Dowiedział się o mnie wielu rzeczy. Że mój ojciec umarł w domu obłąkanych. Że nie mam żadnego majątku ani… — John Fowles
Dowiedział się o mnie wielu rzeczy. Że mój ojciec umarł w domu obłąkanych. Że nie mam żadnego majątku ani bliskich krewnych. Że od wielu lat czuję się w jakiś niewytłumaczalny sposób skazana – sama nie wiem dlaczego – na samotność (…) Moje życie upływało w samotności (…) Jak gdyby było mi; przeznaczone, abym nigdy nie zawarła przyjaźni z kimś równym sobie, abym nigdy nie mieszkała we własnym domu, abym zawsze widziała świat jako zbiorowość, z której muszę być wyjątkiem. Przed laty mój ojciec zbankrutował. Cały nasz dobytek sprzedano na licytacji. Od tego czasu nie mogę pozbyć się wrażenia, że nawet rzeczy – zwykłe krzesła, stoły, lustra – sprzysięgły się, aby pogłębić moje osamotnienie. Nie będziesz nas nigdy posiadała, mówią, nie będziemy nigdy do ciebie należały. Zawsze do kogo innego. Wie, że to szaleństwo, wiem, że w miastach przemysłowych istnieje taka nędza i osamotnienie, w porównaniu z którymi ja żyję w pomyślności i zbytku. Ale kiedy czytam o okrutnych aktach zemsty stronników związków zawodowych, jakaś część mojej istoty ich rozumie. Zazdrości im nawet, bo wiedzą, jak i gdzie wywierać zemstę. A ja jestem bezsilna.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
O, Chryste, gdyby można
Przez krótki ujrzeć czas
Dusze bliskich, by rzekły,
Czym są, wśród jakich gwiazd.
Śmierć nie leży w naturze rzeczy – śmierć jest naturą rzeczy. Ale umiera tylko forma. Materia jest nieśmiertelna. Przez cały ten ciąg wypieranych stopniowo form, który nazywamy istnieniem, płynie swego rodzaju życie pozagrobowe. Możemy wyprowadzić najlepsze cechy dżentelmena wiktoriańskiego od średniowiecznych rycerzy bez skazy i preux chevaliers, jak również odnaleźć je u współczesnego dżentelmena, przedstawiciela gatunku zwanego przez nas naukowcami, w tym bowiem kierunku niewątpliwie skręciło łożysko rzeki. Innymi słowy, każdej kulturze, czy będzie ona zaprzeczeniem demokracji, czy też szczytem egalitaryzmu potrzebna jest swego rodzaju elita etyczna, skłonna do samokrytyki i przestrzegająca określonych norm postępowania, które mogą być czasem najzupełniej niezgodne z etyką i tym samym stają się w końcu przyczyną zagłady formy, chociaż ich ukryty cel jest słuszny – mają tworzyć pomost albo też fundament, aby funkcja dziejowa tej kultury wypełniona została jak najskuteczniej.
Tragedia jest dobra na scenie, ale w zwykłym życiu sprawia wrażenie przekory.

