Władimir Nabokow
Cytaty
Otóż należę do kategorii autorów, którzy rozpoczynają pracę nad książką wyłącznie po to, żeby wreszcie mieć tę książkę z głowy, a proszeni o opisanie jej źródeł i rozwoju sięgać muszą po takie starożytne określenia, jak Interakcja Inspiracji z Kombinacją - co brzmi, przyznaję, jakby magik dla objaśnienia jednej sztuczki wykonywał inną.
Vladimir Nabokov o książce pod tytułem Lolita · s. 309
Dziwne, że zmysł dotyku, nieskończenie mniej ceniony przez ludzi niż wzrok, w krytycznych chwilach tworzy główną, jeśli nie jedyną więź między nami a rzeczywistością.
Część druga, 36 · s. 305
Wiesz, w umieraniu najstraszniejsze wydaje mi się to, że człowiek jest zdany tylko na siebie.
Część druga, 32 · s. 283
Jestem wystarczająco dumny z tego, co jednak wiem, aby przyznać z całą skromnością, iż nie wiem wszystkiego;
Część druga, 23 · s. 249
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz;
Część pierwsza, 29. · s. 129
[...] jej autobiografia była równie mało ciekawa, jak nieciekawa byłaby autopsja.
Część pierwsza, 19 · s. 80
[...] diabeł pomimo całej swej wynalazczości powtarzał dzień w dzień ten sam schemat.
Część pierwsza, 12 · s. 56
Jakie dziwne jest życie! Spieszno nam odtrącić ten właśnie palec losu, o którego względy zamierzaliśmy się starać.
Część pierwsza, 12 · s. 56
Kradzież to największy hołd, jaki złożyć można danej rzeczy.
Rozdział V · s. 76
Po niemiecku pieniądze to złoto, po francusku - srebro, po rosyjsku - miedź.
Rozdział V · s. 84
Ideę Boga odkrył w początkach historii jakiś genialny nicpoń, coś zanadto idea ta zalatuje człowieczością, by można było przyjąć jej lazurowe pochodzenie.
Rozdział VI · s. 92
Łatwo dowieść, że Bóg nie istnieje. Nie sposób przecież na przykład przyjąć, że poważny Jahwuś, taki mądry i wszechmogący, może tracić czas na podobnie obłąkańczą namiętność, jak gra w ludzików, że - co jeszcze bardziej niedorzeczne - ujął tę grę w przepisy potwornie trywialnych praw mechaniki, chemii oraz matematyki i że nigdy - proszę zauważyć, nigdy! - nie ukazał swojej twarzy, pozwalając sobie tylko na ukradkowe spojrzenia, mętne aluzje i wstydliwe szeptanie (też mi objawienie!) spornych prawd zza pleców jakiegoś nieszkodliwego histeryka.
Rozdział VI · s. 92



