Cytaty
Szkoła to siedzenie w ławkach i zapisywanie zeszytów zdaniami w rodzaju „Ala ma kota”.
Życie jest po to, by z niego korzystać, pieniądze po to, by je wydawać. A jednak wbrew pozorom, od śmierci Sharon moja radość życia nie jest już tak pełna jak dawniej. W obliczu strasznych tragedii osobistych niektórzy znajdują pociechę w religii. W moim przypadku było inaczej. Jeśli miałem kiedyś jakąś wiarę, to śmierć Sharon ją zniweczyła. Utwierdziła mnie w przekonaniu o absurdalności istnienia.
Kiedy wybierałem się w podróż, z przyjemnością pakowała mi walizkę i zawsze dokładnie wiedziała, co mi będzie potrzebne. Do dziś, ilekroć się pakuję, zawsze o niej myślę. Zapytała mnie któregoś dnia, jaki jest mój ideał kobiety.
- Ty — odpowiedziałem.
Roześmiała się.
- Powiedz poważnie — prosiła.
- Mówię poważnie — zapewniłem ją.
- I ja też. Więc, co chciałbyś we mnie zmienić? — nalegała.
- Nic — odrzekłem z przekonaniem. — Chcę, żebyś była dokładnie taka, jaka jesteś.
Nie bardzo wiedziałem, co działo się przez następne trzy dni. Byłem dalej w szoku i lekarz Paramountu aplikował mi wciąż środki uspokajające. Spałem bez przerwy. Pamiętam tylko, jak przez mgłę, że długo przesłuchiwała mnie policja.
Jak daleko sięgam pamięcią, granica między fantazją a rzeczywistością była u mnie zawsze beznadziejnie zamazana.
Najdawniejsze moje ekranowe wspomnienie wiąże się z amerykańską komedią muzyczną, w której Jeanette MacDonald w zwiewnej białej szacie zbiega po schodach przy dźwiękach Sweethearts. Utkwiło mi to w pamięci, bo straszliwie chciało mi się siusiu, a Annette, która nie wyobrażała sobie, że może stracić choć minutę filmu, kazała mi zrobić pod krzesło.
Pracę z Deneuve można porównać do tanga tańczonego z partnerką najwyższej klasy.
Dla mnie fakt, czy Sharon została zasztyletowana, czy zginęła w wypadku samochodowym, nie stanowi zasadniczej różnicy. Sharon już nie było — to jedno miało znaczenie. Na śmierć nie istniało żadne lekarstwo...
Nigdy się nie nudziłem. (...) Zresztą trudno było się nudzić w takim mieście jak Kraków.
Z przedszkola wylali mnie pierwszego dnia, zaraz po przyjęciu, za to, że powiedziałem do koleżanki — a może do wychowawczyni — „pocałuj mnie w dupę". Musiałem to usłyszeć od któregoś ze stryjów.
Tankowaliśmy w Chunga Bar. Przewijały się tam tabuny dziewczyn i Cybulski, autentyczny dziwkarz, bez przerwy szczypał mnie w ramię, sycząc: „Kto to wszystko pierdoli? Gdzie są ci faceci? No, przecież ktoś musi je rżnąć! Kto, do jasnej cholery?"
W sposób nieunikniony, jak grzyby po deszczu, mnożyły się dowcipy: „Słyszałeś tytuł ostatniego filmu Polańskiego? Bliskie spotkania z trzecią A”.
To już wszystkie cytaty.
12 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne



