Eduardo Mendoza
Cytaty
Czy to możliwe, że skutkiem czyjegoś życia jest tylko to: przypadek identyczny z tyloma innymi, pozbawiony cech indywidualnych? (…) Tak, bez wątpienia my, istoty ludzkie, skazani jesteśmy na rozpuszczenie się w jednolitej masie, prawdziwej magmie, w której wyróżniać się może jeden na dziesiątki milionów.
Poczucie ciągłego tworzenia i zapomnienia tak mnie przeraża: poczucie naszej własnej ulotności.
– W osobowości nas wszystkich drzemie pewien procent nieokreśloności – (…) – którą musimy się nauczyć przezwyciężać bez dumy ani wstydu.
Działa się bowiem z nim rzecz następująca: kiedy wspominał swoje dzieciństwo, w jego umyśle pojawiały się wyłącznie wspomnienia zapożyczone – ilustracje z książek, zdjęcia, sceny z filmów, które zrobiły na nim wrażenie. Tego rodzaju epizody irytowały go, zdawał sobie bowiem sprawę, że to nie są sytuacje, które przeżył, tylko obrazy z przeżyć doświadczonych i przekazanych mu przez inne osoby. Wtedy miał wrażenie, że niczego naprawdę nie przeżył, i zazdrościł tym, którzy nawiązali bezpośredni kontakt z owymi wizjami i przygodami. Ale potem kiedy, kiedy nad tym rozmyślał, pojął w końcu, że te osoby, którym zazdrościł, także nie przeżyły naprawdę tego, co odtwarzają. W rzeczywistości, tak jak turyści pstrykający aparatami wycelowanymi w pomniki i kanały miasta, ludzie ci także żyli za pośrednictwem swoich aparatów w świecie ograniczonym, określonym ramami ich zawodów. Być może (…) rzeczywistość nie istnieje inaczej niż wtedy, gdy ją ktoś fotografuje, i tak naprawdę to ci oszaleli turyści mają w tym wszystkim rację.
Z wiekiem człowiek staje się umiarkowany. Młodość jest radykalna.
Muzyka płynęła w moich żyłach, przyspieszając pęd krwi!
Kino to biznes bez przyszłości. Skazany jest na zniknięcie, ale ponieważ siła jego inercji jest spora, wciąż dużo w nim pieniędzy i dlatego nie może jeszcze skonać…
Niektóre z tych gwiazd, co tam świecą, tak naprawdę wygasły miliony lat temu, ale wciąż dostrzegamy ich światło, jako że są oddalone, słowem, podziwiamy coś, co nie istnieje? To dowodzi jak złudne są zmysły i jak łatwo jest zwodzić i być zwodzonym. A jednak tak wielki znaczenie przykładamy do prawdy.
Wszystko jest daremne.
Zawsze tak jest (…) że obrywa się sprawiedliwym, a grzesznicy wychodzą na swoje.
Proszę nie myśleć, że postępuję bezmyślnie czy impulsywnie. Nigdy tak się nie zachowuje, choć możliwe, że pan, choć dobrze mnie zna, dalej tak o mnie myśli: że działam bezrefleksyjnie; w sumie nie byłoby błędem z pańskiej strony sądzić tak, bo naprawdę moje czyny wydają się nie mieć logiki ni ładu; ale to nieprawda. W rzeczywistości nie wiem, co robić i dokąd zmierzać…To jednak nie znaczy, że nie myślę; przeciwnie, to całe moje zmieszanie bierze się stąd, że myślę za dużo. Kiedy mam wątpliwości albo nie jestem pewna, wciąż tylko myślę. Sądzę też, że myślenie prowadzi donikąd, że to głupia strategia życiowa. Wiem, że tylko czyn pociąga za sobą czyn, że tylko czynem można coś zmienić albo zacząć jakieś zmiany; natomiast myślenie wszystko hamuje. (…) Nie cierpię i wstydzę się mojej apatii. Kiedy myślę o sobie, o tym, kim jestem i co robię, nie podobam się sobie: zawsze wypadam niekorzystnie. Naprawdę się nie znoszę. Możliwe, że tak naprawdę nikt nie jest zadowolony ze swojego zachowania, że nikt się sobie nie podoba; ale nie wierzę, że może być ktoś jeszcze tak bardzo niezgadzający się ze wszystkim jak ja. Czasami zastanawiam się, skąd bierze się tak wielka różnica między tym, czym chciałabym być teraz i kiedyś, a czym naprawdę jestem. Gdybym miała możliwość odmienienia mojego życia, zmieniłabym wszystko: mój sposób bycia, moje uczucia, moją przeszłość, środowisko, w jakim się poruszam, wykształcenie jakie odebrałam; sam pan widzi: wszystko. Ale wiem zarazem, że to niewykonalne, że głupio tak myśleć: to dowód nieradzenia sobie z rzeczywistością, a ponad wszystko żałosna i szkodliwa forma egoizmu.
Żałował, że nie odezwał się na czas. Teraz miał wrażenie, że tak minęło mu całe życie: w pół drogi między bezbronnością i dumą.





