Cytaty
Jakże drogo nas kosztowała ta zasrana niepodległość!
Nikt przecie nie jest tak nierozumny, żeby wybierał wojnę zamiast pokoju: bo w pokoju synowie grzebią swych ojców, w wojnie – ojcowie swych synów.
Rodzić mięso armatnie, niewolnika i ofiary to nie to samo, co rodzić wolnych ludzi.
Jakże opisać owo falowanie uczuć ludzkich, od niemego, dzikiego strachu po samobójczy zachwyt, od najniższych instynktów krwiożerczych i podstępnej grabieży po najwyższe zrywy świętej ofiarności, w której człowiek przechodzi sam siebie i na chwilę sięga sfer zaświatów, gdzie inne rządzą prawa? Nigdy nie zdoła się tego wysłowić, jako że kto doczeka i przeżyje, ten zaniemówi, a martwi i tak mówić nie mogą. Są to bowiem rzeczy, których się nie opowiada, lecz zapomina o nich. Bo gdyby zapomniano, jakżeby mogły się powtarzać.
Istnieją granice czynów dopuszczalnych, których nie wolno przekraczać nawet dla wygrania wojny.
My, Niemcy, kierujemy się w każdej rzeczy rozumem i metodą, a nie zwierzęcymi odruchami; zawsze i we wszystkim postępujemy naukowo. Kiedy to konieczne, ale tylko tylko wówczas, kiedy rzeczywiście i bezwzględnie konieczne – powtórzył Frank z naciskiem, patrząc na mnie tak, jakby chciał mi swoje słowa trwale wyryć na czole – naśladujemy sztukę chirurga a nie rzemiosło rzeźnika.
s. 192
Bardzo wielu informacji nie podaje się w dziennikach – to jest jedna z pierwszych prawd, jakich nauczył się jako reporter. Dziennikarze twierdzą, iż przekazują telewidzom oraz czytelnikom informacje, ale zwykle są one starannie przebrane. Ludzie z kolei uważają na ogół, iż pragną znać prawdę i sądzą, że mogą oglądać śmierć, zwłoki oraz masakry, ale wystarczy pokazać im tę prawdę, całe okrucieństwo wojny, a wpadną w przerażenie.
Bardzo wielu żołnierzy to szaleńcy – wojna spowodowała uszkodzenie małego, ale kluczowego centrum ich mózgów, odpowiedzialnego za psychiczną równowagę i poczucie właściwego kierunku.
Ale czy istnieje cnota zawodowego boksera czy cnota żołnierza? Wątpliwe. Tężyzna i szybkość są na polu walki bardziej użyteczne niż niedorzeczna obojętność na to, co się stanie z jednostką.
Swawolna kula kalibru 5,56 mm taka która w ciele człowieka koziołkuje i zamiast wylecieć którędy powinna, wychodzi gdzie indziej, po drodze niszcząc wątrobę, zachowuje się w ten sposób dlatego, że jakiś utalentowany inżynier, spokojny człowiek jakich wielu, może praktykujący katolik, miłośnik Mozarta i ogrodnictwa, spędził wiele godzin na analizowaniu całego zagadnienia. Może nawet dał temu nabojowi jakieś imię – Luiza, Mała Euzebia albo podobnie – bo akurat w dniu, kiedy go zaprojektował, były urodziny jego żony czy córki. Kiedy plany zostały ukończone, czując satysfakcję z dobrze wypełnionego obowiązku, ze spokojnym sumieniem morderca o czysty rękach zgasił światło nad deską kreślarską, gdzie zrobił projekt, i pojechał z rodziną do Disneylandu.
Jeśli cokolwiek na wojnie może się nie udać, nie uda się.
Skuteczność polega na tym, żeby przeciwnik więcej niż zabitych miał ciężko rannych i okaleczonych: ich ewakuacja z pola walki, leczenie i pobyt w szpitalu wymagają wiele wysiłku, komplikują logistykę wroga, rozbijają mu organizację i obniżają morale. Teraz już się nie zabija wroga. Teraz lepiej przysporzyć mu wielu beznogich, bezrękich i sparaliżowanych i niech sobie z nimi radzi, jak potrafi.
















