Cytaty
Było tutaj wiele życia, bo było też wiele śmierci. Dużo się cierpiało i bawiło, tak jak powinno być; źle jest wtedy – tak jak teraz w Naccos, w całych górach, a może nawet na całym świecie – kiedy tylko się cierpi i nikt już nie pamięta o zabawie. Dawniej ludzie ważyli się stawiać czoło wielkim krzywdom dzięki pokucie. W ten sposób utrzymywano równowagę. Śmierć i życie to waga o dwóch szalach jednakowych jak dwa trykające się i nie ustępujące sobie wzajemnie barany o równej sile.
A trup to bezkrwiste i zwodnicze wspomnienie żywej istoty, pełnej ruchu i kreatywności, która nie poddawała się zesztywnieniu i nie był bezbronna wobec pochodu robaków.
No cóż, jedyną definitywną rzeczą jest śmierć
Nawet śmierć wydawała mi się lepsza od strachu, który mnie ogarniał.
Ile razy może umierać człowiek? Wiele razy, ponoć.
Ludzie ziemi byli silni, mądrzy, łagodni i zjednoczeni. Byli spokojni, pozbawieni gniewu. Przedtem, nie później. Ci, którzy odchodzili, wracali, wcielając się w dusze najlepszych. W ten sposób nikt nie umierał. (…) Ludzie ziemi żyli razem. Spokojni. Śmierć nie była śmiercią. Była odejściem i powrotem. Zamiast ich osłabiać, wzmacniała, przysparzając tym, którzy zostawali, wiedzy i snuły tych, którzy odchodzili. Jesteśmy i będziemy, mówił Tasurinczi. Wydaje się, że nie umrzemy. Ci co odchodzą, wrócili. Są tutaj. Są nami.
Śmierć będzie (…) ukojeniem.
Śmierć to miotła, która wymiata wszelkie zło, wszelkie szaleństwo, wszelki brud.
Jeśli to Konfucjusz był starszy od Lao – tse, mógł on przekazać swojemu młodszemu rodakowi trzy wielkie myśli. Pierwszą: „Jakże potrafisz służyć bogom, skoro nie wiesz, jak służyć ludziom?”. Drugą: „Dlaczego odpłacać dobrem za złe? Czym odpłacisz wówczas za dobro?”. I trzecią: „Jak możesz wiedzieć czym jest śmierć, skoro nie wiesz, czym jest życie?”.
Chodziło o prowincje, których mieszkańcy masowo umierali z głodu (...) Zresztą jak można to pojąć – „masowo umierać”? Człowiek zawsze umiera sam, moment umierania to najbardziej samotny moment jego życia. „Masowo umierać” to znaczy, że jakiś człowiek samotnie umiera. Tyle że w tym czasie, też samotnie, umiera jakiś inny człowiek. I równie samotnie jeszcze jakiś inny. I że tylko tak się złożyły okoliczności i to najczęściej bez ich woli iż każdy z nich, przeżywając samotnie chwile swojego własnego, jedynego umierania, znalazł się w pobliżu wielu innych, którzy też w tym momencie umierają.
Wystarczy wyciągnąć rękę, aby objąć dziewczynę, ale wystarczy także przejść kilka kroków, aby pochylić się nad trumną, a między tym co jest najpiękniejszym życiem, a tym, co jest najokrutniejszą śmiercią – jesteśmy my.
Spytałem go kiedyś: – Co się z nami stanie po śmierci? – Po śmierci będziesz martwy, i tyle – odparł.




















