Cytaty o narkotykach
60 cytatów · 28 autorów
Cytaty
Jestem samotnością
Jestem wolnością.
Jestem lękiem.
Jestem psychologiem.
Jestem schizofreniczką.
Jestem narkomanką.
Jestem człowiekiem.
Kim jestem?
Brak wiary w siebie jest początkiem końca w życiu narkomana.
Cały świat jest naćpany.
Bo narkomani mają piekło na ziemi, czyściec przechodzą w momencie śmierci, cała trucizna uwalnia się w ostatnim oddechu. I potem mają swoją wymarzoną, wyczekaną i wyćpaną szczęśliwość.
Ciężko jest znieść jarzmo życia – przynosi nam ono zbyt wiele bólów, rozczarowań, zadań, których nie sposób rozwiązać. Nie możemy tego znieść, nie sięgając po środki odurzające (…) Istnieją chyba trzy rodzaje takich środków; silne środki odwracające uwagę, dzięki którym możemy bagatelizować naszą niedolę, zaspokojenia zastępcze, które ją zmniejszają, i środki oszałamiające, dzięki którym jesteśmy na nie niewrażliwi.
Wiadomo przecież, że dzięki temu „łamaczowi zmartwień” w każdej chwili można uciec od presji rzeczywistości i znaleźć azyl we własnym świecie, w którym człowiek dysponuje lepszymi warunkami doznaniowymi. Wiadomo, że właśnie ta właściwość środków odurzających stanowi także o ich szkodliwości i niebezpiecznym charakterze. W pewnych okolicznościach są one winne temu, że wielkie potencjały energii, które dałoby się wykorzystać do poprawienia losu ludzkiego, bezużytecznie się marnują.
W moich książkach nigdy nie było i nigdy nie będzie żadnego „pronarkotykowego stanowiska” – odparłem z gniewem – Piszę o narkotykach i o braniu narkotyków, ale to nie znaczy, że jestem ich zwolennikiem. Inni ludzie piszą o przestępczości i przestępcach, ale nie czyni to z nich zwolenników przestępczości
s. 68
Słowa to najpotężniejszy narkotyk znany ludzkości.
Zrozumiałem jedna prostą rzecz. Nie mogę ćpać. Nie ma czegoś takiego jak „ja ćpam”, nie ma „ja”. Ćpanie zabija człowieka. To, co ćpa, to już nie jestem ja.
Wszyscy narkomani tak mówią: wystarczy w porę się zatrzymać. Ale jakoś niewielu się zatrzymuje.
Jest w człowieku pewne nienasycenie istnieniem samym, nienasycenie pierwotne, związane z samym faktem koniecznym istnienia osobowości, które nazywam metafizycznym i które, o ile nie jest zabite nasycaniem nadmiernym uczuć życiowych, pracą, wykonywaniem władzy, twórczością itp., może być złagodzone jedynie przy pomocy narkotyków.
O ile alkohol i kokainę zaliczyć można do jadów realistycznych, – potęgują świat nie dając nastroju niesamowitości – o tyle peyotl nazwałbym narkotykiem metafizycznym, dającym poczucie dziwności istnienia, którego w stanie normalnym doznajemy niezmiernie rzadko – w chwilach samotności w górach, późno w nocy, w okresach wielkiego umysłowego przemęczenia, czasem na widok rzeczy bardzo pięknych, lub przy słuchaniu muzyki, o ile nie jest to po prostu normalnym wrażeniem metafizyczno-artystycznym, pochodzącym od pojmowania bezpośrednio samej Czystej Formy dzieła sztuki.













