Mary Roach
Cytaty
Śmierć sprawia, że stajemy się bezsilnie grzeczni
I oto jej serce. Nigdy nie widziałam bijącego serca. Nie miałam pojęcia, że jest aż tak ruchliwe. Kiedy kładziesz dłoń na swoim sercu, wyobrażasz sobie coś delikatnie pulsującego, ale generalnie nieruszającego się z miejsca, jak kursor na ekranie komputera wybijający coś w rodzaju alfabetu Morse'a. Ta rzecz tutaj po prostu dziczeje. Przypomina część miksera, jakąś nieznaną formę życia, która właśnie wygrała samochód w Idź na całość. Wyobrażam sobie, że ludzie, którzy przez wieki szukali kwatery ducha ożywiającego ludzkie ciało, mogli z prostej przyczyny nabrać przekonania, że mieszka on właśnie tu. To najbardziej ożywiony organ naszego ciała.
Myślę, że skończyć jako eksponat w Mutter Museum albo szkielet na zajęciach z medycyny to jak ofiarować pośmiertny datek na ławkę w parku: miła rzecz, mały dotyk nieśmiertelności.
Brytyjscy badacze wiedzą to, co wie każdy rzeźnik: jeśli chcesz, aby ludzie przestali interesować się martwymi ciałami, potnij je na kawałki. Cała zdechła krowa może być przykrym widokiem, ale mostek to już kolacja. Ludzka noga nie ma twarzy, oczu czy rąk, które kiedyś kołysały dziecko czy głaskały policzki ukochanej osoby. Trudniej przychodzi połączyć ją z żywą osobą, od której pochodzi. Anonimowość części ciała ułatwia konieczną w pracy ze zwłokami konstatację: to nie jest człowiek. To zwykła tkanka. Nie ma uczuć i nikt nie obdarza jej uczuciami. W tej sytuacji robienie z tym rzeczy, które dla czującej istoty byłyby torturą, wydaje się bardziej w porządku.
Wielu ludzi pewnie uzna tę książkę za niestosowną. „Bycie martwym to nic zabawnego”, powiedzą. A właśnie, że tak. Bycie martwym to absurd. To najgłupsza sytuacja, w jakiej możemy się znaleźć.
Jestem ciekawska. Jestem podglądaczką jak wszyscy dziennikarze. Piszę o tym, co mnie fascynuje. Kiedyś pisałam o podróżach. Podróżowałam, aby uciec od rzeczy znajomych i zwyczajnych. Z biegiem czasu musiałam jeździć coraz dalej. Kiedy znalazłam się po raz trzeci na Antarktydzie, postanowiłam jednak zacząć szukać czegoś bliżej. Zaczęłam tropić nieznane krainy, które na co dzień umykają naszej uwadze. Nauka okazała się jedną z nich.
Przebywanie w jednym pokoju z nieboszczykiem prawie niczym nie różni się od samotności. To jest ten sam rodzaj towarzystwa, co ludzie siedzący obok ciebie w metrze czy poczekalniach lotnisk – są tam, ale jakby ich nie było. Twój wzrok ślizga się po nich, bo nie ma nic ciekawego, na co można by popatrzeć, a w następnej chwili czujesz się źle, że się tak gapisz.
Jeśli chodzi o wypadki drogowe żywy człowiek nigdy nie znajdzie lepszego dublera od człowieka martwego.
Kiedy czekamy na rachunek, zadaję Shanahanowi pytanie, które słyszy na niemal każdym bankiecie, w jakim uczestniczył przez ostatnie dwadzieścia lat: „Czy większe szanse na przeżycie ma się, siedząc bardziej z przodu samolotu, czy bardziej z tyłu?”. „To zależy – odpowiada cierpliwie – od tego, o jakim rodzaju wypadku rozmawiamy”. Przeformułowuję pytanie. Jeśli miałby do wyboru wszystkie miejsca w samolocie, w jakim miejscu najbardziej chciałby siedzieć?
„W business class”.
Żyjąc w kulturze stawiającej serce na centralnej pozycji wśród walentynek i słów popowych piosenek, trudno jest wyobrazić sobie, że można przypisać duchową i emocjonalną wyższość wątrobie. Po części jej wysoki status wśród wczesnych anatomów spowodowany był błędnym przekonaniem, że jest ona początkiem wszystkich naczyń krwionośnych ciała. (…) Wydaje mi się jednak, że chodziło o jeszcze coś innego. Ludzka wątroba na tle innych organów wewnętrznych wygląda jak szef wszystkich szefów. Jest błyszcząca, aerodynamiczna, olimpijska. Wygląda jak rzeźba, a nie jak flaki.
Zawsze lubiłem uczyć anatomii i spójrz, będę jej uczył nawet po śmierci.
Zdumiewa mnie i przygnębia, że przy osiemdziesięciu tysiącach ludzi na liście oczekujących na przeszczep serca, nerek czy wątroby i szesnastu osobach z tej listy umierających każdego dnia, ponad połowa obywateli będących na tym samym miejscu, co rodzina H, mówi „nie” i woli spalić te organy lub pozwolić im zgnić. Godzimy się na dotknięcie chirurgicznego skalpela, ażeby ocalić nasze własne życie, życie naszych bliskich, ale nie życie obcych. H już nie ma serca, ale że jest bez serca, to ostatnia rzecz, jaką można o niej powiedzieć.

