników rozmawia z petentami po polsku, nawet kiedy ci nie rozumieją.

    s. 251

  8. Liczba bandytów antysemickich rosła z dnia na dzień. Dla wykolejeńców był to jedyny sposób zarobkowania. Już nie wystarczały im pojedyncze napaści. Organizacja patronująca tym bandyckim elementom (niewątpliwie któraś z filii ONR-u) postanowiła dać Warszawie spektakl, którego antysemici byli z dawna spragnieni… Zimą kilkakrotnie zdarzały się ekscesy, z których najgłośniejszy był pogrom lutowy (1940 r.). Bandy antysemitów, przeważnie młodocianych ruszały pod kierunkiem Niemca, zabezpieczającego tyły i patronującego akcji. Uzbrojenie tych band składało się z kijów, lasek, łomów żelaznych itd. Hasła napastników były: „wytępić Żydów”, „precz z Żydami”, „niech żyje niepodległa Polska bez Żydów” itd. Po drodze tłukli szyby w sklepach oznaczonych tarczą Dawida, wyłamywali żaluzje żelazne, otwierali sklepy i rabowali. Żydów napotkanych po drodze tłukli, przewracali, bili do nieprzytomności. Rabunek sklepów to był finał pogromu, jego cel istotny. Pogromy trwały przez kilka dni, nikt nie ingerował. Milczała polska policja, odpowiedzialna za bezpieczeństwo ludności, milczały polskie organizacje niepodległościowe.

    s. 52

  9. Bojkot gospodarczy dał upust najdzikszym instynktom motłochu, który hulał bezkarnie, rozbijając stragany, sklepiki, urządzając pogromy i ekscesy, bez przeszkód ze strony władz bezpieczeństwa. Doprowadziło to kraj do nieustannego wrzenia, zamieniło Polskę w Meksyk, w kraj, w którym rządzą siła i bezprawie. Stworzono takie warunki, że w kraju mogły zakwitnąć chwasty hitleryzmu, rasizmu, czyli nowoczesnego ludożerstwa.

    s. 34

  10. Dwukrotnie zawdzięczam swe życie podczas obecnej wojny pomocy Polaków: raz zimą 1940 roku, gdy błogosławiona ręka Polski Podziemnej uratowała mnie od niechybnej śmierci; drugi raz – gdy mnie ta sama ręka wyciągnęła z obozu pracy SS, gdzie czekała mnie śmierć od epidemii albo od kuli ukraińskiej czy esesowskiej.

    s. 27

  11. Cóż to za dziwna zdobycz patriotyzmu - zmienić myślącą istotę w lojalną maszynę!

    s. 124

  12. Ludźmi zdaje się kierować w dużej mierze, jeśli nie głównie, lęk przed zmianami. Pragnienie zachowania za wszelką cenę starego, dobrze znanego ładu.