Emanuel Ringelblum
Cytaty
Straszne, po prostu niesamowite wrażenie robią --lament dzieci, które stoją na ulicach --i proszą o jałmużnę lub skarżą się, że nie mają gdzie przenocować. Na rogu Leszna i Karmelickiej dzieci co wieczora zalewają się gorzkimi łzami. Choć słyszę ten płacz codziennie wieczorem, nie mogę do późnej nocy --tych parę groszy, które daje im co wieczór, nie mogą uspokoić mojego sumienia --
s. 347
Policja żydowska dała w ogóle dowody niezrozumiałej, dzikiej brutalności. Skąd taka wściekłość u naszych Żydów? Kiedy wyhodowaliśmy tyle setek zbójców, którzy na ulicach łapią dzieci, ciskają je na wozy i ciągną na Umschlag?
s. 427
Policja mundurowa odegrała smutną rolę w akcjach wysiedleńczych. Na jej głowę spada krew setek tysięcy Żydów polskich złapanych przy jej współudziale i zapędzanych do „wagonów śmierci”. Taktyka Niemców była zazwyczaj następująca. Przy pierwszej akcji przesiedleńczej posługiwano się Żydowską Służbą Porządkową, która pod względem etycznym nie stała wyżej od jej polskich kolegów. Przy następnych akcjach, gdy likwidowano i Żydowską Służbę Porządkową, brano do pomocy policję polską.
s. 102
Okrucieństwo policji żydowskiej było bardzo często większe niż Niemców, Ukraińców i Łotyszów. Niejedna kryjówka została „nakryta” przez policję żydowską, która zawsze chciała być plus catholique que le pape, by przypodobać się okupantowi. Ofiary, które znikły z oczu Niemca, wyłapywał policjant żydowski.
s. 427
Policja żydowska miała bardzo złą opinię jeszcze przed wysiedleniem. W przeciwieństwie do policji polskiej, która nie brała udziału w łapankach do obozu pracy, policja żydowska parała się tą ohydną robotą. Wyróżniała się również straszliwą korupcją i demoralizacją. Dno podłości osiągnęła ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia. Nie padło ani jedno słowo protestu przeciwko odrażającej funkcji, polegającej na prowadzeniu swoich braci na rzeź. Policja była duchowo przygotowana do tej brudnej roboty i dlatego gorliwie ją wykonała. Obecnie mózg sili się nad rozwiązaniem zagadki: jak to się stało, że Żydzi – przeważnie inteligenci, byli adwokaci (większość oficerów była przed wojną adwokatami) – sami przykładali rękę do zagłady swoich braci.
s. 426
Setki żebraków – kobiet i dzieci – przedostawało się ukradkiem na tamtą stronę. Przyjmowano ich dobrze, karmiono do syta i często dawano jeszcze produkty. Większość z nich rozpoznawano, lecz mimo to udzielano pomocy, właśnie jako Żydom. Jest to nader symptomatyczne i charakterystyczne zjawisko, świadczące o tym, ze w społeczeństwie polskim dokonały się głębokie zmiany.
s. 300
Najpiękniejsze powieści będzie można napisać o bohaterstwie Polaków, o najszlachetniejszych idealistach, którzy nie ulękli się gróźb wroga, wyzierających z czerwonych plakatów, ani złowrogiej tępoty i głupoty faszystów i antysemitów polskich, którzy ratowanie Żydów uważali za antynarodowy czyn.
s. 176
Trudno obliczyć liczbę ofiar żydowskich, które padły z rąk granatowej policji, będą to w każdym razie dziesiątki tysięcy, które uszły z rąk oprawców niemieckich.
s. 103
Polska była przed wojną krajem przodującym – po Niemczech – pod względem antysemityzmu.
s. 33
Jest faktem bezspornym, i za to narody muszą chylić czoła przed Polakami, że mimo straszliwego terroru nie znalazła się w Polsce ani jedna wybitna osobistość, która chciałaby zająć miejsce polskiego Hachy.
s. 47
Jeszcze przed upadkiem Warszawy hydra antysemityzmu zaczęła podnosić głowę. Zdarzało się niejednokrotnie, że do schronów w domach czysto polskich nie przyjmowano Żydów, nawet w chwilach bombardowania (…) Gdy oficyna naszego domu została trafiona bombą, mieszkańcy szukali azylu w schronie przy ul. Leszno 13. Z motywów antysemickich odmówiono nam, pomimo iż w naszym domu nie było w ogóle schronu. (…) Antysemityzm ujawnił się w długich ogonkach przy Wiśle, przy których wydawano mieszkańcom wodę. Na żądanie antysemickiej łobuzerii utworzono oddzielne ogonki żydowskie i oddzielne aryjskie. Na 50 aryjczyków dopuszczono 5 Żydów do wody. Żydów, wracających z wodą, przewracano, wylewano im wodę, bito, katowano. W rezultacie, po całodziennym wyczekiwaniu w ogonku, Żyd wracał do domu posiniaczony, pobity, bez wody.
s. 45
Ostatnio daje się zauważyć straszny zanik uczucia litości. Ludzie przechodzą ulicami, widzą dzieci wychudłe jak szkielety, bose i nagie, które wyciągają swe sine, zmarznięte nóżki, i nikt się tym nie wzrusza. Ludzie zamienili się w głazy.
s. 327



