Cytaty o tożsamości
401 cytatów · 169 autorów
Cytaty
Jak mam teraz oddać złożoność królestwa, które już nie istnieje? Bo, widzi Pan, urodziłam się w królestwie żydowskim, w mieście, w którym przez całe życie mógł Pan mówić tylko w języku ukształtowanym tysiąc lat wcześniej nad brzegami Renu, a nad Wisłą ludzie mówiący tym językiem czuli się jak u siebie w domu, przynajmniej tak myśleli. W prawdziwym królestwie z jego możnowładcami i wasalami, jego granicami i jego terytorium, krótko mówiąc: w języku jidysz.
s. 9
Dopóki utożsamiam się z określoną rodziną, z narodem, religią, rasą itd., nie mogę stać się świadomy Kṛṣṇy. Uważanie się za Amerykanina, Hindusa, Afrykanina lub ojca, matkę, męża, żonę tej czy tamtej osoby oznacza, że nadal jest się przywiązanym do materialnych określeń. Wszystkie te przywiązania odnoszą się do ciała, lecz ja jestem duszą, nie ciałem. Na tym polega istota zrozumienia. Skoro nie jestem ciałem, to czyim mógłbym być ojcem albo czyją matką? Najwyższym ojcem i najwyższą matką jest Kṛṣṇa. My jedynie gramy – niczym na scenie – rolę ojca, matki, siostry czy brata. Natura materialna zmusza nas do tańca, wmawiając nam, że należymy do tej rodziny i tego narodu. Pod jej dyktando tańczymy jak małpy.
s. 194
Kiedy wpada się po uszy w zupełnie nowe życie – albo zostaje się wepchniętym do cudzego, tak że równie dobrze można by stać, przyciskając twarz do okna mieszkania tego człowieka – człowiek musi się na nowo zastanowić nad tym, kim jest. Albo jak widzą go inni.
Kiedyś, pod czujnym okiem mamy i taty, udało mi się postawić pierwszy krok. Czasami myślę, że to moje ostatnie samodzielne osiągnięcie, reszta jest przetwarzaniem. Moja wiedza o świecie, kosmosie, Bogu, prawie grawitacji, kolonizacji, zazdrości, miłości, wybaczaniu, a w końcu przebudzeniu jest podarunkiem od ludzi. Czuję się przepełniony. Chcę wiedzieć, kim jestem bez tych wszystkich idei, zasad i wartości, które otrzymałem w spadku.
Ostatecznie to, kim jestem dla ciebie, nie jest tym, kim jestem.
Podstawą snu jest wiara, że ja się urodziło, ja doświadcza i w końcu ja umiera. Ale tożsamość może istnieć wyłącznie w formie opowieści.
Dobrze jest znać miejsce, z którego się pochodzi.
To straszne przeżyć i zapomnieć, kim się było. To nawet gorsze niż umierać długo.
s. 61
A gdyby tak słowo „ja” było właściwie słowem zupełnie pozbawionym znaczenia. Słowo „ja” używa się przecież w codziennym znaczeniu w dokładnie taki sam sposób jak słowa „tutaj” i „teraz”. Wszyscy ludzie mają prawo nazywać siebie „ja”, a równocześnie tylko jeden człowiek ma za każdym razem prawo do tego, mianowicie ten, który właśnie mówi.
Nikt nie wmawia sobie, że „tutaj” albo „tam” znaczy coś specjalnego, oznacza, że coś się za tym określeniem kryje. Dlaczego więc mamy sobie wyobrażać, że mamy „ja”.
s. 52
Strach przed tym, żeby nie zwariować, jest w gruncie rzeczy strachem, by nie stać się kimś innym: ale stajemy się tym cały czas.
s. 124
Mam w głowie bałagan, bo nie wiem kim jestem i czego chcę.
s. 133
Między tymi genami a umownymi systemami niekiedy zachodzi przez pewien czas jakaś, wcale nie nazbyt ścisła korelacja (…). Nawet słowa, którymi ją nazwaliśmy: Żyd, Polak, Niemiec – wydawały się określać coś rzeczywistego. Żyd, kamień, woda, Polak. A przecież nie ma Polaków ani Żydów poza tą współdzieloną przez ludzi zgodą, by kogoś za Polaka albo Żyda uważać, poza tą ulotną, słabą statystycznie korelacją genów i zmiennej, nietrwałej wcale kultury. (…) Co mógł robotnik z warszawskiej fabryki mieć wspólnego z piastowskim kmieciem poza, być może, genami? Języka by nie zrozumiał, świat wyobraża sobie inaczej, wszystko widzi, ocenia i rozumie inaczej. Warszawskiemu robotnikowi bliżej do robotnika z Manchesteru albo Leningradu niż do piastowskiego kmiecia, o wiele bliżej, a jednak woli sam siebie ten robotnik wyobrażać sobie jako Polaka i wierzyć w tę fałszywą, łączącą go z przeszłymi pokoleniami Polaków nić.
s. 214


















