Cytaty
Ręko moja! Kto Bogu dufa a pracuje,
Do ostatniej starości nędze nie uczuje!
Ludzie ryzykowali tak okropnie z chemikaliami i swoimi ciałami, bo tęsknili za lepszym życiem. Mieszkali w odrażających miejscach, gdzie można było robić tylko odrażające rzeczy. Posiadali guzik z pętelką, nie mogli więc zmienić na lepsze otoczenia i robili, co mogli, aby upiększyć swoje miasto.
Wyniki były jak dotąd katastrofalne: samobójstwa, kradzieże, morderstwa, obłęd i tak dalej.
Ludzie są tam tak biedni, zastraszeni i głupi, że muszą mieć trochę zdrowego rozsądku.
(…) lecz sędzia przerwał jego wypowiedź i spytał: „Panie Hapgood, proszę bardzo, ukończył pan Harvard. Dlaczego ktoś z pana pozycją miałby wybrać takie życie, jakie pan prowadzi?”. Hapgood odpowiedział sędziemu: „Jak to? Ze względu na Kazanie na Górze, wysoki sądzie”.
Proszę pomyśleć: jakie sprężenie sił wytwórczych osiągają ekonomiczni włodarze tego kraju przez fakt, że z jednej pracy nikt nie jest w stanie wyżyć? I jaką apatię? I jakie męczenie? I jakie fizjologiczne spustoszenie?
W Warszawie siwy mróz, 25 poniżej zera. Brak opału, piekielnie zimno w mieszkaniach i biurach, ludzie siedzą przy biurkach w płaszczach. Stolica węglowego mocarstwa. Palacze i kotłownicy w ciepłowniach skarżą się, że tak cholernie bezwartościowym miałem, jaki przychodzi ze Śląska, można dzieciom wąsy smarować na jasełkę, ale nie zasilać centralne ogrzewanie. Gdzie się podział znany nam wszystkim sprzed wojny antracyt, można go było dostać za grosze? Gdzie znika dobry polski węgiel z Ziem Odzyskanych, za który Skandynawia, Włochy, Szwajcaria, Holandia chcą dać dobre dewizy i dobre towary? Fabryki zbrojeniowe za Uralem mogłyby uchylić rąbka tajemnicy.
Kto może spełniać swoje zachcianki, kiedy jest biedakiem don Adrian.
Społeczeństwo jest z gruntu złe. Jesteście tacy, bo nie dojadacie, bo nie macie lekarzy ani lekarstw, bo nikt się o was nie troszczy, bo jesteście biedni. Wasza choroba nazywa się niesprawiedliwość, nadużycie, wyzysk.»
Czy retoryczne spory burżuazyjnych partii mają cokolwiek wspólnego z interesami biedoty?
Żebractwo działało na nią jak płachta na byka; na każdym zebraniu starała się tłumaczyć robotnikom, że uprawianie żebractwa, które propagują księża, jest w równym stopniu odrażające jak dobroczynność, jedno i drugie bowiem degraduje moralnie żebraka, a jednocześnie sprawia, że burżuj zdobywa czyste sumienie i może dalej wyzyskiwać biednych bez żadnych skrupułów. Trzeba zwalczać biedę, reformując społeczeństwo, a nie za pomocą jałmużny.
Zakonnice i policjanci, ręka w rękę, mieli usidlić biedotę, od samego dzieciństwa do późnej starości, a za pomocą modlitwy i kazania nauczyć ją uległości albo narzucić tę uległość siłą.
Odwiedziła wiele kościołów zapełnionych biednymi, sfanatyzowanymi ludźmi, którzy modlili się na klęczkach i z pokorą wysłuchiwali niemądrych kazań w duchu obskurantyzmu, jakie głosili księża rozpowszechniający poglądy, że biedni powinni przyjmować swój los z rezygnacją i podporządkować się bogatym.














