Cytaty
Często się zdarza, że w rzeczywistości coś jest mniej poważne, niż się z pozoru wydaje.
Czuł całą absurdalność i dręczącą niemożliwość wszelkich prób nawiązania łączności i zrozumienia drugiej istoty w tym życiu, gdzie nic nigdy nie jest takie, jak się wydaje.
Naucz się jednego: zadaniem aktora bynajmniej nie jest być świetnym, lecz uchodzić za świetnego, czyli podobać się.
s. 193
Nie wedle oprawy sądzi się drogi kamień, lecz wedle prawdziwej wartości. I w złocie znajdują się falsyfikaty.
– Przyznaję, że kocięta można topić, bo inaczej byłoby ich zbyt dużo. Ale według mnie, dużego kota zabijać się nie godzi.
– Inaczej by ciocia mówiła, gdyby ciocia widziała Mruczka dwa tygodnie temu – rzekła Stella. – Wyglądał jak diabeł.
– Wątpię, czy diabeł jest taki brzydki – rzekła ciotka Jakubina w zamyśleniu – nie mógłby tak szkodzić ludziom. Ja osobiście wyobrażam sobie diabła jako przystojnego, eleganckiego młodzieńca.
s. 120
Każdy z nas błąka się po tej samej ciemnej uliczce, mającej to do siebie, że naprawdę ciemna i zdradliwa jest dopiero wtedy, gdy sprawia wrażenie jasnej.
Jakim by człowiek nie hołdował wartościom, jedynie powierzchowność mogła zakotwiczyć je w świadomości ludzi.
– Dlaczego dziewczyny muszą udawać idiotki, żeby złapać męża? – Może dlatego, że panowie nie wiedzą, czego chcą. Tylko im się zdaje, że wiedzą. I jeżeli daje im się to, czego oczekują, zaoszczędza się sobie wielu przykrości i nie zostaje się starą panną.
– Mam ukryć rany, czy je pokazać?
– To zależy – odparła Angela. – Czy sądzisz, że ich pokazanie wzmocni twoja pozycję, czy raczej zachęci wrogów, którzy uznają, że jesteś słaba i podatna na ataki? W gruncie rzeczy to bardzo filozoficzne pytanie. Trudno przewidzieć, czy na widok człowieka, który stracił duży palec u nogi powiesz: „och, to kaleka”, czy raczej: „och, musiał być bardzo sprytny, silny bądź mieć szczęście, skoro uniknął gorszych obrażeń”.
Milczymy tajemniczo, by nie mówić głupio. Ile razy tak było? Ludzie chętnie nazywają milczenie złotem, by ukryć pustkę, którą maja w głowie, albo i w sercu. Więc lepiej nie zmuszajmy do mówienia tych, co uciekają w milczenie. Zachowajmy złudzenie...
Wdzięk, to coś takiego, co budzi u obcych ludzi natychmiastową sympatię i zaufanie, niezależnie od tego, co ten roztaczający wdzięk człowiek knuje.
Ziemianie przez cały czas zachowywali się tak, jakby z nieba obserwowało ich jakieś wielkie oko – i jakby to wielkie oko bez końca łaknęło rozrywki.
Wielkie oko było nienasyconym wielbicielem teatru. Wielkiemu oku obojętne było, czy na Ziemi grają komedię czy tragedię, czy farsę, czy satyrę, czy zawody lekkoatletyczne, czy wodewil. Żądało jedynie, aby spektakl zrobiony był z rozmachem – dla Ziemian zaś to żądanie było równie nieodparte, jak siła ciążenia.
Żądanie było tak kategoryczne, że Ziemianie nie robili prawie nic innego, tylko grali, grali dniem i nocą – a nawet we śnie.
Wielkie oko było jedyną publicznością, jaką Ziemianie się przejmowali. Autorami najwymyślniejszych spektakli byli ci Ziemianie, którzy żyli w najokrutniejszej samotności. Ich jedyną publicznością było rzekome wielkie oko.






















