Monika Szwaja
Cytaty
(…) spojrzał na mnie oczami spaniela, którego przyłapano na tym, że wykopał właśnie trzecią jamkę pośrodku grządki z najpiękniejszymi różami pani domu.
Świece sobie daruj, nie muszę mieć efektów serialowych. I strasznie dużo sprzątania potem.
Wstaliśmy w środku nocy. O siódmej.
– Dobre. A proszę mi jeszcze coś powiedzieć, bo mnie strasznie ksiądz zaintrygował…
– Tak, pani Misiu?
– Te grzeszne rozrywki… Jakim grzesznym rozrywkom może się oddawać ksiądz taki jak ksiądz?
– Ach, to… Ja, pani Misiu… tylko proszę, niech pani się ze mnie nie śmieje. Ja gram na komputerze w kulki. Bardzo mnie to pochłania ostatnio.
Udane życie erotyczne oraz uczuciowe (…) zawsze dodaje kobiecie urody.
Ola się nie odzwyczaiła od rodziców. Tęskniła za nimi tak samo teraz, jak i trzy lata temu, kiedy wyjeżdżali, zapewniając, że to góra na rok. Nawet im to powiedziała, gdy ostatnio byli w Szczecinie, ale usłyszała, że takie prawie dorosłe osoby jak ona nie powinny się mazgaić.
(…) tak źle nie można grać. Trzeba by było mieć ujemny iloraz inteligencji.
Założyła ciemne okulary.
– Boże, jakie to słońce intensywne.
– Tak? A już myślałam, że to dla kamuflażu.
W naszym kraju sama uczciwość nie wystarczy.
Jarek nie miał wprawdzie cherubińskiej urody swojego przyjaciela, ale też był zdecydowanie przystojny. W typie Macieja Silskiego, rockowego wokalisty z kropką na czole. Tyle że bez kropki.
Matka jest beznadziejna. Nawet nie stać jej na oryginalne wyrażenie pretensji. „Co ty sobie wyobrażasz?”. Każda matka w ataku furii zadaje to kretyńskie pytanie.
Agnieszka byłaby świetną szachistką, gdyby jej się chciało grać w szachy.



