Jacek Piekara

Cytaty

  1. Jakiż naród lepiej nadaje się, by przewodzić światu? Śmierdzący perfumami francuscy bawidamkowi? Tchórzliwi Włosi, którzy chętniej mordują trucizną niż szpadą, chętniej zabijają sztyletem w plecy, niż stają z wrogiem twarzą w twarz? Moskwiczanie wychowani pod knutem, którzy od dzieciństwa po starość jedynie mowę knuta rozumieją? Niemcy, którym jedno jedyne słowo „jawohl!” wystarczyłoby za cały słownik? Nie, waszmościowie. To my, polska szlachta, jesteśmy narodem wybranym, gdyż tylko my możemy ludzkość powieść ku lepszej przyszłości.

  2. Od zawsze obawiałem się, że mogę zostać zraniony, dlatego starałem się nie dawać nikomu okazji do ranienia. Jeśli nie wyjdziesz sam ze skorupy, jest mniejsza szansa, że wyciągną cię na siłę, prawda? Jeśli nie wspinasz się na góry, raczej nie spadniesz z wysokości (…) Po co szukać następnych gór do zdobycia, skoro nie weszło się jeszcze na tę najważniejszą? „Może po to, by wiedzieć, że potrafisz w ogóle na nie wchodzić?”

  3. Almaryk Dymała nie zamierzał kończyć na Śląsku, jego ambicje sięgały daleko, może nawet kiedyś, kiedyś, kiedyś do Sejmu bądź Senatu, wiecznych żłobów dla zgłodniałych owieczek Przenajświętszej Rzeczpospolitej.

  4. Są pytania, które pozostają bez odpowiedzi. Są pytania, których nie można zadawać. Są odpowiedzi, do których trudno znaleźć pytanie.

  5. – Zwyciężymy – zapewniłem go.

    – Oni w to wierzą, my w to wierzymy, ciekawe, w kogo wierzy Bóg?

    – Ja was powinienem po prostu spalić… – Rozłożyłem bezradnie dłonie.

    – Zapewne jedynie w ten sposób zwyciężylibyście w dyskusji.

    s. 332

  6. Ale nadzieję trzeba mieć. Irracjonalną, bezsensowną nadzieję. Taką, która każe ci obstawiać orła, gdy rzucasz fałszywą monetą mającą reszkę zarówno na rewersie, jak i awersie. Bez tej nadziei mogłem równie dobrze się powiesić.

  7. Niemniej każdy staje czasami w obliczu dokonania pewnych wyborów. I dokonać ich musi. Czasami musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jesteś już człowiekiem, czy dopiero wyrobem człowiekopodobnym.

  8. – Sentymenty sentymentami, a żreć i chędożyć trzeba – odparł, wzruszając ramionami. – W końcu czyż Pismo nie mówi: „Roście się i mnóżcie, i napełniajcie ziemię”? A wierzcie, że z nią mógłbym się mnożyć ile tylko wlezie, w noc i dzień. Z napełnianiem też nie byłoby problemów. I to nie ziemi, rzecz jasna.

    s. 45

  9. Ty wyszedłeś do mnie z mieczem, z oszczepem i z włócznią, a ja wyszedłem do ciebie w imieniu Pana Zastępów.

    s. 332

  10. Noc jest najlepszą porą do przeprowadzania szturmu. W nocy nikt nie wie, przeciw komu ma walczyć, jak liczne są siły przeciwnika i skąd nadchodzą. W nocy rządzą Strach i Trwoga, dwaj synowie boga wojny. Noc jest pełna tratowanych namiotów, krzyków przerażenia, świateł pochodni gasnących w błocie i wrzasku konających. W nocy rozbijasz toporem łeb krewniaka i omijasz ostrzem gardło wroga. W nocy słyszysz głos: „ratuj, przyjacielu” i nie wiesz, czy woła wróg, czy sprzymierzeniec. W nocy zaplątujesz się w sznurach od namiotu, a potem spostrzegasz, że to nie sznury, lecz wywleczone ludzkie jelita.

    s. 341

  11. – Wejść – rozkazałem i odłożyłem książkę na podłogę. Z satysfakcją, bo udało mi się zabić spacerującego w szparze pomiędzy deskami wyjątkowo dorodnego karalucha.

    s. 53

  12. Przy wąskim okienku w końcu korytarza siedziała młoda, rozczochrana kobieta o zniszczonej twarzy i karmiła piersią dziecko.

    – Szszsz, gryzie mały skurwiel – mruknęła, widząc mnie, i uderzyła dziecko palcami w policzek. Niemowlak się rozwrzeszczał.

    s. 385