James Jones
Cytaty
Czasem pomaga człowiekowi mówienie o czymś, co ma zrobić, a czego zrobić nie chce.
Bywałam bardzo tym rozgoryczona. Ale teraz już wiem, że musi być taki. Nie ma sposobu, żeby był inny. Ilekroć zażegna się jakąś groźbę, zaraz powstaje nowa, bardziej niepojęta. Nie może być inaczej.
– Człowiek musi mieć coś większego od siebie, w co może wierzyć.
– Coś większego od siebie. Tylko gdzie to znaleźć na tym świecie?
– Nigdzie poza rozumem.
Kompania uważała, żeby się nie przemęczyć pracą za dnia, aby nie wyszło to na szkodę nocy.
Co ten kraj dla mnie zrobił? Dał mi prawo głosowania na ludzi, których nie mogą wybrać? Na co mi to? Dał mi prawo do pracy, której nie cierpię? To mi też na nic. A potem mi mówią, że jestem obywatelem najwspanialszego, najbogatszego kraju na ziemi.
A co człowiekowi po pieniądzach i władzy, jeżeli jest sam? Człowiek chce się wybić ze względu na swoją żonę i synów żeby móc im dać to, czego sam nigdy nie miał. Żeby im zapewnić przyjemne życie, żeby mieć dom.
Czuł całą absurdalność i dręczącą niemożliwość wszelkich prób nawiązania łączności i zrozumienia drugiej istoty w tym życiu, gdzie nic nigdy nie jest takie, jak się wydaje.
Jestem takim rodzajem człowieka, który nie lubi zanadto zbliżać się do nikogo i widzieć jego wad, bo wtedy paraliżuje to moją miłość i później wpadam w gniew i sam siebie za to nienawidzę, a jeżeli muszę obcować blisko z kimś czy z czymś, w końcu także zaczynam nienawidzić tego kogoś, czy czegoś. Widzisz, ja mam ten sam feler co każdy. Wygłaszam przeciwko czemuś kazania wobec ludzi, ale sam mam to również. Nawet chociaż potrafię udowodnić logicznie, że tak nie jest (…). Ty kochasz wojsko. Kochasz naprawdę. Jesteś jego cząstką, w nim jest twoje miejsce. Ja nigdy nie kochałem niczego dostatecznie, żeby w tym widzieć miejsce dla siebie. Rzeczy, które kochałem, były zawsze zbyt zwodnicze, niematerialne, zbyt idealistyczne. Cierpię na tę samą chorobę, której diagnozę próbuję postawić, na tę samą chorobę, która niszczy świat. To jest rzecz, która zawsze szła za mną krok w krok i prześladowała mnie (…) Rzecz, która stale ścigała mnie i podstawiała mi nogę, i której zawsze szukałem, i nadal szukam, a nigdy nie znajdę i wiem, że nie znajdę. Oddałbym wszystko, co może mnie czekać w niebie, za to, żeby móc kochać coś tak bardzo, jak ty kochasz wojsko. Nie porzucaj go (…). Nie porzucaj go nigdy. Jeżeli człowiek znalazł coś, co kocha naprawdę, musi się trzymać tego zawsze, choćby się nie wiem co stało, czy tamto go kocha, czy nie. A jeżeli (…) jeżeli go to w końcu zabije, powinien być wdzięczny, że w ogóle miał taką szansę. Bo w tym jest cała tajemnica.
Ale myślę, że chyba lepiej, żeśmy się nareszcie pozbyli tego Prewitta.
– Chyba lepiej – powiedział Warden.
– Pewnie pan uważa, że to gruboskórność z mojej strony – powiedział szybko porucznik Ross.
– Nie.
– Przede wszystkim jestem odpowiedzialny za kompanię jako całość. Nie za poszczególne jednostki. I jeżeli jakaś jednostka zagraża bezpieczeństwu całości, to zagraża i tej mojej odpowiedzialności. Nadal powtarzam, że moim zdaniem dobrze się stało, żeśmy się nareszcie pozbyli tego człowieka.
– Pan porucznik nie musi usprawiedliwiać się przede mną.
– Nie, ale muszę usprawiedliwiać się przed samym sobą – odparł Ross.
– W takim razie niech pan mnie nie używa jako worka do boksowania.
Gdyby to był film, teraz nastąpiłyby koniec i coś by się rozstrzygnęło. W filmie czy w powieści udramatyzowano by atak, doprowadzając go do punktu kulminacyjnego. Gdyby atak odbyłby się w filmie czy w powieści, byłby udany. O czymś by przesądzał. Miałby pozory sensu i pozory emocji. A zaraz po nim wszystko by się skończyło. Widzowie mogliby iść do domu, pomyśleć o pozorach sensu i odczuć pozory emocji. Nawet jeśliby bohater poległ, miałoby to jakiś sens. Sztuka – doszedł do wniosku Bell – sztuka twórcza to gówno.
Był to najlepszy papieros, jakiego w życiu pokosztował. Wypalił go powoli, czując się przytulnie i bezpiecznie w tej uliczce. Potem uśmiechnął się. Zabawna rzecz, jak różne drobiazgi, na przykład papieros, wydają się doskonałe i cudowne, kiedy z człowiekiem jest źle, i wtedy sobie mówi, że jeżeli w ogóle z tego wyjdzie, poświęci więcej czasu na cieszenie się drobiazgami. A potem, kiedy znów mu się wszystko układa, prawie wcale ich nie dostrzega.
Mnie się widzi, że człowiek, który wie, do czego się nadaje, ma szczęście.



