Lucy Maud Montgomery
Cytaty
– Posłuchaj, Shirleyówna. Masz wprawdzie stopień licencjata, ale wielu rzeczy musisz się jeszcze w życiu nauczyć, chociażby od Rebeki Dew, która niejeden raz ci te prawdy kładła do głowy. Bądź ze sobą szczera, moja panno, i przełknij tę gorzką pigułkę z godnością. Przyznaj, że pochlebstwa cię zaślepiły. Przyznaj, że to uwielbienie, jakim darzyła cię Hazel, sprawiało ci prawdziwą przyjemność. Przyznaj, że ten kult, jakim cię otaczała, był ci nad wyraz miły. I przyznaj w końcu, że spodobała ci się rola bogini, która ratuje ludzi od skutków ich własnych błędów, nawet wbrew ich woli. A jak już z tym wszystkim się pogodzisz i poczujesz się mądrzejsza, smutniejsza oraz o tysiąc lat starsza, to weź pióro i zabierz się do poprawiania prac egzaminacyjnych, z których będziesz się mogła dowiedzieć na przykład, że według Myry Pringle serafin to zwierzę często występujące w Afryce.
s. 258
A zakazany owoc smakuje przecież najlepiej! Rzeczy trudno osiągalne zawsze mają nieodparty urok.
s. 309
Boże, jak ja się nacierpię nocami, tylko nikt o tym nie wie, bo nie jestem z tych, co to wiecznie narzekają. Chyba jeszcze was wkrótce odwiedzę, bo do następnej wiosny to już mogę nie dożyć. Wyście się też już dobrze w latach posunęły, więc jeszczeście gotowe zejść z tego świata przede mną. Lepiej umierać, póki żyje ktoś z rodziny, kto człowiekowi pogrzeb sprawi.
s. 236
– Jak by to było wspaniale, panno Shirley, gdyby tak ktoś mógł jednym dotknięciem czarodziejskiej różdżki dać wszystkim kobietom niezwykłą urodę – powiedziała [Rebeka Dew] rozmarzonym głosem. – Tak dla przykładu, jakże ja bym się poczuła, gdyby nagle się okazało, że jestem piękna!
Ale zaraz potem dodała z westchnieniem:
– No ale jakbyśmy wszystkie były piękne, to komu by się chciało pracować?
s. 227
Kuzynka Ernestyna posłała jej [Ani] zgorszone spojrzenie.
– Słyszałam, że pani bardzo lubi się śmiać. Oby się pani zawsze miała z czego cieszyć, ale już chyba niedługo tak będzie. Może się okazać całkiem niespodziewanie, iż życie to smutna rzecz. Boże ty mój, ja też kiedyś byłam młoda.
– Nie do wiary! – nie bez sarkazmu wyraziła wątpliwość Rebeka Dew, podając racuchy. – Myślę, że pani się bała swej młodości, bo też trzeba prawdziwej odwagi, by być młodym, panno Bugle.
s. 230
– Maleńkie dzieci to takie ciekawe stworzenia – powiedziała rozmarzona Ania. – Gdy byłam w Redmond, ktoś rzucił uwagę, że w dzieciach „drzemią niesamowite możliwości”. Pomyśl no tylko, Katarzyno... Nawet Homer był przecież kiedyś dzieckiem... takim maluchem z dołeczkami i wielkimi, błyszczącymi oczami. Wtedy na pewno jeszcze nie był ociemniały.
– Jaka szkoda, że jego matka nie wiedziała, że syn będzie wielkim Homerem – powiedziała Katarzyna.
– No tak, ale z kolei cieszę się, że matka Judasza nie wiedziała, że syn zostanie słynnym zdrajcą – powiedziała łagodnie Ania. – Mam nadzieję, że nigdy się o tym nie dowiedziała.
s. 215
Trudno przecież walczyć z tym, kto na uderzenie rapierem odpowiada ciosem topora.
s. 225
Wątpię, czy ci ludzie, których wszystkie marzenia się spełniają, są zupełnie szczęśliwi.
s. 235
– Nie zapalajmy jeszcze światła – prosiła Hazel, na co Ania chętnie przystała.
– Dobrze... Przyjemnie jest oswoić ciemność. Z chwilą, gdy zapala się światło, ciemność przestaje być naszym przyjacielem... Srodze dotknięta, rzuca nam wrogie spojrzenia.
s. 240
– Niech pani pamięta – powiedział [Franklin Westcott] niezwykle poważnie – że zawsze znajdzie się sposób, by dojść do celu. Wystarczy tylko umiejętnie pociągać za odpowiednie sznurki, ale tak, by nikt się niczego nie domyślił.
s. 312
– Nawet jeżeli nie jesteś całkowicie szczęśliwa, wychodząc za mąż, to jest wysoce prawdopodobne, że bardziej nieszczęśliwa już nie będziesz.
s. 155
Czuła się bardzo stara, dojrzała i mądra, co stanowiło najlepszy dowód, że była jeszcze bardzo młoda.
s. 176



