Nadrektor przycisnął przepełnioną popielniczką róg mapy, grożącej zwinięciem się w rulon. Przejechał palcem… — Terry Pratchett
Nadrektor przycisnął przepełnioną popielniczką róg mapy, grożącej zwinięciem się w rulon. Przejechał palcem po zakurzonej powierzchni.
– Tutaj piszą „Tu żyją smoki” – zauważył. – W samym środku miasta. Dziwne.
– To Słoneczne Schronisko dla Chorych Smoków lady Ramkin – wyjaśnił odruchowo kwestor.
– A tu napis „Terra Incognita”. Dlaczego?
Kwestor wyciągnął szyję.
– No… To chyba ciekawsza nazwa niż zaznaczenie mnóstwa farm kapusty.
– A tutaj znowu „Tu żyją smoki”.
– Myślę, że to zwykłe kłamstwo.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Wszystkie Księgi Mocy przejawiały własną, specyficzną naturę. Octavo było surowe i władcze. Grimoire Skuterów lubił płatać zabójcze psikusy. Radości Seksu Tantrycznego trzeba było trzymać w lodowatej wodzie.
Mieszkańcy Ankh-Morpork lubili nowości. Problem polegał na tym, że nie lubili ich zbyt długo.
– Zjedz rodzynkę oblaną czekoladą – zaproponował.
– Wyglądają jak szczurze bobki – zauważył kierownik katedry. Dziekan przyjrzał się im w mroku.
– To wyjaśnia sprawę – stwierdził. – Przed chwilą torebka upadła mi na podłogę i już wtedy pomyślałem, że jakoś za dużo ich zebrałem z powrotem.

