Cytaty
Nigdy nie pragnęliśmy mówić niczego oprócz Prawdy. W naszym regulaminie jest tuż pod Kłamstwami.
s. 220
Wszystkie ludzkie istoty są chętne do kłamstwa.
Ludzie chcą kłamstw, które pomagają im żyć.
– Nie jesteś chyba zombi, co? (…)
– Jestem żywy – zapewnił bezradnie Nutt.
– Tak, ale żywy kto, to chciałabym wiedzieć.
– Goblin, panienko.
Zawahał się chwilę. To brzmiało jak kłamstwo.
– Myślałam, że gobliny mają rogi – zdziwiła się Glenda.
– Tylko te dorosłe.
No, to przecież prawda, przynajmniej dla niektórych goblinów.
Prawda jest kobietą, albowiem prawda to piękno, nie przystojność, myślał sobie Ridcully, gdy senat zajmował miejsca, pomrukując przy tym niechętnie. To dobrze tłumaczy powiedzenie, że kłamstwo może cały świat oblecieć, zanim prawda włoży buty. Musi przecież zdecydować, którą parę włożyć – pomysł, że kobieta z taką pozycją miałaby tylko jedną, wykracza poza granice racjonalnej wiary.
Czasami prawda pojawia się w rezultacie dodania kilku kłamstw i odjęcia ich od całości tego, co wiadomo.
Cokolwiek masz zamiar teraz robić, Perks, rób to jako ty. Dobrze czy źle, ale jako ty sama. Padnie za wiele kłamstw, a potem nagle nie ma już prawdy, do której można wrócić.
Kłamstwo obiegnie cały świat, zanim prawda zdąży włożyć buty.
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach.
Nadrektor przycisnął przepełnioną popielniczką róg mapy, grożącej zwinięciem się w rulon. Przejechał palcem po zakurzonej powierzchni.
– Tutaj piszą „Tu żyją smoki” – zauważył. – W samym środku miasta. Dziwne.
– To Słoneczne Schronisko dla Chorych Smoków lady Ramkin – wyjaśnił odruchowo kwestor.
– A tu napis „Terra Incognita”. Dlaczego?
Kwestor wyciągnął szyję.
– No… To chyba ciekawsza nazwa niż zaznaczenie mnóstwa farm kapusty.
– A tutaj znowu „Tu żyją smoki”.
– Myślę, że to zwykłe kłamstwo.
System zawsze jeden: podają fałszywe tezy, dorabiają do nich fałszywy komentarz, na tej podstawie uzyskują lub wymuszają rezolucje i protesty obałamuconej ludności, te protesty znów przez centralę wysyłają w świat jako „żywiołowy odruch społeczeństwa”, i tak w kółko. Czyni się to w sposób najbardziej bezwzględny, zarazem obliczony na grubą ciemnotę. Zohydza się projekt niemiłej ustawy jako bolszewicki, bezczelny, bezwstydny, bezbożny (same b). Zwłaszcza „bolszewicki”, przy czym oczywiście przemilcza się, że jest on bardzo zapóźnionym zrównaniem z urządzeniami od lat istniejącymi w całej Europie.
s. 39
Nie ma większego oszusta niż ten, kto oszukuje sam siebie.




















