Cytaty
– Myślę, że muszę się przebić do Glen i posiedzieć trochę ze starym Marcinem Strongiem. On niedużo ma już życia przed sobą, a jest trochę samotny, nie ma też wielu przyjaciół. Zbyt był zajęty przez całe życie, aby się o nich postarać.
– Myślał, że jak nie można służyć jednocześnie i Bogu, i pieniądzom, to lepiej pozostać przy pieniądzach – zauważyła zgryźliwie panna Kornelia – i wobec tego nie powinien się teraz skarżyć, że pieniądz nie jest zbyt dobrym przyjacielem.
s. 223
Był to brzeg, któremu nieobce były tajniki burz szalonych i pogodnych nocy gwiaździstych. Na takich wybrzeżach panuje zawsze wielka samotność. Lasy nigdy nie znają takiej samotności. Wiecznie w nich coś szepcze i woła i pełne są wciąż radosnego życia... Ale morze to potężna dusza, nieustannie skarżąca się na jakąś wielką, nie dającą się utulić boleść, zamkniętą w nim po wieczne czasy. Nigdy nie będziemy w stanie zgłębić tej nieskończonej tajemnicy, możemy tylko wędrować z uczuciem głębokiej czci i oczarowania po jej wąskim skraju. Lasy przemawiają do nas tysiącem głosów; morze zna tylko jeden głos, potężny, urzekający naszą duszę swą wspaniałą harmonią. Lasy są ludzkie, natomiast morze zdaje się mieć w sobie coś z potęgi niebios.
s. 79
Ania stłumiła lekkie westchnienie. Kochała gorąco Dianę. Diana była jej najbliższą przyjaciółką, ale Ania od dawna już wiedziała, że ilekroć udaje się w świat marzeń, musi wędrować samotnie. Do krainy wyobraźni wiodła zaczarowana ścieżka, niedostępna dla jej najbliższych.
Rozsądny człowiek powinien poprzestawać na towarzystwie swej własnej osoby.
Szli obok siebie – dwa niezależne kontynenty doświadczeń i uczuć – niezdolni się porozumieć.
Ziemianie przez cały czas zachowywali się tak, jakby z nieba obserwowało ich jakieś wielkie oko – i jakby to wielkie oko bez końca łaknęło rozrywki.
Wielkie oko było nienasyconym wielbicielem teatru. Wielkiemu oku obojętne było, czy na Ziemi grają komedię czy tragedię, czy farsę, czy satyrę, czy zawody lekkoatletyczne, czy wodewil. Żądało jedynie, aby spektakl zrobiony był z rozmachem – dla Ziemian zaś to żądanie było równie nieodparte, jak siła ciążenia.
Żądanie było tak kategoryczne, że Ziemianie nie robili prawie nic innego, tylko grali, grali dniem i nocą – a nawet we śnie.
Wielkie oko było jedyną publicznością, jaką Ziemianie się przejmowali. Autorami najwymyślniejszych spektakli byli ci Ziemianie, którzy żyli w najokrutniejszej samotności. Ich jedyną publicznością było rzekome wielkie oko.
Miałem 40 stopni gorączki i przy mnie nikogo; chciałem napić się wody, nie miał mi kto podać; sięgnięcie po kubek na krześle przy łóżku nagłe wydało się przedsięwzięciem z kategorii zdobywania Monte Cassino, wysiłkiem jakby gigantycznym i niewykonalnym; moja zbełtana świadomość reagowała szarpnięciami, stąd zanuciłem sobie „A gdy umierał w szpitalu wojskowym…”, o czym przecież wiedziałem, że jest zwykłą stylizacją, bo przecież jeszcze nie umierałem i dobrze o tym wiedziałem; wobec tego mogłem sobie pozwolić na kilka łez spływających po twarzy, co na pewno dodawało charakteru sytuacji i umacniało jej ozdobność; no i wdałem się w monolog: „Widzisz, tak tu sobie leżysz, niegdyś popularny dziennikarz i publicysta, beniaminek „Przekroju”, imprez jazzowych i świetnie zbudowanych dziewczyn, a także kobiet o bujnej urodzie, adresat licznych listów od czytelników, wyróżniający się sposobem ubierania, a także krytyk teatralny katolickiego czasopisma, i łzą ci zachodzi oko, albowiem w chwili bezsiły i nędzy nie ma kto ci podać łyku wody.
Im dłużej żyję, tym wyraźniej widzę, że prawdziwą samotnością człowieka jest samotność wobec losu, a nie innych ludzi. Jeszcze nie bardzo wiem, co to znaczy, ale boję się, że życie mi to wytłumaczy, uściśli domysły.
Ale często ostatnią rzeczą, której człowiek się trzyma, bywa czyjaś dłoń.
Samotność to niespełnione pragnienie iluzji.
Najdalej dojdzie ten, kto podąża samotnie.
Jest taka chwila, kiedy człowiek jest zupełnie sam, gdy doszedł do kresu wszystkiego, co mogło go spotkać. To jest kres świata. Nawet samo strapienie, wasze strapienie, nie daje wam żadnej odpowiedzi i trzeba się wówczas cofnąć, do ludzi, byle jakich. W takich momentach człowiek nie jest wybredny, gdyż nawet żeby płakać, trzeba zawrócić tam, gdzie wszystko się na nowo zaczyna, trzeba powrócić z ludźmi.

















