Cytaty
Sama praca i przyjemność płynąca z uruchomienia moich szczególnych umiejętności umysłowych są dla mnie największą nagrodą.
Mam dziwną konstrukcję. Praca nigdy mnie nie męczy, zaś bezczynność wyczerpuje mnie bezgranicznie.
Człowieka należy oceniać po tym, co w nim najlepsze: jak ciężko pracuje, jak wierny jest swoim poglądom i jak bardzo kocha swoje dzieci.
– Jak by to było wspaniale, panno Shirley, gdyby tak ktoś mógł jednym dotknięciem czarodziejskiej różdżki dać wszystkim kobietom niezwykłą urodę – powiedziała [Rebeka Dew] rozmarzonym głosem. – Tak dla przykładu, jakże ja bym się poczuła, gdyby nagle się okazało, że jestem piękna!
Ale zaraz potem dodała z westchnieniem:
– No ale jakbyśmy wszystkie były piękne, to komu by się chciało pracować?
s. 227
Trzmiele są trochę jak niepracujące warstwy naszego społeczeństwa: bezrobotni, emeryci, studenci; właściwie nic nie produkują w sensie materialnym, ale mają swój udział w „zapylaniu” – wytwarzają sieć, informacje, więź społeczną.
Ręko moja! Kto Bogu dufa a pracuje,
Do ostatniej starości nędze nie uczuje!
Proszę pomyśleć: jakie sprężenie sił wytwórczych osiągają ekonomiczni włodarze tego kraju przez fakt, że z jednej pracy nikt nie jest w stanie wyżyć? I jaką apatię? I jakie męczenie? I jakie fizjologiczne spustoszenie?
W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych nie można było bezkarnie powtarzać, że chce się zostać sławnym, gdy się dorośnie. Zadowalano się wyborem zawodu piekarza albo policjanta, a jeśli już ktoś ewentualnie mówił, że chce zostać sławny, to musiał się dokładnie wytłumaczyć, czym chce się wsławić, i w taki oto sposób wkład pracy wyprzedzał sławę. Teraz już tak nie jest. Teraz ludzie najpierw decydują się, że chcą być sławni, a dopiero w drugim rzucie zastanawiają się jak tą sławę osiągnąć. I właściwie nie jest istotne, czy człowiek na nią zasługuje. W najgorszym razie trzeba się zadowolić rolą łachudry w reality -tv, a w tym najgorszym z najgorszych – popełnieniem spektakularnego przestępstwa.
Jeśli w kapitalizmie bezrobocie jest nieszczęściem, w komunizmie jest przestępstwem.
Wartością lub walorem człowieka, zarówno jak wszystkich innych rzeczy, jest jego cena, tj. to, co dają za użytkowanie jego siły.
Robotnicy, kiedy się zjednoczą, zdobędą to, czego pragną, czyli prawo do pracy, wykształcenia, opieki zdrowotnej, przyzwoite warunki egzystencji – podczas gdy rozproszeni zawsze będą źle traktowani przez bogatych i przez władze.
Mamy po trzydzieści osiem, czterdzieści lat, mężczyźni i kobiety, a jesteśmy uważani za niezdatnych do pracy i zwalniani z fabryki, Za co będziemy jeść, milady? Żywność i używana odzież jaką otrzymujemy w darze od parafii, nie wystarcza nawet dla dzieci.”. W wielkiej gazowni w Horsferry Road Westminster mało się nie udusiłaś, bo uparłaś się, że chcesz zobaczyć z bliska, jak ci robotnicy, ubrani tylko w same opaski na biodrach, wyciągają koks z pieców, które przywodziły ci na myśl kuźnie boga ojca – Wulkana. Wystarczyło pobyć tam pięć minut, aby oblać się potem i czuć, że się umiera z gorąca. A oni, pocąc się okropnie, pracowali w tych warunkach przez wiele godzin, no i później, kiedy wylewali już wodę na opróżnione przez siebie piece, wdychali gęsty dym, który wyniszczał zarówno ich wnętrzności, jak i skórę. Po skończeniu tej męki padali po dwóch na materac, żeby przez kilka godzin odpocząć. Szef zakładu powiedział ci, że żaden nie wytrzymuje takiej pracy dłużej niż siedem lat i potem dostaje gruźlicy. Taka była cena oświetlonych gazowymi latarniami chodników przy Oxford Street, w sercu West Endu, najelegantszej ulicy na świecie!

















