Cytaty o wojnie

364 cytaty · 135 autorów

Cytaty

  1. Był czas, że liczba mnoga słowa „mag” brzmiała „wojna”.

  2. Co zrobić, jeśli jedna Armia zajmuje dobrze ufortyfikowaną i położoną Pozycję, a druga nie? (...) Postaraj się być tą w środku.

  3. Stara tradycja, ceniona wśród pewnego typu wojskowych myślicieli, głosi, że najważniejsze są wielkie straty. Jeżeli ponosi je strona przeciwna, jest to dodatkowa premia.

  4. – Czyli Klatchianie muszą już wiedzieć – rzekł. – Oddział wojsk Ankh-Morpork wyruszył okrętem do Klatchu. Korpus inwazyjny.

    – No, trudno ich nazwać... – zaczął porucznik Hornett.

    – Klatchianie ich nazwą. Poza tym był z nimi troll Detrytus.

    Hornett sposępniał.Detrytus sam w sobie tworzył korpus inwazyjny.

  5. Zawsze dobrze jest stawać wobec nieprzyjaciela gotowego zginąć za swój kraj. To znaczy, że i my, i on mamy dokładnie te same cele.

  6. – No, ja tam zawsze wracałem ze swoją tarczą – zapewnił Nobby. – Żadnych problemów.

    – Nobby... – westchnął Colon. – Ty zwykle wracałeś z własną tarczą, z tarczami wszystkich pozostałych, workiem zębów i piętnastoma parami jeszcze ciepłych butów. Na wózku.

    – No, przecież nie ma sensu ruszać na wojnę, jak się nie jest po stronie wygrywających – oświadczył Nobby, mocując białe piórko do hełmu.

    – Ty, Nobby, zawsze byłeś po stronie wygrywających, a to z takiego powodu, że zwykle czaiłeś się gdzieś z boku i patrzyłeś, kto wygrywa, a potem z jakiegoś zabitego biedaka ściągałeś właściwy mundur. Słyszałem, że generałowie pilnie uważali, co masz na sobie, żeby wiedzieć, jak toczy się bitwa.

    – Wielu żołnierzy służyło w różnych regimentach – bronił się Nobby.

    – Jasne. To szczera prawda – zgodził się Colon. – Tylko zwykle nie podczas jednej bitwy.

  7. Żadni wrogowie nie zdobyli jeszcze Ankh – Morpork. To znaczy owszem, formalnie tak, nawet dość często. Miasto chętnie witało szastających pieniędzmi barbarzyńskich najeźdźców, a ci po kilku dniach odkrywali ze zdumieniem, że ich własne konie już do nich nie należą, a po paru miesiącach stawali się kolejną mniejszością etniczną, charakteryzującą się własnym stylem graffiti i własnymi sklepami spożywczymi.

  8. Jeżeli wojna zdarzyła się tylko po to, żeby zatrząść moim dziecinnym światopoglądem, to dziękuję, gruba przesada. Coś mniejszego by wystarczyło w zupełności.

  9. Amerykański profesor wylądował kiedyś na francuskiej plaży, biegł czterysta czy pięćset metrów pod morderczym ogniem, nie schylając się i nie padając, i był ranny, a teraz uważa, że jak ktoś przebiegnie taką plażę, to może później mówić – „człowiek powinien biec” albo „człowiek powinien strzelać”, albo – „szliście na śmierć jak barany”. Żona profesora dodała, że strzały potrzebne są przyszłym pokoleniom. Śmierć ludzi ginących w milczeniu jest niczym, bo nic nie pozostawia po sobie, a ci, co strzelają, pozostawiają legendę – jej i jej amerykańskim dzieciom.

  10. Ważne było przecież to, że się strzela. To trzeba było pokazać. Nie Niemcom. Oni to potrafili lepiej. Temu innemu światu, który nie był niemieckim światem, musieliśmy pokazać. Ludzie zawsze uważali, że strzelanie jest największym bohaterstwem. No to żeśmy strzelali.

    s. 7

  11. O wiosno! kto cię widział wtenczas w naszym kraju,

    Pamiętna wiosno wojny, wiosno urodzaju!

  12. Lachy braty!

    Oj, biada mnie, żem nie miał choć jednej armaty!

    Dobrze mówił Suworow: Pomnij, Ryków kamrat,

    Żebyś nigdy na Lachów nie chodził bez armat!