Cytaty o moralności
311 cytatów · 150 autorów
Cytaty
Credo moje zakłada, że odróżnienie dobra i zła jest dziełem intuicji moralnej i że, co więcej, jest to odróżnienie odnoszące się do tego, co w rzeczy samej w świecie ludzkim zachodzi.
Uznanie własnej winy jest według nauczania Jezusa podstawowym warunkiem metanoi (przemiany duchowej), warunkiem życia w Bogu i, siłą rzeczy, warunkiem zbawienia. Dodajmy: zdolność do poczucia winy jest warunkiem bycia człowiekiem. Ta zdolność czyni nas istotami ludzkimi, mówi Księga Rodzaju, i słusznie. Słusznie dlatego, że nie mamy żadnej znajomości dobra i zła, jeśli nie odczuwamy ich w sobie; tak więc doświadczać zła jako stanu własnej duszy to czuć się winnym. Jeśli nie umiemy czuć się winni, nie jesteśmy zdolni do odróżnienia dobra i zła. (s. 26)
Nie daj się nigdy odwieść swoim zasadom moralnym od zrobienia tego, co słuszne.
s. 163
Swoją drogą szkoda, że nie ma przykazania na styl. Bo to, że nie ma paragrafu na styl, jest dobre – paragraf na styl, na smak, w ogóle paragraf na samą (czyli niezazębiającą się z etyką) estetykę byłby zarówno bardzo trudny do sformułowania, jak i stałby się źródłem niesłychanych nadużyć i manipulacji.
Każdy samobójca musi być szalony i stracić poczucie moralności i wiary w obecność Boga.
Ojciec powiedział mi kiedyś, że poszanowanie prawdy można by właściwie uznać za podstawę wszelkiej moralności. Coś nie może wyłonić się z niczego. Jest to głęboka myśl, kiedy zrozumiemy, jak niestała może być „prawda”.
s. 271
Kapelan zgrzeszył i czuł się dobrze. Zdrowy rozsądek podpowiadał mu, że kłamstwo i uchylanie się od obowiązków jest grzechem. Z drugiej strony każdy wie, że grzech to zło i że dobro nie może pochodzić od zła. On tymczasem czuł się dobrze, więcej, czuł się zdecydowanie cudownie. A zatem wynikało z tego logicznie, że kłamanie i uchylanie się od obowiązków nie może być grzechem. Kapelan w przebłysku boskiego natchnienia opanował jakże użyteczną technikę dorabiania teorii do praktyki i był zachwycony swoim odkryciem. To był cud. Bez większego trudu można było przekształcić występek w cnotę, oszczerstwo w prawdę, impotencję w abstynencję, bezczelność w skromność, rabunek w filantropię, złodziejstwo w zaszczyt, bluźnierstwo w mądrość, brutalność w patriotyzm i sadyzm w wymiar sprawiedliwości. Każdy mógł to robić; rzecz nie wymagała specjalnych zdolności. Wystarczyło nie mieć charakteru. Kapelan ze zręcznością wirtuoza wyliczał całą gamę ortodoksyjnych grzechów.
Jesteście człowiekiem inteligentnym o niezłomnych zasadach moralnych i zajęliście bardzo odważne stanowisko. Ja jestem człowiekiem inteligentnym, bez żadnych zasad moralnych, więc nikt lepiej ode mnie nie potrafi tego ocenić.
Brylującego w naszym towarzystwie Teemera doprowadzała do szaleństwa wyniesiona z badań laboratoryjnych wiedza, że metastatyczne komórki rakowe stanowią genetyczne rozwinięcie pierwotnej złośliwej tkanki i są od niej o wiele bardziej odporne, pomysłowe i destrukcyjne. Zmuszony w związku z tym traktować je jako ewolucyjną innowację, zastanawiał się, czy wszystkie jego medyczne interwencje podejmowane w imię ratowania życia pacjentów nie są przypadkiem zbrodnią przeciwko naturze, niedozwolonym zakłócaniem równoważących się harmonijnie prądów życia biologicznego, które kiełkowało wszędzie tam, gdzie znajdowały się żywe istoty. Co jest w końcu, musiał zapytać, takiego szlachetnego lub ważnego w rodzaju ludzkim?
– Nie mieliśmy nic wspólnego z naszą własną ewolucją, przyłożyliśmy się za to prządnie do naszego upadku. Wiem, że to brzmi rewolucyjnie, ale muszę wziąć pod uwagę tę możliwość. Jestem neodarwinistą i człowiekiem nauki.
– A ja jestem człowiekiem, który dorobił się na złomie – oświadczył Lew, który miał już wtedy serdecznie dość szpitala. – Tam jest mój początek.
– Nie, Lew, twój początek jest w komórce spermowej, w łańcuchu DNA, który nie ma pojęcia, kim jesteś.
– Robisz sobie jaja! – zaprotestował Lew.
– Zgadza się – potwierdził Teemer. – Jaja są tym, czym zawsze byliśmy.
s. 481
(…) zachowuję stały, meksykański, pełen rezerwy stosunek do Boga, mimo że może On już nie żyć. To, czy Bóg żyje, czy nie, ma niewielkie znaczenie, ponieważ w obydwu przypadkach używalibyśmy Go jednakowo. Jest mi winien przeprosiny, ale nie ustąpi, więc i ja nie ustąpię. Bóg wie, że mam swoje wady, że jestem jednym z pierwszych, którzy się do nich przyznają, ale do dnia dzisiejszego wiem, że jestem lepszą osobą niż On.
s. 13
Nie wiadomo, czym się trzeba cieszyć, a czym martwić w życiu. Dobre sprowadza złe, złe sprowadza dobre.
Zawsze przecież istnieje trochę takich ludzi, którzy wymagają od życia tego, co najlepsze i nie mogą pogodzić się z głupotą i brutalnością.




















