Kiedyś, pod czujnym okiem mamy i taty, udało mi się postawić pierwszy krok. Czasami myślę, że to moje… — Robert Rient
Kiedyś, pod czujnym okiem mamy i taty, udało mi się postawić pierwszy krok. Czasami myślę, że to moje ostatnie samodzielne osiągnięcie, reszta jest przetwarzaniem. Moja wiedza o świecie, kosmosie, Bogu, prawie grawitacji, kolonizacji, zazdrości, miłości, wybaczaniu, a w końcu przebudzeniu jest podarunkiem od ludzi. Czuję się przepełniony. Chcę wiedzieć, kim jestem bez tych wszystkich idei, zasad i wartości, które otrzymałem w spadku.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Przestrzeń zawiera w sobie umysł i świadomość, w takim samym stopniu, w jakim zawiera piasek, fale i szum, nie utożsamiając się z umysłem, świadomością, piaskiem, falami i szumem. Im cichszy staje się świat obok mnie, im mniej słucham innych kompulsywnych umysłów, tym częściej odsłania się przestrzeń.
Nie tylko Chrystus umarł za nas, Europejczyków. Umarli za nas Indianie, Inkowie, Majowie, Aztekowie, umarli za nas Aborygeni i Maorysi. Może pod krzyżem katedry w Cuzco siedzi Chrystus, którego nie potrafimy rozpoznać.
Dopóki mama pozostaje słowem, można ją angażować w każdą historię. Ta, która mnie urodziła i wykarmiła, ta, która mnie chroni i ubiera, jest maltretowana. Mogę uznać ją za słowo i w ten sposób oddzielić się od niej, wierząc, że stanowię indywidualny, niezależny twór. Mogę też uznać, że istnieję i doświadczam wyłącznie w zależności od Ziemi.

