– Myślę, że muszę się przebić do Glen i posiedzieć trochę ze starym Marcinem Strongiem. On niedużo ma już… — Lucy Maud Montgomery
– Myślę, że muszę się przebić do Glen i posiedzieć trochę ze starym Marcinem Strongiem. On niedużo ma już życia przed sobą, a jest trochę samotny, nie ma też wielu przyjaciół. Zbyt był zajęty przez całe życie, aby się o nich postarać.
– Myślał, że jak nie można służyć jednocześnie i Bogu, i pieniądzom, to lepiej pozostać przy pieniądzach – zauważyła zgryźliwie panna Kornelia – i wobec tego nie powinien się teraz skarżyć, że pieniądz nie jest zbyt dobrym przyjacielem.
s. 223Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– Ja mam nadzieję (...) że nikt nie zechce mnie nazwać "siostrą, która nas opuściła". Raz powiedziałam dobitnie moje zdanie na temat "braci i sióstr" pewnemu wędrownemu pastorowi, który przed pięciu laty miewał kazania w Glen. (...) Każdego nazywał bratem i siostrą. Miał doprawdy ogromną ilość krewnych. Pewnego wieczoru ni stąd, ni zowąd schwycił mnie za rękę i błagalnym tonem zapytał: "Droga siostro Bryant, czy pani jest chrześcijanką?". Zmierzyłam go od stóp do głów, a potem odpowiedziałam spokojnie: "Jedyny brat, jakiego miałam, panie Fiske, został pochowany piętnaście lat temu, a od tego czasu nie adoptowałam nikogo na jego miejsce. A co do tego, czy jestem chrześcijanką, to powiem, że byłam nią już wówczas, kiedy pan jeszcze na czworakach po ziemi się czołgał".
s. 216
Natura ludzka nie ma obowiązku być konsekwentną.
Czy pani już zauważyła, jak dużo niezwykle dobrych ludzi umiera? Aż żal bierze. Dziś jest dziesięć ogłoszeń, a tylko sami święci, nawet mężczyźni. Na przykład Piotr Stimson, który "pozostawił liczne rzesze przyjaciół, opłakujących jego zgon". Boże, Aniu, ten człowiek miał osiemdziesiąt lat, a każdy, kto go znał, życzył mu już trzydzieści lat temu, aby umarł.
s. 215

