Okładka książki: Powtórka z morderstwa

Okładka książki

Prószyński i S-ka

Prawa autorskie do okładki należą do wydawnictwa Prószyński i S-ka. Okładka jest wyświetlana w celach informacyjnych, w ramach promocji książki.

Okładka książki

Powtórka z morderstwa

Monika Szwaja

Cytaty

  1. – Co jest z tym samochodem pani dyrektor? Macie jakieś ustalenia? Znaleziono go?

    – Nie – odparł komisarz, krzywiąc się lekko. – Kamień w wodę.

    – Prawdopodobnie już dawno poszedł do przyjaciół Moskali. – Prokurator wiedział coś niecoś o możliwościach złodziei samochodów, którzy rok temu byli na tyle bezczelni, że rąbnęli mu jego własną, nowiuteńką hondę, podobno niemożliwą do ukradzenia.

  2. A słyszałeś takie powiedzenie, że pożar w burdelu to jest cicha msza w porównaniu z tym, co się dzieje w telewizji?

  3. – A tu co macie? Ten facet jest podobny do Lenina?

    – Bo to Lenin. Lenin i Nadieżda Krupska. Pożyczyliśmy te portrety z teatru. Nigdzie nie mieli, a w teatrze mieli…

  4. – Jest za dziesięć! Ja powiem na wartowni, żeby tu przyszedł, dobrze? Jak przyjdzie.

    – Niech przyjdzie, jak przyjdzie – zgodził się komisarz, ale pani Jola nie wyczuła ironii.

  5. Aspirant Michał Brzeczny w przeciwieństwie do komisarza był brunetem, ale – jak to z niekłamanym żalem stwierdziły licealistki – podobnie jak komisarz, w najmniejszym stopniu nie przypominał Zakościelnego. Ani nawet komisarza Zawady. Jeśli z „Kryminalnych”, to już raczej Basię, przynajmniej z wyrazu twarzy. Basią zaś licealistki zainteresowane nie były.

  6. Świadomemu reporterowi kieszenie służą wyłącznie do noszenia kaset.

  7. – O mać najjaśniejsza – wyrwało się Krysi. – Pan mąż!

    – Czy coś się stało? – zapytał nosowym głosem wybitny dramaturg.

    – Stało się, jak nie wiem co – jęknął Szymon. – Ktoś mi światła podmienił na nieżywą babę…

  8. – No, rozumiesz, chodzą ci po głowie różne rzeczy, którymi nie masz czasu się zajmować, na przykład sens życia w ogóle albo czy można być szczęśliwym, albo po co nam wojna, albo dlaczego ludzie nienawidzą się nawzajem, albo czy wyjazd za granicę w poszukiwaniu szmalu da nam to, czego oczekujemy, albo jaki sens mają ojczyzny w Europie bez granic…

    – Albo czy da się zamknąć gębę redaktorce, która wpadła w trans – dorzuciła Wika. – Rozumiesz, o co chodzi. I jeszcze byśmy to wszystko rozgrzebywały z punktu widzenia osób w różnym wieku.

    – Jednym słowem „Warto rozmawiać”? – spytała nieco złośliwie Ilonka.

    – Przestań! – Wika i Lalka zgodnie podniosły oczy ku niebu.

  9. (…) miałyśmy właśnie zacząć ten cykl z publicznością, kiedy nam anonimowy dobroczyńca udusił szefową. Złoczyńca, chciałam powiedzieć.

  10. – Karola ma z czego żyć, bo jej chłop jest bogaty jak nabab. A ona lubi być panią z telewizji. I wystarcza jej, że czasem poprowadzi „Gońca”, zresztą w jej wypadku to nie jest prowadzenie, tylko czytanie z promptera.

    – A co by było – zapytał ciekawie Marek – gdyby w trakcie emisji „Gońca” na placu Żołnierza wylądowało UFO?

    – To by wydawca wskoczył do studia i sam o tym powiedział. Z Karolą nie sprawdza się nic poza ścisłym standardem. A pamiętacie balony? (…) Szefowa postanowiła raz w miesiącu w czasie „Gońca” siadać przy telefonie i osobiście przyjmować do wiadomości, co ludzie mówią. Potem miała się pokazywać i odpowiadać na postulaty. To był, oczywiście, pic, ona po prostu strasznie lubiła się pokazywać w okienku. Parcie na szkło. Niektórzy tak mają. (…) Karolka wtedy prowadziła, już wszyscy wiedzieliśmy, że jej każde „dzień dobry” trzeba pisać. (…) Był tam taki jeden materiał o baloniarzach, jacyś rekordziści, budowali własne balony, dziwne bardzo. Karola miała przed nosem białą… to znaczy zapowiedź i miała powiedzieć, że takich balonów jeszcze państwo nie widzieli. Przeczytała to bardzo radośnie i w tym momencie naszemu koledze realizatorowi, nie znasz, nie Maćkowi, omsknęła się ręka na guzikach i zamiast wpuścić ten materiał z balonami, wpuścił panią dyrektor przy telefonie… Oczywiście, zaraz nacisnął właściwy guzik, ale ten ryk, któryśmy z siebie wydali, poszedł na mikrofony w studiu… Rozumiesz, że pani dyrektor w sekundę znienawidziła nas wszystkich…

  11. Niestety, kłamałam jak pies. Nie, pies nie kłamie. A ja tak.

  12. Laseczka wprawdzie mocno stuknięta, ale wizualnie bardzo przyjemna. Tobie jest potrzebny ktoś taki, inaczej w końcu zostaniesz na zawsze ożeniony z policją, a to by była jednak strata dla ludzkości. Mam na myśli materiał genetyczny, oczywiście.

  13. – Dlaczego stajesz na zakazie?

    – Bo pada, a stąd mamy blisko. A ten zakaz jest bez sensu. Pewnie ktoś tu mieszka ważny, innego powodu nie ma. A poza tym jestem z policjantem. Masz znajomości w drogówce? A zresztą ja mam…

  14. – Masz mnie za podejrzaną czy tylko za idiotkę?

    Tylko za idiotkę – pomyślał natychmiast komisarz, ale się z tym niepotrzebnie nie wyrwał. Wszak mamusia wyhodowała go na dżentelmena.

  15. Naszym teatrom rozpaczliwie brakuje współczesnej literatury dramatycznej.

  16. (…) jak szef jest okay, to proszę bardzo, może mnie poganiać ile chce.

  17. Zabójstwo to głupia rzecz. Ja bym na panów miejscu szukała jakiegoś idioty, względnie kryptoidioty.

  18. Ilonka prychnęła kaszą, a Lalka postukała się kostką od karkówki w czółko.

  19. Komisarz uprzytomnił sobie, ilu jeszcze stukniętych i nadmiernie komunikatywnych pracowników telewizji musi odpytać, i stracił cały apetyt na kotlet schabowy zakwitający przed nim wykwintnym garnirunkiem z zielonej sałaty i czerwonego pomidorka.

  20. – I co, malutki – przemawiała do Gizma, który węsząc pilnie, siedział u jej stóp i wbijał w nią spojrzenie kosmiczne i hipnotyczne. – Sprężyłbyś się raz umysłowo i powiedział, co mam zrobić?

    – Daj mi kulek – mówiły oczy mopsa.

    – Zaraz ci dam kulek, tylko umyję twoje miseczki. – Ilonka puściła wodę i zastygła nad zlewem. – Kurczę, co ja mam zrobić? Zadzwonić do niego, czy nie?

    – Daj mi kulek.

    – Przecież oni umorzyli śledztwo. Dali sobie spokój. Nie potrafili dojść do tego, kto ją zabił. Olali wszystko. A on olał przy okazji mnie. Nie mogę mu tego mieć za złe. Żaden normalny facet nie chciałby mieć ze mną więcej do czynienia. Nieprawdaż?

    – Myj te michy. Daj mi kulek.

    – Już myję. O cholera, rozchlapało się. Ty, Gizmuś, a co z twoim ADHD? Bardzo grzeczny piesek z ciebie ostatnio. To masz je w końcu czy nie?

    – Jak chcę, to mam. Daj mi kulek.

    – Już ci daję, mopsiu. Jedz na zdrowie.

  21. – Ja przepraszam – mówił właśnie dyrektor. – Czy ja mam coś ze słuchem, czy na sali jest pies?

  22. – Mamusia, a mogę wsystkim powiedzieć zagadkę?

    – A to jest zagadka z przedszkola, Maciusiu?

    – Z psedskola.

    – To ja bym się trochę bała – zachichotała znająca życie Ilonka (…).

  23. – Pan z policji, prawda? (…) Pan pozwoli, ja się nazywam Krystyna Sierakowska, jestem producentem tego programu. (…) A to moja koleżanka, Lalka Wiązowska.

    – Jaka Wiązowska! Przecież nie wyszłam za niego! Manowska, Eulalia Manowska, też autorka. O, idą nasi koledzy…

    Roch i Marek nadciągali właśnie, jak zwykle pełni uczuć pozytywnych, a z reżyserki zbiegali po karkołomnych schodkach Wika i Maciek. (…)

    – Wiktoria Wojtyńska, autorka programu…

    – Roch Solski, prowadzący. Tfu, jaki prowadzący, też gość. Przepraszam, kiedyś prowadziłem i tego… pomieszało mi się. Kobiety, a gdzie wasza gwiazda?

    – Dostała stuporu i siedzi jak siadła na jakimś klocku (…) Agata, może twoi studenci by zobaczyli, czy prowadząca jeszcze żyje… Tfu, przepraszam, to był głupi dowcip. Pani Agata też jest naszym gościem…

    – Dzień dobry, Agata Czupik. To znaczy Pakulska. Niedawno zmieniłam nazwisko. Ale zdecydowanie Pakulska.

    – Maciek Kochański miał realizować – jechała z rozpędu Krysia – no ale sam pan rozumie, program odwołaliśmy. Tu gdzieś przed chwilą był Szymon Wysocki, gdzie on się podział? To realizator światła, on znalazł… tego… panią dyrektor.

    – Szuka swoich reflektorów, które były w pudle przed naszą szefową…

    A ja jestem Ilonka Karambol – wyrwała się Ilonka. – Na pewno pan o mnie słyszał, bo współpracuję z policją bardzo często. Naprawdę nazywam się Ilona Kopeć. Nie, przepraszam, Ilona Dymek. Rozwiodłam się ostatnio i wróciłam do panieńskiego nazwiska, jeszcze mi się myli. A pan?

    Blondyn wciąż zachowywał pozory icemana, ale chyba coś w środku zaczynało mu buzować, o czym świadczyła ledwie dostrzegalna zmiana w wyrazie twarzy.

    – Komisarz Tomasz Ogiński. Czy państwo są do końca pewni własnych nazwisk, bo odniosłem wrażenie, że niekoniecznie?

    – Ach, bo to u nas, wie pan, jak to w telewizji, same śluby, rozwody, przegrupowania, kto by spamiętał…

  24. – Przecież panie wiedzą, jak wyglądają, prawda? Pani Manowska, ile pani ma lat? Pani Wojtyńska, ile pani ma nadwagi? Bardzo przepraszam, ale prezenter musi trzymać pewien standard!

    – Czy pani dyrektor uważa, że jestem grubsza od Wojciecha Manna? – Wika odzyskała głos. – Którego wszyscy równo uwielbiają?

    – A co, do diabła, za znaczenie, ma mój wiek? – sarknęła Lalka. – Wyglądam zupełnie przyzwoicie! A to jest program autorski i w dodatku publicystyczny, nie rozrywkowy! Kankana nikt nie tańczy! Rozmawiamy o filozofii i literaturze.

  25. – Ożeż ty mać radnaja niewiadomego pochodzenia – westchnął aspirant.

    Komisarz wypowiedział się krócej i bardziej dosadnie.

  26. Osobę, do której mówimy po imieniu, trudniej się może przepytuje, za to łatwiej się z nią rozmawia.

  27. – Ja pierniczę! Wiedziałam!

    – Ale chyba od niedawna? – mruknął aspirant.

    – Od przed chwilą.

  28. – Kurczę, Gizmuś – powiedziała Ilonka, zamknąwszy za nimi drzwi i sprawdziwszy, czy aby są dobrze zaryglowane. – Ja się z nimi po prostu zabiję. Ona mnie chce za niego wydać. Rozumiesz to, psiul?

    – Jasne, że rozumiem – mówiły oczka małego kosmity. – Daj mi kulek.

    – Zaraz ci nasypię – obiecała. – Za chwilę, bo teraz nie mogę się ruszać. Chyba za dużo zjadłam.

    Ruszyło ją sumienie, nasypała gremlinowi brązowych kulek puriny i dolała wody do miseczki.

  29. Użytkowniczka pokoju okazała się wysoką i kościstą osobą, z makijażem nie krzykliwym a wręcz wrzeszczącym, oraz rudymi włosami ułożonymi w kunsztowną miotłę. Miała żylaste ręce z purpurowymi tipsami.

    Komisarzowi natychmiast przyszedł do głowy pewien transwestyta, z którym miał niegdyś do czynienia. Wyglądał podobnie i mówił barytonem.

    Aspirantowi Kasia skojarzyła się nie tyle z transwestytą, ile po prostu z przebranym chłopem.

  30. Policjantom było obojętne, czy facet siedzi, czy stoi, czy może leży na wznak, byle jego wypowiedzi były precyzyjne.

  31. Kobitka w stanie furii robi się bardzo silna. Zwłaszcza dwie kobitki.

To już wszystkie cytaty.

31 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne