Joseph Heller
Cytaty
Dennis Teemer przyglądał się cywilizacji – przechwalał się ogarnięty najgłębszym pesymizmem – i widział mikrokosmos komórki.
– Są jeszcze dwie rzeczy dotyczące tych komórek rakowych, które powinny was zainteresować. W laboratorium żyją wiecznie. I brakuje im samokontroli.
(...) Komórka rakowa jest zdrowa – brzmiała odpowiedź, która nie spodobała się żadnemu z nas – jeśli za wyznacznik zdrowia uznać siłę, mobilność i zdolność do wzrostu i ekspansji.
(...) Komórka rakowa jest sama w sobie normalna brzmiała kolejna frustrująca odpowiedź. – I z biologicznego punktu widzenia nie ma powodu oczekiwać, by zachowywała się inaczej. Może żyć wiecznie...
(...) W laboratorium żyje wiecznie, w przeciwieństwie do innych. Brakuje jej samokontroli i niepowstrzymanie się mnoży. Czy nie jest to przejaw zdrowia? Komórki rakowe migrują, kolonizują i rozprzestrzeniają się.
(...) Biologicznie rzecz biorąc, dlaczego mielibyśmy oczekiwać, że w świecie ożywionym nie powinny istnieć komórki bardziej agresywne od innych? Biologia zawsze robi to, co musi. Nie wie, dlaczego to robi, i nic jej to nie obchodzi. Nie ma żadnego wyboru i w przeciwieństwie do nas nie szuka przyczyn.
s. 474
– Gwarantuje pan, że pańskie samoloty będą działać?
(...) – Nie rozumiem, kurwa, tych wszystkich pytań – stwierdził Wintergreen. – Jaką to robi pierdoloną różnicę, czy będą działały, czy nie? Ich główna wartość polega na odstraszaniu. Kiedy wejdą do akcji, wszystko i tak będzie już dawno przesrane.
s. 308
– Ci ludzie są waszymi gośćmi! (...) Przebyli przeszło trzy tysiące mil, aby dostarczyć wam rozrywki. Jak się będą czuli, jeżeli nikt nie przyjdzie ich oglądać? Jak to wpłynie na ich morale? Słuchajcie, panowie, ja nie mam w tym żadnego interesu, ale ta dziewczyna, która chce dziś dla was zagrać na akordeonie, jest w tym wieku, że mogłaby być matką. Jak byście się czuli, gdyby tak wasza matka przebyła przeszło trzy tysiące mil, żeby zagrać na akordeonie żołnierzom, a oni nie chcieliby jej słuchać? Co będzie czuło to dziecko, którego matką mogłaby już być ta akordeonistka, kiedy dorośnie i dowie się o tym? Odpowiedź na to pytanie może być tylko jedna. Panowie, nie chciałbym zostać źle zrozumiany. Wszystko to jest oczywiście dobrowolne. Jestem ostatnim pułkownikiem na świecie, który by kazał wam iść i bawić się pod przymusem, ale życzę sobie, aby każdy, kto nie jest taki chory, że musi leżeć w szpitalu, poszedł natychmiast na ten występ i bawił się. Proszę to uważać za rozkaz!
Brylującego w naszym towarzystwie Teemera doprowadzała do szaleństwa wyniesiona z badań laboratoryjnych wiedza, że metastatyczne komórki rakowe stanowią genetyczne rozwinięcie pierwotnej złośliwej tkanki i są od niej o wiele bardziej odporne, pomysłowe i destrukcyjne. Zmuszony w związku z tym traktować je jako ewolucyjną innowację, zastanawiał się, czy wszystkie jego medyczne interwencje podejmowane w imię ratowania życia pacjentów nie są przypadkiem zbrodnią przeciwko naturze, niedozwolonym zakłócaniem równoważących się harmonijnie prądów życia biologicznego, które kiełkowało wszędzie tam, gdzie znajdowały się żywe istoty. Co jest w końcu, musiał zapytać, takiego szlachetnego lub ważnego w rodzaju ludzkim?
– Nie mieliśmy nic wspólnego z naszą własną ewolucją, przyłożyliśmy się za to prządnie do naszego upadku. Wiem, że to brzmi rewolucyjnie, ale muszę wziąć pod uwagę tę możliwość. Jestem neodarwinistą i człowiekiem nauki.
– A ja jestem człowiekiem, który dorobił się na złomie – oświadczył Lew, który miał już wtedy serdecznie dość szpitala. – Tam jest mój początek.
– Nie, Lew, twój początek jest w komórce spermowej, w łańcuchu DNA, który nie ma pojęcia, kim jesteś.
– Robisz sobie jaja! – zaprotestował Lew.
– Zgadza się – potwierdził Teemer. – Jaja są tym, czym zawsze byliśmy.
s. 481
Zdrowie to coś, czego nigdy nie można być pewnym przez dłuższy okres czasu.
Dunbar znowu leżał na wznak, bez ruchu, wpatrzony szklanym wzrokiem w sufit. Pracował nad przedłużeniem sobie życia. Osiągał to przez uprawianie nudy.
Dlaczego nikt nie rozumie, że nie jest dziwolągiem, ale normalnym samotnym człowiekiem, który stara się prowadzić normalne, samotne, ludzkie życie? Czy nie krwawi, kiedy się go kłuje? I czy nie śmieje się, kiedy się go łaskocze? Jakby im nigdy nie przyszło do głowy, że on tak samo jak oni ma oczy, ręce, narządy, wymiary, zmysły i uczucia, że może zginąć od tej samej broni, że marznie i grzeje się na tym samym wietrze i je to samo co oni, chociaż trzeba przyznać, że za każdym razem w innej stołówce.
– Mamy bomby, które są w stanie wbić się setki mil w głąb ziemi, zanim eksplodują.Planujecie obecnie budowę bunkrów na głębokości czterdziestu dwu mil pod powierzchnią. Możemy zaopatrzyć nasze bomby w zapalniki, które spowodują wybuch o wiele głębiej, dzięki czemu ani po naszej, ani po ich stronie nie zginie ani jeden człowiek i nie ucierpi niczyja własność. Możecie prowadzić wojnę nuklearną, która nie spowoduje żadnych strat na ziemi. Czy to nie jest humanitarne? Moim zdaniem kurewsko humanitarne.
– Istotnie kurewsko humanitarne.
s. 308
Przeznaczenie dobrze jest akceptować, pod warunkiem, że jest ci przychylne. Jeśli nie jest, nie nazywaj tego przeznaczeniem nazywaj niesprawiedliwością, zdradą czy zwykłym pechem.
– Czy nie chciałbym poinformować cię, gdyby było inaczej?
– Ale czy poinformowałbyś?
– To by zależało.
– Od czego?
– Od tego, czy mógłbym powiedzieć ci prawdę.
– A powiesz mi prawdę?
– Czy ja wiem co to jest prawda?
– Czy mógłbyś mnie okłamać?
– Tylko gdybym znał prawdę.
– Widzę, że jesteś ze mną szczery
– Wymaga tego mój ojciec.
s. 64
Nigdy nie pragnęliśmy mówić niczego oprócz Prawdy. W naszym regulaminie jest tuż pod Kłamstwami.
s. 220
Boisz się o mnie. Boisz się, że umrę. Boisz się, że zachoruję. I cholernie dobrze, że się boisz, Michael, ponieważ to wszystko rzeczywiście mnie czeka, choćbym nawet udawał, że jest wprost przeciwnie. Przyrzekłem ci siedem lat dobrego zdrowia, a teraz zostało ich już bardziej sześć niż siedem. Kiedy skończę siedemdziesiąt pięć lat, dzieciaku, będziesz zdany na samego siebie. Nie będę żył wiecznie, wiesz przecież, choć mam zamiar umrzeć próbując tego dokonać.
s. 293





