Cytaty
Ludzie jak są sami, bardzo dziwne rzeczy robią. I bardzo dziwne dźwięki wydają.
Wraz ze zwiększeniem się częstotliwości ich spotkań osłabło lubieżne podniecenie, którego doznawał, marząc o zaskakujących zmysłowych rozkoszach i dokonywanych wspólnie z Melissą odkryciach. Zbyt szybko się do siebie przyzwyczaili – to zdarzało się już wcześniej. To zdarzało się za każdym razem – i podjął już decyzję, że powinni zacząć się rzadziej widywać. Kiedy nie szli do łóżka ani nie planowali, co zjeść, często nie mieli zbyt wiele do roboty. To też zdarzało się już wcześniej, to zdarzało się za każdym razem. A nie robienie niczego było bardziej krzepiące, kiedy nie robiło się nic w samotności.
s. 405
Dlaczego nikt nie rozumie, że nie jest dziwolągiem, ale normalnym samotnym człowiekiem, który stara się prowadzić normalne, samotne, ludzkie życie? Czy nie krwawi, kiedy się go kłuje? I czy nie śmieje się, kiedy się go łaskocze? Jakby im nigdy nie przyszło do głowy, że on tak samo jak oni ma oczy, ręce, narządy, wymiary, zmysły i uczucia, że może zginąć od tej samej broni, że marznie i grzeje się na tym samym wietrze i je to samo co oni, chociaż trzeba przyznać, że za każdym razem w innej stołówce.
W ciągu tych lat straciłem zawód, rodzinę, dom, stanąłem poza wszelkimi grupami społecznymi, samotny, przez nikogo niekochany, przez wielu podejrzewany, w ustawicznym gorzkim konflikcie z opinią publiczną i moralnością, i chociaż wciąż jeszcze żyłem w mieszczańskich ramach, to jednak z moim sposobem odczuwania byłem pośrodku tego świata – obcy. Religia, ojczyzna, rodzina, państwo straciły dla mnie wartość i nic mnie już nie obchodziły, pyszałkowatość nauki, cechów, sztuki budziły we mnie wstręt; moje poglądy, mój smak, mój sposób myślenia, którym niegdyś olśniewałem jako człowiek zdolny lubiany, były teraz zaniedbane, zdziczałe i dla ludzi podejrzane. Jeżeli nawet w tych wszystkich moich bolesnych przemianach zyskałem coś niewidzialnego i nieuchwytnego – musiałem za to drogo zapłacić i raz po raz życie moje stawało się twardsze, cięższe, samotniejsze i bardziej zagrożone. Zaiste, nie miałem żadnego powodu życzyć sobie dalszego ciągu tej drogi, która wiodła mnie w coraz rzadszą atmosferę, podobnie jak ów dym z jesiennej pieśni Nietzschego.
Doszło bowiem do tego, że samotność i niezależność przestały być jego pragnieniem i celem, stały się jego losem, na jaki został skazany.
Coraz bliżej, coraz wyraźniej widziałem upiora, którego się bałem. Był nim mój powrót do domu, powrót do mego pokoju, przymus milczenia wobec rozpaczy!
Jakże mam nie być wilkiem stepowym i obdartym pustelnikiem, skoro, żyję w świecie, którego celów nie podzielam, którego radości są mi wszystkie obce.
Samotność jest złudzeniem. Myśli człowieka krążą zawsze koło innych ludzi i łączą go z ich obcym losem, który na próżno stara się odepchnąć.
s. 58
Ciągle o tobie wtedy myślałam, nawet w sam dzień maminej śmierci mi się śniłeś. Wiedziałam, że się wrócisz, że już nie będę taka sama na świecie.
Nic tak nie sprzyja zwątpieniu jak samotność, nic tak skutecznie nie przeobraża zwątpienia w pewność, jak rojenie niestworzonych rzeczy.
Jestem Bogiem. (…) Wszyscy żyją w moim świetle, a ja żyję w nieznośnym iskrzeniu moich mroków.
Zawsze jestem sam. Ale teraz chciałbym być sam w samotności.














