Stanisław Pagaczewski
Cytaty
W kramie dziwów dziś sprzedaję: sprzed pierwszej wojny tramwaje, mrożone dowcipy (spod lady), mydło o zapachu czekolady, nożyczki, które niczego nie przetną, dym unoszący się nad Etną, nocną ciszę na Saharze, staroświeckie kałamarze, grzane lody, szczypce raków, puste domki dla ślimaków, śpiew słowika i syk węża, trzask oklasków, szczęk oręża, mróz na wagę, rosę w kroplach, śnieżną watę, cukier w soplach, sztuczne nosy do kichania, dobre noty z zachowania, wybór wielki i bogaty za gotówkę i na raty!
– Właśnie, jak długo siedział pan w tej jaskini? – zainteresował się gitarzysta.
– Z moich obliczeń wynika, że tysiąc dwieście lat – odparł profesor głosem tak naturalnym, jakby chodziło o dwa lub trzy dni.
– Cierpliwość jest cnotą – mruknął Smok sentencjonalnie – a cnota powinna być nagrodzona. Tak przynajmniej jest w każdym uczciwym westernie.
Z oczu Marcina trysnęły łzy. Na ich widok, Smok poczuł, że w piersi, zamiast serca, ma jajko na miękko.
– Warto pamiętać o tym, że i ludzie używają często słów, z których znaczenia nie zdają sobie sprawy. (…)
– Uwaga zupełnie słuszna. Na przykład moja Pelasia używa często słowa „indolencja”, sądząc, iż jest to imię patronki od bólu zębów.
– O tak! – zawołał radośnie Marcin Lebioda. – A moja Kasieńka często mówi „kolacja”, choć ma na myśli kawałek suchego chleba i szklankę wody.
Unieśli oczy ku górze i przeczytali:
„Sprzedaż artykułów nieartykułowanych.”
Są bowiem na świecie rzeczy, o których nie śniło się filozofom.
– Chyba że po zjedzeniu zbyt wielkiej ilości szynki z żubra – mruknął półgłosem Wojtek.
– Masz coś jeszcze w plecaku?
– Suchary i szynka z żubra. Zrobić kanapki?
Użycie określenia „człowiek” w stosunku do owego osobnika można uznać za nieścisłość. To, co stało na skraju szosy machając rękami, przypominało wprawdzie człowieka, lecz bynajmniej nim nie było. Bo czy można nazwać człowiekiem istotę posiadającą tylko jedną, i w dodatku drewnianą nogę, zamiast rąk dwa suche patyki, a zamiast nosa kawałek sękatej gałęzi? Ów dziwaczny stwór ubrany był w poszarpaną i pozbawioną guzików kapotę, na głowie zaś – o ile to można nazwać głową – miał stary, usiany dziurami kapelusz o nieokreślonym kolorze.
Jak wiadomo Konstytucja PRL zapewnia wszystkim wolność słowa.
Melchior Słowik stwierdziwszy, że na ziemi wszystko jest w porządku, podniósł głowę ku niebu.
– Dlaczego u was nie ma samochodów? – zapytał Smok.
– Bo psują powietrze – odparł senator





