Miałem 40 stopni gorączki i przy mnie nikogo; chciałem napić się wody, nie miał mi kto podać; sięgnięcie po… — Leopold Tyrmand

Miałem 40 stopni gorączki i przy mnie nikogo; chciałem napić się wody, nie miał mi kto podać; sięgnięcie po kubek na krześle przy łóżku nagłe wydało się przedsięwzięciem z kategorii zdobywania Monte Cassino, wysiłkiem jakby gigantycznym i niewykonalnym; moja zbełtana świadomość reagowała szarpnięciami, stąd zanuciłem sobie „A gdy umierał w szpitalu wojskowym…”, o czym przecież wiedziałem, że jest zwykłą stylizacją, bo przecież jeszcze nie umierałem i dobrze o tym wiedziałem; wobec tego mogłem sobie pozwolić na kilka łez spływających po twarzy, co na pewno dodawało charakteru sytuacji i umacniało jej ozdobność; no i wdałem się w monolog: „Widzisz, tak tu sobie leżysz, niegdyś popularny dziennikarz i publicysta, beniaminek „Przekroju”, imprez jazzowych i świetnie zbudowanych dziewczyn, a także kobiet o bujnej urodzie, adresat licznych listów od czytelników, wyróżniający się sposobem ubierania, a także krytyk teatralny katolickiego czasopisma, i łzą ci zachodzi oko, albowiem w chwili bezsiły i nędzy nie ma kto ci podać łyku wody.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0