Zielone CytatyOstatnio dodane
Najnowsze cytaty z książek w kolekcji Zielone Cytaty — fragmenty dodane przez czytelników, każdy z autorem, książką i stroną, z której pochodzi.
Dlaczego mamy tolerować ten straszliwy kalibanizm? Dlaczego każda żywotna, twórcza, interesująca osobowość ma być męczennikiem wielkiego powszechnego kretyna?
Wizje zadowolonego z życia robotnika rolnego i jego trzódki, tak modne dzięki George’owi Morlandowi i jemu podobnym (…) stanowiły równie kretyńską i szkodliwą sentymentalizację, a tym samym ukrywanie rzeczywistości, jak za naszych czasów szkodliwy i głupi jest sentymentalny obraz „prawdziwego życia”, prezentowany przez filmy z Hollywood.
Jednak milczenie. Krzyczenie na kogoś oznacza, że istnieje jeszcze jakiś kontakt.
Prędzej czy później i ja mógłbym stać się jak ślad, pieczęć
Złotego wieku. Bez wiary, nadziei – czym byłem?
Mógłbym serce w głaz przemienić, twarz – w kamienną niechęć,
Kłamać, dać się okłamać, umrzeć: kto wie? Jesteśmy prochem i pyłem.
Cywilizacja to mydło.
Owa odległość, wszystkie owe przepaście, przez które nie przerzuciło jeszcze mostów radio, telewizja, tanie wycieczki turystyczne i cała reszta, nie były aż tak złą rzeczą. Ludzie mniej może o sobie nawzajem wiedzieli, ale też wywierali na siebie wzajem mniejszy wpływ, a przez to byli bardziej zindywidualizowani. Cały świat nie był dla nich tylko guzikiem do włączania lub wyłączania. Obcy byli naprawdę obcy, czasem nawet intrygującą, piękną obcością. Może to lepiej dla ludzkości, żebyśmy się coraz więcej ze sobą komunikowali. Ale jestem heretykiem, sądzę, że izolacja, podobnie jak większa przestrzeń, z której korzystali, jest godna zazdrości. Świat teraz zbyt dosłownie napiera na nas ze wszystkich stron.
s. 153
Istnieje tedy tylko życie takie, jakie w granicach przypadkowo otrzymanych możliwości stworzyliśmy sobie sami, życie, jak je określił Marks: uczynki ludzi (mężczyzn i kobiet) dążących do własnych celów. (…) Rzeka życia, rzeka tajemniczych prawa i tajemniczych decyzji, płynie wzdłuż bez ludnego nabrzeża. (…) Życie (…) nie jest symbolem, nie jest jedną tylko zagadką i jedną chybioną odpowiedzią, nie jest jedną jedyną umiłowaną twarzą, nie jest czymś, z czego się rezygnuje po jednym przegranym rzucie kości, lecz czymś, co tak czy owak, nieporadnie, beznadziejnie, mimo pustki, mimo wrogiej obojętności miasta trzeba znieść do końca. Więc dalejże znów na bezkresne, słone, nieokiełznane morze!.
Fantazja wpleciona jest we wszystko, jak stwierdził pewien Grek dwa i pół tysiąca lat temu.
Ludzie znikają nam z oczu, toną w cieniu spraw bliższych.
Dowiedział się o mnie wielu rzeczy. Że mój ojciec umarł w domu obłąkanych. Że nie mam żadnego majątku ani bliskich krewnych. Że od wielu lat czuję się w jakiś niewytłumaczalny sposób skazana – sama nie wiem dlaczego – na samotność (…) Moje życie upływało w samotności (…) Jak gdyby było mi; przeznaczone, abym nigdy nie zawarła przyjaźni z kimś równym sobie, abym nigdy nie mieszkała we własnym domu, abym zawsze widziała świat jako zbiorowość, z której muszę być wyjątkiem. Przed laty mój ojciec zbankrutował. Cały nasz dobytek sprzedano na licytacji. Od tego czasu nie mogę pozbyć się wrażenia, że nawet rzeczy – zwykłe krzesła, stoły, lustra – sprzysięgły się, aby pogłębić moje osamotnienie. Nie będziesz nas nigdy posiadała, mówią, nie będziemy nigdy do ciebie należały. Zawsze do kogo innego. Wie, że to szaleństwo, wiem, że w miastach przemysłowych istnieje taka nędza i osamotnienie, w porównaniu z którymi ja żyję w pomyślności i zbytku. Ale kiedy czytam o okrutnych aktach zemsty stronników związków zawodowych, jakaś część mojej istoty ich rozumie. Zazdrości im nawet, bo wiedzą, jak i gdzie wywierać zemstę. A ja jestem bezsilna.
Intryganci zawsze czują doniosłość swojej roli
Nie panuję bez reszty nad tworami swojej imaginacji, podobnie jak państwo nie panują (…) nad swoimi dziećmi, współpracownikami, przyjaciółmi czy nawet nad sobą. To absurd? Postać jest albo „rzeczywista”, albo „wyimaginowana”? Jeżeli tak myślicie, moi obłudni czytelnicy, mogę opowiedzieć tylko uśmiechem. Toć nawet własna przeszłość nie wydaje się państwu zupełnie rzeczywista – przystrajacie ją państwo, złocicie lub czernicie, cenzorujecie ją, majstrujecie przy niej… słowem, beletryzujecie ją i odkładacie na półkę – swoją książkę, swoją uromantycznioną autobiografię. Wszyscy wciąż uciekamy od realnej rzeczywistości. Jest to podstawowa definicja gatunku homo sapiens.
s. 116



