Graham Masterton
Cytaty
– Jesteś moim bratem. Jak mógłbym cię zostawić?
– Muszę sam wziąć odpowiedzialność za to, co robię. Muszę popełniać swoje własne błędy. Jeśli będę cierpiał, trudno. Jeśli napiszę nową książkę i krytycy ją schlastają, będę musiał się z tym pogodzić i postarać się napisać lepiej następną.
(...) trzeba żyć pełną piersią, bo nazajutrz pod twoimi stopami może rozstąpić się ziemia albo pijany klient może poderżnąć ci brzytwą gardło.
Jest pisarzem. Musi podejmować ryzyko. Za każdym razem, kiedy pisarz zaczyna nową książkę, to tak, jakby rzucał się ze skały. Jeśli się zabije, trudno, miał po prostu pecha. Ale to właśnie ryzyko nadaje ważność pisarstwu. Jeśli będziesz go chronił, nie będzie mógł pisać, a jeśli nie będzie mógł pisać, uśmiercisz go tak samo skutecznie, jak zabiłeś się sam, spadając wtedy z motocykla i uderzając w drzewo.
Żaden człowiek nie zostawia swoich bliskich i życia, na które tak ciężko pracował, tylko dlatego, że umarł.
(...) nie można przecież, do diabła, przeżyć całego życia pod kloszem. Trzeba podejmować ryzyko. Trzeba wystawiać się na razy. W przeciwnym razie, masz rację, człowiek równie dobrze może być martwy
Laura poczuła napływające do oczu łzy; działo się tak zawsze, kiedy wiedziała, że zrobiła coś okrutnego albo złego. Płakała nie dlatego, że było jej przykro, ale ponieważ frustrowało ją to, że została złapana na gorącym uczynku, i była wściekła na ludzi, którzy ją strofowali. Czy oni nigdy nie kłamali ani nie flirtowali, nigdy nie podkradali cukierków, szminki albo drobnych monet z torebki mamy? Czasami miała wrażenie, jakby wszyscy naokoło sprzysięgli się, żeby ją przekonać, że są chodzącymi po ziemi świętymi, a ona grzesznicą.
– Sama nie wiem... Myślisz, że mogę ci zaufać?
– Myślisz, że w ogóle możesz komukolwiek zaufać?
(...) palenie książek można przyrównać do palenia małych dzieci.
Wykorzystał mnie. Pozbawił mnie niewinności. Ale to dziwne, wydaje mi się, że wzięłam od niego o wiele więcej, niż on wziął ode mnie. Taki właśnie jest człowiek w tym wieku. Jest chciwy wszystkiego. Oczekuje, że świat stanie przed nim otworem. I przez krótką chwilę tak się dzieje.
Na Guadalcanal było tyle much, że człowiek koncentrował się wyłącznie na tym, co jadł. Wszyscy nauczyliśmy się specjalnego sposobu jedzenia: machaliśmy łyżką, żeby strząsnąć muchy, a potem szybko wkładaliśmy ją do ust, zanim zdążyły usiąść z powrotem. Guadalcanal to była parszywa dziura, muszę ci powiedzieć. Były tam pająki wielkości twojej pięści, osy długie jak twój palec, kleszcze i stonogi, po których dostawało się wysypki, jeśli tylko przeszły po twojej skórze. Większość z nas chorowała na malarię albo dungę i wszyscy mieliśmy dyzenterię.
– Nie mam pojęcia, jak to wszystko zniosłeś – powiedziała Elizabeth.
– Powiem ci, jak to zniosłem: nie miałem żadnego wyboru.
Nie możesz chronić ludzi w ten sposób. Ludzie muszą dorosnąć. Muszą się wiele nauczyć. Człowiek nigdy się niczego nie nauczy, jeśli nie podejmuje ryzyka.
Nie ma takiej rzeczy jak miłość... i nigdy nie mogła istnieć, jeśli miłością jest to, co do ciebie czuję. Co takiego mieli Antoniusz i Kleopatra? Pot, budowanie imperium i węże. Romeo i Julia? Nie rozśmieszaj mnie. Cielęce zauroczenie, dokuczliwi rodzice i zwiędłe kwiaty. Casanovą? Obolały penis i wieczny kac, nic więcej...

