Richelle Mead
Cytaty
Kiedy się ockną będą pamiętali tylko tego niezrównoważonego Rosjanina.
– O nie! Kazaliście Christianowi wysadzić starożytne posągi.
– Oczywiście, że nie – żachnął się Eddie. Był wstrząśnięty, że mogłam zasugerować taką okropność. – Moroje władający ogniem potrafiliby ocenić, czy to zrobił.
– Jestem pod wrażeniem – przyznałam. Powinnam mieć więcej wiary w ich zdrowy rozsądek. No, niekoniecznie.
– Użyliśmy C4.
– Potrzebuję prysznicu.
– Najpierw sen. Potem prysznic. Śpię z tobą.
– Śpisz czy ŚPISZ?
– Naprawdę śpię. Potrzebujesz tego. Oczywiście jeśli będziesz chciała później przeprowadzić jakiekolwiek interesy rady…
– Przysięgam, że jeśli powiesz „małe Dragomiry”, to śpisz na korytarzu.
– Potrzebujemy kogoś by zwrócił uwagę całej sali – powiedziałam. – Kogoś nie obawiającego się zrobienia widowiska… to znaczy oczywiście oprócz mnie.
– Michaił? Gdzieś ty był?
Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy stojącego przed nami Abe’a.
Moja córeczka – mruknął. – Zaledwie osiemnastolatka, a już została oskarżona o popełnienie morderstwa, pomagała kryminalistom i ma na koncie więcej ofiar niż większość strażników przez całe życie. – Urwał. – Nie mógłbym być bardziej dumny.
Czym jest miłość? Kwiatami, czekoladkami i poezją? Może czymś więcej? Kończeniem za kogoś żartu, absolutną wiarą w to, że ten ktoś zawsze będzie po twojej stronie? Przekonaniem, że cokolwiek zrobisz on to zrozumie i myśli tak samo jak ty?
– Naprawdę cię kochałem! – wrzasnął. Raptownie zerwał się z krzesła. – Kochałem cię, a ty mnie zniszczyłaś. Zabrałaś mi serce i rozdarłaś je na strzępy. Równie dobrze mogłaś mnie zasztyletować!
Nic dziwnego, że moje życie miłosne było tak pogmatwane, skoro w najważniejszych momentach zawsze coś mi przerywało.
Nie sądzisz, że gdyby Bóg ci przebaczył, byłbyś egoistą, nie wybaczając sam sobie?
Czasami rozmawianie z tobą, jest jak rozmawianie ze sobą: cholernie denerwujące.
– Więc wychodzisz z Lissą? – zapytał kiedy dotarliśmy do mojego pokoju. – Tak, przepraszam. Wiesz – babskie sprawy.
– A przez babskie sprawy miałam na myśli kradzież z włamaniem.
Wzruszył ramionami i dopił swój drugi kieliszek wina.
– Sam nie wiem. Ten college prawdopodobnie będzie miał ten sam problem, co ostatni. – Zmarszczyłam brwi.
– Jaki?
– Praca domowa.
– Adrian – warknął jego ojciec.
– W porządku – odpowiedział lekkim tonem Adrian, swobodnie opierając swoje ręce o stół. – Naprawdę nie potrzebuję pracy ani dodatkowych pieniędzy. Po tym jak Rose i ja się pobierzemy, będę po prostu razem z dziećmi żyć z jej strażniczej wypłaty.



