Rainbow Rowell
Cytaty
Czasami pisanie jest jak zbieganie z górki. Palce zostają na klawiaturze, tak samo jak nogi zostają w tyle, nie nadążając za resztą ciała.
Boże, ten jego podbródek. Chciała się pobrać z tym podbródkiem. Chciała go zamknąć w złotej klatce.
Chcę, żeby wszyscy cię poznali. Jesteś moją ulubioną osobą wszech czasów.
Poza tym nie do końca trzymali się za ręce; Park dotykał jej dłoni, jakby były czymś niezwykle rzadkim i cennym, jakby jej palce były w jakiś sposób połączone z resztą ciała. No dobra, przecież były. Trudno to wyjaśnić. Sprawiał, że czuła się jak coś więcej niż suma swoich części.
– „Żyli długo i szczęśliwie”, a nawet samo „żyli długo” nigdy nie jest kiczowate. To najszlachetniejsza i wymagająca ogromnej odwagi rzecz, na jaką mogą się zdecydować dwie osoby.
Trzymanie dłoni Eleonory było jak trzymanie motyla. Albo bijącego serca. Jak trzymanie czegoś doskonałego i pełnego życia.
Myślisz, że wystarczy kogoś mocno tulić, żeby być blisko niego. Myślisz, że możesz kogoś przytulić tak mocno, że odciśnie się w tobie i będziesz go czuć, nawet gdy już się od ciebie odsunie.
– Po co piszemy? – powtórzyła profesor Piper.
Cath spojrzała na swój notatnik.
„Żeby zniknąć”.
Spójrz na siebie. Ogarniasz świat, niczego się nie boisz. Ja za to boję się wszystkiego. I jestem szurnięta. Może nawet myślisz, że jestem szurnięta tylko odrobinę, ale to dlatego, że pokazuję ludziom zaledwie wierzchołek góry lodowej mojego szurnięcia. Pod powierzchnią lekkiego szurnięcia i niedostosowania społecznego jestem całkowitą porażką.
– Na swoim biurku masz głowy Simona Snowa. (…)
– To tylko pamiątkowe popiersia.
– Żal mi ciebie, więc zostanę twoją przyjaciółką.
– (…) Twoja mama jest Dunką?
– Tak.
– A tata?
– Dupkiem.
– On się z nich ewidentnie naśmiewa.
– Kto?
– Szekspir.
– Proszę, rozwiń tę myśl.
(…)
– Romeo i Julia to dwójka bogatych dzieciaków, które zawsze dostawały wszystko, czego zapragnęły. A teraz wydaje się im, że pragną siebie nawzajem.
– Kochają się… – powiedział nauczyciel, łapiąc się za serce.
– Nawet się nie znają – odparła.
– To była miłość od pierwszego wejrzenia.
– To było raczej „Boziu, ale on słodki” od pierwszego wejrzenia. Gdyby Szekspir naprawdę chciał, by pan uwierzył w ich miłość, nie napisałby niemal od razu w pierwszej scenie, że Romeo ma obsesję na punkcie Rozaliny… Szekspir nabija się z miłości.



