Cytaty
– (…) to świetni ludzie, wszystko potrafią znaleźć, wszystkie dane…
– Jeżeli w Internecie – pomyślała – to ja też potrafię. I taniej nam to wyjdzie. Wolę sobie zapłacić niż trzem panienkom z uniwersytetu…
Odprężeni już i zadowoleni z życia filmowcy prawdopodobnie pobili rekord świata w długości zejścia ze Strzechy do Samotni: pokonanie kilkuset metrów zajęło im równo półtorej godziny. Głównie dlatego, że Rysio miał półbuty na skórzanych podeszwach i co dwa metry zaczynał zjeżdżać w przepaście.
Tym pampersom wydaje się, że dziennikarstwo zaczyna się od nich (…).
– Po Arturku pocieszyłam się sto lat temu!
– Co mówisz! I jak mu na imię?
– Święty spokój!
Stryjkowa pobiegła do Bacówki i wróciła z kolejną butelką stosownie schłodzoną.
– Mamy tu jeszcze rozmowną wodę – zawołała beztrosko.
(…) „zrozumieć” to niekoniecznie to samo co „wybaczyć”…
(…) zgrzytając zębami uciekła do łazienki, ostatniego miejsca w domu, gdzie nikt nie mógł jej zakłócić spokoju. Symulując zaburzenia systemu trawiennego, przebywała tam bite pół godziny. W tym czasie przeczytała trzydzieści stron kryminału Chmielewskiej, co przywróciło jej nadszarpniętą równowagę ducha (…).
– On ma uraz na punkcie telewizji (…).
– Program go brzydzi?
Telewizja go prześladuje. Jakby w starożytności była telewizja, to by mu wychodziła w tarocie.
Na diabła chłopu myślące spojrzenie u kobiety?
Mają zmontować fascynujący odcinek poradnika dla właścicieli zwierząt domowych – o pasożytach układu pokarmowego.
Pasożyty. Bleeeee.
No, no, bez takich. Tasiemiec pudla Aresa zarobi na jej tygodniowe utrzymanie!
Uśmiechnęła się na myśl o tym, co powiedziałby krewki bóg wojny, gdyby wiedział, że jego imię nosi pudel z tasiemcem.
Atek wspomniał kiedyś, że [matka] wpłaca swoje pieniądze na specjalne konto przeznaczone na grobowiec rodzinny. Jeżeli robi to od czasu, kiedy mieszka z Atanazym, to może już sobie wybudować katakumby na sto dwadzieścia osób.
– Może ma dzieci w moim wieku – odezwała się Marysia tęsknym głosem.
Eulalii znowu zrobiło się żal dziewczynki. Biedna, samotna, znudzona mała!
– Bo jakby miał (…) moglibyśmy stworzyć teatr. Grałabym Pippi Langstrumpf. (…)
– A te dzieci co by grały? (…)
– Widzów oczywiście. – Marysia wzruszyła ramionami.
Matka, jaka ty jesteś inteligentna! To po nas, genetyczne.
Ale jakim cudem one zeszły ze Śnieżki? i nie połamały sobie nóg już na początku drogi? Wszystkie trzy były w rozklapanych sandałkach na podwyższonych obcasach.
Dlaczego miałby się we mnie zakochiwać? Bo mnie ściągnął z gór? Ma z dawna zakorzeniony instynkt ratownika. Jak pies bernardyn.
Nawet nie próbowała czytać. Nie widziałaby przecież ani jednej litery, tylko jego twarz, oczy, uśmiech…
Mamusiu, nie martw się na zapas. (…) Musieliśmy kiedyś skończyć szkołę. Musieliśmy dorosnąć. Ale tak naprawdę zawsze będziemy twoimi dziećmi.
Bo co do młodości, to wiesz, jak mówi jeden mój znajomy, nie liczy się tego w latach, tylko w spontanicznie przeżytych chwilach.
– O Boże, Grzesiu…
– Nie mów do mnie Boże, to mnie peszy.
– (…) Mówiłaś, że miał dwie żony? I co z nimi zrobił?
– Obie go rzuciły.
– Ohoho, to ja ci gwarantuję, że on się boi dwa razy więcej niż ty. Ciebie rzucił tylko jeden mąż.
– Nie jedz z pełnymi ustami (…)
– Inaczej nie potrafię.
– To znaczy nie mów!
Czuła się byle jak i bolała ją głowa. Coś było nie w porządku.
Ach, prawda. Przypomniała sobie wczorajszy wieczór. Wczoraj zdecydowała, że dziś wyjedzie.
To tylko klimakterium. Zobaczymy, jak sytuacja się rozwinie. Na razie natychmiast trzeba się wykąpać!
Wstała z tapczana i spojrzała w lusterko. Niedobrze. To też klimakterium? A nie, to niechlujstwo.
Kamienie na drodze tłuc byłoby łatwiej, niż rozmawiać z tym człowiekiem!
Operatorowi nie mogą trząść się ręce. Jak się wyśpimy, to popracujemy.
– A jak wrócisz, idź do ginekologa, niech ci zaordynuje hormony na przekwitanie. Taki plasterek na tyłek. Mówię ci, pomaga. Moja żona jest nie ta sama kobieta, a już myślałem, że się z nią rozwiodę. Albo ją zabiję.
– A jeśli ci ginekolog nie pomoże, idź do psychiatry – dorzucił Rysio (…). – Muszę tam wysłać moją starą. Stworzycie we dwie grupę kobiet wykończonych przez telewizję.
– Ile lat ma twoja żona?
– Dwadzieścia sześć. Ale już ma objawy.
– Zapraszali, ale czy ja wiem... Może z grzeczności tylko?
– Za grzeczność trzeba płacić.(...) Jedź bez skrupułów.
Kobieta w wieku czterdziestu ośmiu lat to już raczej nie kwiatek, tylko jabłuszko, i to dość przejrzałe. Albo gruszeczka ulęgałka.
(…) od najmłodszych lat nie była pewna, czy ludzie chcą z nią utrzymywać kontakty dla niej samej, czy może tylko z grzeczności. Zawsze, kiedy otrzymywała dowody, że ktoś ją bezinteresownie polubił, czuła wzruszenie.
Eulalia dużo słyszała o rajdzie Safari, ale uznała, że to, co przeżyli w wąskich i stromych uliczkach Karpacza, było dużo lepsze.
– A może byś się, mama, udała na wstępne rozpoznanie? (…) Wiesz, na zasadzie: jestem sąsiadką, przyszłam spytać, czy czegoś nie trzeba, a w ogóle nazywam się Manowska Eulalia, a państwo tu mieszkają prywatnie czy służbowo?
– A jak służbowo, to z mafii rosyjskiej czy ukraińskiej? – uzupełniła Sławka.
Serce matki jest nieracjonalne, musi się mazać.
Miłość robi z ludzi idiotów. (…) Seks to co innego, ale te wszystkie komplikacje emocjonalne…
– (…) ja nawet temu dzieciakowi współczuję. To w końcu moja mała córeczka i całowałem ją w dupcię, kiedy miała dwa miesiące. Boże, jakie to były piękne czasy! Nie mówiła, nie pisała wierszy, nie tańczyła, nie malowała i nie komponowała na pieprzony keyboard! Umiała tylko jeść, robić kupę i uśmiechać się do tatusia. I bełkotała rozkosznie, kiedy jej pokazywałem palec…
– Teraz też bełkoce – wtrąciła bezlitośnie Eulalia.
– Ale z mniejszym wdziękiem.
– I po co ja cię karmiłam własną piersią?
– Nie oszukuj, mama (…) – Nie karmiłaś nas piersią, bo miałaś jakieś zakażenie, a potem my, idioci, woleliśmy flaszkę.
– Bo podobno miała większy otworek niż twoja… propozycja – dołożył Kuba.
Nie lubię, kiedy się mnie traktuje jak powietrze. I to nieświeże!
To już wszystkie cytaty.
36 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne



