Cytaty o humorze

1833 cytaty · 343 autorzy

Cytaty

  1. – Rewelacja! – burknął Zaphod i wszedł do windy. – Co jeszcze umiesz poza gadaniem?

    – Jeżdżę do góry – odpowiedziała winda – albo w dół.

    – Świetnie – ucieszył się Zaphod. – Jedziemy do góry.

    – Albo na dół – przypomniała winda.

    – Świetnie, proszę do góry.

    Przez chwilę panowało milczenie.

    – Na dole jest bardzo ładnie – oznajmiła winda z nadzieją w głosie.

  2. Artur leżał, ciężko dysząc w wilgotnym powietrzu, i próbował pomacać się to tu, to tam, by ocenić, czy jest ranny. Bolało bez względu na to, gdzie dotykał. Po chwili zdał sobie sprawę, że boli go ręka.

  3. Wiele ludów wierzy, że wszechświat został stworzony przez coś na kształt Boga, Jatravartydzi z planety Viltwodl Sześć uważają jednak, że kosmos wykichała istota o imieniu Wielki Zielony Spazm Arkelów.

    Jatravartydzi, żyjący w ciągłym lęku przed momentem, który zwą „Przybycie Wielkiej Białej Chustki Do Nosa”, to małe niebieskie stworzonka o ponad pięćdziesięciu rączkach; ich niezwykłość polega na tym, że jako jedyny naród w historii wynaleźli dezodorant przed kołem.

  4. Jednym z podstawowych problemów, występujących w trakcie podróży w czasie, nie jest możliwość zostania przypadkiem własnym ojcem lub matką. Być własnym ojcem lub matką nie jest problemem, z którym nie mogłaby sobie poradzić tolerancyjna i zgrana rodzina. Ryzyko zmiany historii też nie jest problemem – bieg historii jest niezmienny, wszystko musi w niej do siebie pasować i ma niezmienne miejsce jak w puzzlu. Każda istotna zmiana historii nastąpiła na długo przed wystąpieniem tego, co ma zmienić, w końcu więc wszystko samoskłada się do kupy.

    Prawdziwym problemem jest gramatyka.

  5. – Chciałbym wiedzieć, czyj to statek – mruknął Artur.

    – Mój. – Zaphod nie miał wątpliwości.

    – Nie, czyj jest naprawdę.

    – Naprawdę jest mój – upierał się Zaphod. – Zobacz: branie na własność to jak kradzież, nie? A więc kradzież to branie na własność. Ergo statek należy do mnie.

  6. Jest czymś niezwykłym i nikt dokładnie nie wie, jakie przypisywać temu znaczenie, że około 85% znanych światów w Galaktyce, zarówno prymitywnych, jak i wysoko rozwiniętych, wymyśliło koktajl o nazwie żinsto nikiem, albo dżii-N’Z-TO’N-ykem, albo dżyngs-to-nikiem, albo jakiś inny z ponad tysiąca wariantów tego samego fonetycznego tematu. Koktajle nie są takie same – sięgają od silvoviańskiego czinsto/mnikiem, czyli zwykłej wody podawanej w temperaturze wyższej o kilka stopni od pokojowej, aż po gagrakakańskiego szijn-stonik-M, zabijającego krowę z odległości stu metrów. Jedyne, co łączy wymienione koktajle, oczywiście poza brzmieniem nazwy, jest to, że wszystkie zostały odkryte i nazwane, zanim dany świat nawiązał kontakt z innymi światami.

  7. Mniejsza z tym, że jaskinia była zimna, że była wilgotna i smrodliwa, prawdziwy problem polegał na tym, że leżała w środku Islington, niedaleko centrum Londynu, a następny autobus odchodził za dwa miliony lat.

  8. Zrób groźną broń, niech od razu będzie jasne, że ma niedobry i dobry koniec. Niech każdy, kto stanie z niedobrego końca, natychmiast pojmie, że jego sprawy mają się bardzo źle.

  9. Życie było przyjemne. Kiedy zostanie znalezione gorące źródło, w komplecie z polaną, i pobiegnie po wzgórzach okrzyk, że odkryto żyłę mydła i rozpoczęto dzienną produkcję pięciuset kostek, będzie jeszcze przyjemniejsze. To ważne, mieć w życiu nadzieję.

  10. Wolałbym, żeby młode panie miały mniejszą ilość takich pięknych imion. Nigdy bym się nie mylił, gdyby wszystkie nazywały się Zofia albo coś takiego.

  11. Pani Allen należała do tego licznego grona kobiet, których towarzystwo nie budzi żadnych innych uczuć prócz zdumienia, że znaleźli się na tym świecie mężczyźni zdolni do tego stopnia je polubić, by się z nimi ożenić.

  12. – (…) Listy rzadko bywają obojętne, są zazwyczaj po prostu utrapieniem

    – Mówi pan o listach w interesach, moje listy pochodzą od przyjaciół.

    – Byłem zawsze zdania, że te są jeszcze gorsze – odrzekł ze spokojem – Interesy mogą przynieść zyski, ale przyjaźń prawie nigdy ich nie daje.

    s. 302