Cytaty
Należała [Eliza] do ludzi, których obecność wywołuje przeświadczenie, iż życie jest doliną łez, a uśmiech – nie mówiąc już o wesołości – godnym nagany trwonieniem energii duchowej. Panny Andrews były pannami od jakichś pięćdziesięciu lat i prawdopodobnie miały nimi pozostać do końca swej ziemskiej pielgrzymki. Mówiono, że Katarzyna nie straciła jeszcze nadziei wyjścia za mąż, lecz Eliza, urodzona pesymistka, nigdy jej nie miała.
Pan Harrison z miejsca odmówił – na nic się zdały wszelkie podstępy.
– Zdawało mi się, że pan pochwala nasze stowarzyszenie – żaliła się Ania.
– Pochwalam, pochwalam. Ale moja pochwała nie sięga kieszeni.
– (…) słyszałaś, jak mówił: „Któż to jest to dziewczę na estradzie z takimi wspaniałymi tycjanowskimi włosami? Twarzyczkę tę pragnąłbym malować”. Oto masz, Aniu. Ale co to znaczy włosy tycjanowskie?
– Przetłumaczone na nasz język znaczą po prostu rude – roześmiała się Ania.
s. 268
Szkoła to siedzenie w ławkach i zapisywanie zeszytów zdaniami w rodzaju „Ala ma kota”.
– (…) Nie podoba mi się stan małżeński.
– Nonsens. Dlaczego?
– Och, no bo… mniejsza z tym, dlaczego.
– Ależ moje biedne dziecko, tyś nigdy nie była naprawdę zamężną. Jakże możesz coś o tym wiedzieć? Muszę przyznać, że nie miałaś szczęścia raz wyszłaś za mąż na złość, a raz dla pieniędzy. Czy myślałaś kiedyś o wyjściu za mąż dla przyjemności?
– Dla przyjemności?! Nie mów głupstw. W małżeństwie nie ma żadnej przyjemności.
Podsłuchiwanie bywa czasem wysoce zajmującym i kształcącym zajęciem.
– Panie – powiedziała – nie jest pan dżentelmenem!
– Bardzo słuszna uwaga – odpowiedział niedbale. – A pani, panno O’Hara, nie jest damą.
Dobry kompromis złości wszystkich bez wyjątku.
– Czy mogłabyś nam powiedzieć, w którym domu mieszka Jeod?
– Mogłabym – odparła, nie przerywając pisania.
– A powiesz?
– Tak.
(…)
– Oczywiście, że powiem, wystarczy tylko zapytać! Najpierw spytałeś, czy mogłabym wam powiedzieć, potem, czy zechcę powiedzieć. Ale nie zadałeś właściwego pytania.
Ludzie mają irytujący zwyczaj pamiętania rzeczy, których nie powinni pamiętać.
– Nie rozumiem – przyznał zagubiony chłopak.
– Oczywiście, że nie rozumiesz – rzucił niecierpliwie Brom. – Dlatego właśnie to ja cię uczę, a nie ty mnie.
Bóg wyjął Adamowi żebro i dał mu je do zabawy.













