Herman Melville
Cytaty
Ale już za późno na jakiekolwiek ulepszenia, Wszechświat jest już ukończony, sklepienie położone, a wióry z budowy zabrano przed milionem lat.
Choć jednak niewiele bywa prawdziwej wiedzy, przecie książek jest mnóstwo.
(…) najczęściej otacza was jakaś wzniosła martwota; nie otrzymujecie żadnych wiadomości, nie czytacie gazet, nie pogrążają was w zbędnym podnieceniu nadzwyczajne wydania dzienników, które przynoszą wstrząsające relacje o różnych banałach, nie słyszycie o żadnych domowych kłopotach, bankructwach dłużników, spadku akcji; nigdy wam nie zakłóca spokoju myśl o tym, co będziecie jedli na obiad – bowiem wszystkie wasze posiłki na trzy lata i więcej są składnie załadowane w beczułki, a jadłospis pozostaje niezmienny.
Aby stworzyć potężną książkę, musicie wybrać temat potężny. Nigdy nikt nie napisze wielkiego wiekopomnego dzieła o pchle, choć było wielu, co tego próbowali.
(…) wieloryb nie ma głosu, chyba żebyście go znieważyli twierdząc iż kiedy tak dziwnie bulgocze, to mówi przez nos. Ale też co ma wieloryb do powiedzenia? Rzadko kiedy znałem jakąś istotę głęboką, która by miała coś do powiedzenia temu światu, chyba że była zmuszona bełkotać cokolwiek bądź, aby zarobić na chleb.
Co za śmiertelna pustka, jaki mimowolny brak wiary w tych wierszach, co wszelką wiarę unicestwiać się zdają, odmawiając zmartwychpowstania istotom, które zginęły nie wiedzieć gdzie, pozbawione grobu.
s. 60
Choćby się przyjęło, że biały wieloryb w całej pełni rozpala serca tej mojej dzikiej załogi, a igrając z jej dzikością, wzbudza w niej nawet niejaką błędnorycerskość, to jednak jeżeli ludzie ci z samego zamiłowania wszczynają pogoń za Moby Dickiem, muszą także otrzymać strawę dla swych bardziej pospolitych, powszednich apetytów. Przecie nawet wzniośli i rycerscy krzyżowcy z dawnych czasów nie zadowalali się przebyciem dwóch tysięcy mil, by walczyć o Grób Pański, ale po drodze dopuszczali się włamań, drobnych kradzieży kieszonkowych oraz zdobywali inne przygodne pobożne korzyści.
Tak przodkowie jak i potomstwo Strapienia dalej sięgają niźli przodkowie i potomstwo Radości. Nie mówiąc już o tym że z pewnych nauk kanonicznych wynika, iż poniektóre naturalne radości, tu, na ziemi, wydadzą potomstwa na tamtym świecie, ale przeciwnie, nastąpi po nich bezdzietność Radości, właściwa całej udręce piekieł; natomiast pewne doczesne nędze nadal poza grobem płodnie rodzić będą wieczyście mnożące się potomstwo utrapień.
Jeśli o mnie idzie, to trapiony jestem wiecznotrwałą tęsknotą za tym, co dalekie.
(…) bezwładny wszechświat leży przed nami na podobieństwo człowieka trędowatego. Jak uparci podróżni, co w Laponii nie chcą nałożyć na oczy kolorowych i wszystko barwiących szkieł, tak nieszczęsny, któremu brak wiary, wpatruje się aż do ślepoty w wszechpotężny, biały całun, który spowija wszystko co widać wokoło.
s. 231
W chwilach silnych przeżyć ród ludzki gardzi wszelkimi niskimi względami; chwile takie są jednak przelotne.
Tak, głupi śmiertelniku; potop Noego jeszcze nie opadł.
s. 6

