Cytaty

  1. A przecież sprawa Lutra ukazuje nam w całej okazałości jeden z problemów, z którym na próżno szamocze się współczesny człowiek. Jest to problem indywidualizmu i osobowości. Spójrzcie na kantystę, który czepia się kurczowo swojej autonomii, na protestanta dręczonego troską o swoją wolność wewnętrzną, na nietzscheanistę, który przygotowuje się do karkołomnego skoku ponad dobro i zło, na freudystę pielęgnującego swoje kompleksy i sublimującego swoje libido, na myśliciela, który przygotowuje na najbliższy kongres filozoficzny najnowszą koncepcję świata, na bohatera superrealizmu, który wprowadza się w trans i pogrąża w senną otchłań, na ucznia Andre Gide'a, który z bolesną żarliwością przegląda się w lustrze swojej dowolności – wszyscy ci biedni ludzie gonią za własną osobowością i wbrew obietnicy Ewangelii pukają, a nikt im nie otwiera, szukają, a nie znajdują. Patrzcie z jaką uroczystą nabożnością współczesny świat ogłosił święte prawa jednostki i jaką cenę za to zapłacił. A jednak nigdy wielkie, bezimienne potęgi Państwa, Pieniądza, Opinii nie panowały bezwzględniej nad jednostką.

  2. A cóż to takiego jest ta narodowość, jeśli nie czystym przypadkiem? Wypadkową serii zbiegów okoliczności, na które i tak nie mamy wpływu, tak jak na płeć czy kolor oczu, z którymi się rodzimy.

    s. 269

  3. Uważam, ze gdzieś (…) znajdują się słowa, które stanowią klucz do polskiej tożsamości, najlepiej definiują specyficzny nadwiślański stosunek do siebie, bliźnich i do świata w ogóle. (…) Takim słowem jest „paździerz”. Proszę zwrócić uwagę na wielowymiarowość tego rzeczownika. Po pierwsze, jest on fonetycznie arcypolski, każdy obcokrajowiec musiałby poświęcić tydzień, aby nauczyć się wymawiać to słowo. Dzięki czemu staje się ono elitarne, endemicznie polskie, samymi głoskami broni dostępu do skrywanych w nim treści. Po drugie, w swoim pierwotnym znaczeniu oznacza suche, zdrewniałe części łodyg konopi, oddzielone od włókien za pomocą trzepania (…). Ale paździerz nie umiera w czasie trzepania (…) Jego odpadowe życie dopiero się zaczyna, kiedy staje się częścią płyty paździerzowej. (…) Paździerze, po przepoczwarzeniu się w płytę stają się pożądane, poszukiwane jako niezbędny element każdej narodowej prowizorki, wszystkiego, co byle jak i na odpierdol. Paździerz, szanowni panowie, we wszystkich swoich znaczeniach jest nie tylko budulcem, ale też fundamentem Rzeczypospolitej. Ponieważ to właśnie z płyty paździerzowej zbudowano stół, przy którym w osiemdziesiątym dziewiątym roku odebrano poród nowej Polski. Oklejono go dębowym fornirem, ale prawda jest taka, że Najjaśniejsza urodziła się na paździerzach.

  4. (…) budowanie tożsamości na tym, co drażni i wkurwia, to wstęp na równię pochyłą zgorzknienia, po której zjeżdża się coraz szybciej, aby na końcu stać się ziejącym nienawiścią frustratem.

  5. (…) jesteśmy tacy, jacy jesteśmy z wielu powodów. Być może nigdy nie odkryjemy większości z nich. Ale nawet jeśli nie mamy wpływu na to, skąd pochodzimy, do nas należy wybór, w którą pójdziemy stronę.

  6. Nie sądzę byśmy przychodzili na świat jako puste skorupy. Mamy w sobie zaczątki osobowości i inteligencji. Ale w chwili narodzin, a byś może jeszcze wcześniej, zaczynamy gromadzić historie i to właśnie one mają na nas największy wpływ.

  7. No więc teraz opowiadałam własne historie. Dziwne: robiąc to, zauważyłam, jak bardzo takie opowieści nas kształtują. Jakby historie naszego życia czyniły z nas ludzi, którymi jesteśmy. Gdyby ktoś nie miał żadnych historii, nie byłby człowiekiem, w ogóle by nie istniał. A gdyby moje historie były inne, nie byłabym osobą, którą jestem.

  8. Cisza zapada nagle, jak kopuła, która odgradza mnie od świata, jak całun dźwiękoszczelny, kokon błogosławionego spokoju. Zagłębiam się w poszukiwaniu utraconej tożsamości. Wszystko się oddala, choć nie istnieje żaden punkt odniesienia.

  9. Choćby się ktoś nie wiem jak starał mieć jedno życie, inni zobaczą w nim tysiąc innych, i dlatego nie można uniknąć zadawania sobie nawzajem cierpienia.

  10. Ojczyzna wzywa! Na to Domin:

    A co nam do tego!

    Jakże to! rozkłada ręce urzędnik: A wy kto, nie Polak?

    Nie.

    A kto, Niemiec?

    Nie.

    To może Francuz?

    Nie.

    Rusin?

    Nie, nie Rusin.

    Nu to kto? pyta sie urzędnik. A Domin na to:

    Ja tutejszy.

    Jaki tutejszy?

    A tutejszy, mówio Domin. Z bagna.

  11. Zresztą nienawidziłam wszelkich etykietek. Ludzie nie pasują do przegródek – prostytutka, gospodyni domowa, święta, jak sortowanie poczty. Jesteśmy takie niestałe, płynne lękiem i pożądaniem, ideałami i punktami widzenia, zmienne jak woda.

    s. 129

  12. Może każdy człowiek zrywa kolejne warstwy, jedną za drugą, ale nigdy nie odsłania prawdziwej twarzy, która staje się coraz mniejsza i mniejsza, aż w końcu w ogóle znika.